sobota, lipiec 30, 2005

another story

Ze specjalna dedykacja dla Katarzyny Zet - ten oto link: http://www.purevolume.com/newyorkstory.
Dzieki, dzieki, Katarzyno Zet, poznanie dwoch czlonkow to zawsze przygoda, a dwoch czlonkow zespolu to juz Fear Factor niemalze.
Widze ich w sluchowisku radiowym, ktore chyba szybko nie powstanie, ale co tam. Tak. Sa idealni. Zrobimy z nich Polakow i umiescimy w zapadlej wiosce. Beda palic pyszne ziolo, pic dobre tanie wino i marzyc o karierze. Przykro mi, ze tak ich urzadze. W Polsce to sobie moga marzyc do usranej smierci.




'Cause this is my United States of Whatever

piątek, lipiec 29, 2005

New York, New York

Tylko po to wklejam to zdjecie, zeby sie ladnie odcinalo od wszystkiego, co Zosia przywiezie z Mongolii.
Zosia, tutaj byla nasza wspolna fasolka zwana mozgiem.





Tuz przed jakby burza. To miasto tak sie wypietrzylo, ze nie grozi mu otoczenie zadnym murem. Byc moze kiedys sie na przyklad skurczy. Mam cicha nadzieje, ze skurczy sie ze wstydu, gdy Zosia wklei tu swoje zdjecie burzy w Mongolii, ktore na pewno wirtualnie skopie temu zdjeciu tylek.
Ale, Zo! Jesli faktycznie traficie do Chin, uwazajcie na siebie. Razem z niczego nieswiadomymi Amerykanami dowiedzialam sie wczoraj, ze


this is happening in China.

A w muzeum Guggenheima www.guggenheim.org master Kandinsky (http://www.guggenheimcollection.org/site/artist_works_71_0.html) i Hilla Rebay, ktora zaskoczyla mnie pozytywnie na mniej wiecej trzecim pietrze, bo na pierwszym to mnie tak raczej negatywnie zaskoczyla.
Bez sensu, ze teraz to pisze, jestem tak zmeczona, ze chyba czas pojsc spac po raz drugi w ciagu tego dnia, przezyc weekend i zabrac sie za pisanie jakos w okolicach wtorku. Czy poniedzialku.

Zna ktos jakies fajne blogi?

'Cause this is my United States of Whatever

czwartek, lipiec 28, 2005

to do września

'Cause this is my United States of Whatever

środa, lipiec 27, 2005

konkurs

Czytam wiec te ksiazke mozolnie i natykam sie na rozne dobre i lepsze zdania, ale dzis natknelam sie na swiadomie zly dowcip:
"There was this 25-year-old guy walking a tightrope across a deep river gorge while half way around the world another 25-year-old guy was getting a blow job from a 70-year-old woman, but get this, at the exact same moment both men were thinking the exact same thought.(...): Don't look down."

No i konkurs, moi mili, czekam na wszelki brud znaleziony w ksiazkach. Ale swiadomy. Zamierzony. Cos paskudnego w czyms dobrym.



'Cause this is my United States of Whatever

wtorek, lipiec 26, 2005

jeden z TYCH dni

Co za k... dzien, co za dzien. Pewna firma zalega z wyplata. Ciagle. Staje przez to oko w oko z poważnym deficytem finansowym. Ta sama firma żada jakich zaległych papierów. W dodatku moja karta do bankomatu zostala zablokowana z blizej nieokreslonych wzgledów. Banki mnie nie nienawidza, ergo nowa bedzie za 10 dni. A ja za 10 dni bede w Irkucku, chyba sie miniemy... AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Ale za to dzis dostalam potwierdzenie noclegu w Moskwie. Za 0$. słownie zero. Ach, siła ludzkiej dobroci. Piszcie misie cos troche, bo niedlugo znikam i musze sie wasza energia naladowac na te dlugie mongolskie noce. A anonimie domagajacy sie wzmianek daj znac jak sie spotkamy.

sobota, lipiec 23, 2005

Co-production

Napiszmy co

A w Sopocie pewnie pada deszcz...


Nie wiem dlaczego akurat deszcz i akurat w Sopocie, ale musicie przyznać, że brzmi ładnie. Jak tytuł jakiegos szlagieru.
Swoją drogą skład w Sopocie mamy w tym roku morowy: Papa Dance, Moandaryna, Flinta, Makowiecki, Emi, Goya, Piasek, Doda, łzy i Kiljanski.
A szukajac tej listy wlazlam nieopatrznie na:http://sopotfestival.onet.pl/
I znów tęsknię za Foggiem. Eh...

piątek, lipiec 22, 2005

Małe kino...


Drodzy moi, mam pytanie, czy wy chcecie równouprawnienia, czy wy niesiecie sztandary feminizmu. Ja bym chyba chciała żeby jednak gentleman jeden czy drugi nie rozkładał żałosnie łap wielkich jak bochenki chleba mówiąc 'no i co kurwa robimy?" Ja bym chciała pójsć na spacer z Mieczysławem Foggiem, pod rękę i na kawę z obydwoma starszymi panami. I płakać na wielkim romansie w małym kinie. I raz w życiu poczuć się kobietą a nie babą. Wybaczcie, to przez Jakuzza i jej obrazek - opisek. I jeszcze trochę przez to: http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/261068
Polecam choć tyle odsłuchów.

wszystko, ale to wszystko

Piosenka dnia: "Milosc ci wszystko wybaczy".
Byc moze wszystko bylo w tych czasach piekne. Chociaz bylo jednoczesnie straszne. Kobiety mialy suknie w kwiaty i nie potrzebowaly metroseksualnych mezczyzn. Mezczyzni, ktorych potrzebowaly, zgineli pare lat pozniej i nie mieli nawet platynowej plyty na koncie. W mojej malej, ograniczonej wyobrazni trwalo wtedy nieustajace lato pelne swierszczy. Nie mieli niestety swietlikow, ktore dzis skrupulatnie przebadalam (swieca tylkiem). Mieli 3 smaki lodow (slyszalam w wiadomosciach) i szczesciarze nie wiedzieli, co to klimatyzacja, a pamietajmy, ze trwalo nieustajace lato. Nikt nie slyszal bomb, bo swierszcze oblednie cykaly. Oblednie. Bylo pieknie i smutno. I nic dziwnego. Posluchajcie tej piosenki.

Wymyslanie historii, swoja droga. Niepokojaco latwe.

http://www.ewa.bicom.pl/karaoke2/k220.htm
'Cause this is my United States of Whatever

czwartek, lipiec 21, 2005

Dzieci z dworca, co?


Noclegi w Moskwie kosztują 25$ /noc/os.


moja pierwsza noc na dworcu będzie miała miejsce 30.07.05

I to kur.. w Moskwie, jak rozmach to rozmach!


A może znacie jakies tansze opcje,
bo za 25$ to wolę się w nocy ze strachu na tym dworcu obsrać.


Jesli przypadkiem posiadasz mieszkanie przy Kremlu,
bądź jestes blisko spokrewniony z Putinem,
proszę o kontakt.

la vida en mi hacienda


Zo, uwielbiam Twoje zdjecia, pozwol, ze jeszcze jedno tu umieszcze. Podoba mi sie, ze Conchita sprzata. I to w jakim stylu. Energiczna jak zawsze.
Gdzie jestes?
a.Warszawa?
b. Chelm?
c. chyba jeszcze troche do Mongolii?
d. cholera Cie wie




'Cause this is my United States of Whatever

fireflies

Widzialam mnostwo swietlikow dzisiaj, to jeden z nielicznych plusow tego kraju.
Przez ten kurna brak polskich znakow znalazlam najpierw to:
http://website.lineone.net/~galaxypix/
To jest niezle zdjecie, jakos nie moge go uploadnac: http://website.lineone.net/~galaxypix/gallery/scan35.htm
Attempting to???Whatever.


Uuuu, i to jest dobre. Nie dajmy sie oszukac:
http://website.lineone.net/~galaxypix/ident.html

Jutro rozpoczynam badania. Zapale szluge w ramach kamuflazu i wio.

Hahaha. http://free.of.pl/p/pdhm/zastepy/swietliki/ Tych nie przebadam. To chyba nielegalne.


'Cause this is my United States of Whatever

środa, lipiec 20, 2005

manifeste

Ceux qui nous quittent nous reviennent toujours?

Jesli tak, to już jest ten moment kiedy wracacie na wyspę.
No, już podpowiem wam:
1, 2, 3
i na wyspie jestes Ty.

Kto pierwszy wróci na wyspę wygrywa nagrodę.
Decyduje data wpisu.

poniedziałek, lipiec 18, 2005

łódź fabryczna

Jakuzz, masz rację, zaniedbano wyspę. Proszę o wybaczenie, wszak opusciłam na chwilę Pragę.

Weekend w Łodzi. Miasto, w którym na jednego mieszkańca przypada 5 kominów. Strasznie i prawdziwie.

Jakoś tak jak w dzieciństwie. Podwórkowo i smutno.

Ale co się dzieje na wyspie? Gdzie jesteście dezerterzy?

na und?

No i gdzie sie podziali mieszkancy wyspy? Nizej podpisana miala pracowity weekend, nareszcie ciesze sie na poniedzialki, a nie odwrotnie. Nie odwrotnie, tzn. nie nie ciesze sie, albo nie ciesze sie tak bardzo na weekendy. Albo whatever w united states of whatever.


I went down to the beach and saw Kiki
She was, like, all "ehhhh"
And I was, like, "whatever!"

Then this chick comes up to me and she's all, like,
"Hey, aren't you that dude?"
And I'm, like, "yeah, whatever!"

So later I'm at the pool hall
And this girl comes up And she's, like, "awww"
And I'm, like, "yeah, whatever!"

Cuz this is my
United States of Whatever!
And this is my
United States of Whatever!
And this is my
United States of Whatever!

And then it's three A.M.
And I'm on the corner, wearing my leather
This dude comes up and he's, like, "hey, punk!"
I'm, like, "yeah, whatever!"

Then I'm throwing dice in the alley
Officer Leroy comes up and is, like,
"Hey, I thought I told you..."
And I'm, like, "yeah, whatever!"

And then up comes Zafo
I'm, like, "yo, Zafo. What's up?" He's, like, "nothin'"
And I'm, like, "that's cool."

Cuz this is my
United States of Whatever!
And this is my
United States of Whatever!

Liam Lynch. Or whoever.



'Cause this is my United States of Whatever

czwartek, lipiec 14, 2005

za tym tesknie

Zo, dzieki za zdjecie, teraz mam kawalek swojego pokoju na wyspie, bosko.







'Cause this is my United States of Whatever

Socjologia spożycia

Polityka z zeszłego tygodnia, pani Pietkiewicz pisze o biednych rodzinach z Pragi, ale czy tylko?
"Kawa musi być. Może nie być jedzenia albo byle jakie, środków czystości, butów, zeszytów dla dziecka. Ale kawa musi. I papierosy. I alkohol. W kulturze biedy to towary pierwszej potrzeby. Kultowe."
Hmm..

środa, lipiec 13, 2005

the whooooys plus doklejony kawalek dobrej muzyki

11:37 a.m. Gin z tonikiem na dzien dobry.


Nie ma dobrej muzyki w tv. Sami The Whooys.

To tak na marginesie rozwazan o niezniszczalnosci wszystkiego, co przecietne. Na koncu zostana tylko, coz to bylo?, karaluchy chyba i Dr Lesio.


Piosenka pewnego poranka, ktora juz dawno powinnam tu zamiescic. Znow mnie przesladuje. Primitive Radio Gods, Standing Outside A Broken Phone Booth:

Jan lays down and wrestles in her sleep
moonlight spills on comic books and superstars in magazines
and old friend calls and tells us where to meet
her plane takes off from Baltimore and touches down on Bourbon Street

we sit outside and argue all night long
about a God we've never seen but never fails to side with me
Sunday comes and all the papers say
Ma Teresa's joined the mob and happy with her full time job

am I alive or thoughts that drift away?
does summer come for everyone?can humans do what prophets say?
and if I die before I learn to speak
can money pay for all the days I lived awake but half asleep?

a life is time, they teach you growing up
the seconds ticking killed us all
a million years before the fall
you ride the waves and don't ask where they go
you swim like lions through the crest
and bathe yourself in zebra flesh

I've been downhearted baby ever since the day we met



'Cause this is my United States of Whatever

o kim mowa???

g(4-07-2005 21:21)no tak
g (4-07-2005 21:21)jej glos doprowadza mnie do skrajenj agresji
Ja (4-07-2005 21:22)a te miny?
g (4-07-2005 21:22)no
Ja (4-07-2005 21:22)a ja to kurwa mam na codzien
g (4-07-2005 21:22)i ten paskudny ryjek i klockowo-wzorcowa budowa ciala i brzydkie cycki
Ja (4-07-2005 21:23)ej, to my o mnie gadamy?
g (4-07-2005 21:23)nie. ty cycki masz spoko

wtorek, lipiec 12, 2005

nowy czlonek. tych nigdy za wiele.

Przywitajmy nowego wyspiarza, Untitled prosto zza zachodniej granicy. Ktokolwiek popelni chocby pol komentarza na temat jego polszczyzny, zostanie wyrzucony za burte na pozarcie rekinom. Wczesniej odbedzie w ramach kary sesje sado-maso z Dumbie. Savez?


'Cause this is my United States of Whatever

emerytura? jeszcze dlugo, dlugo nie

Nie ma lekko. Jeszcze duzo do przepracowania.

http://news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/nm/20050711/od_nm/germany_prostitute_dc


'Cause this is my United States of Whatever

poniedziałek, lipiec 11, 2005

Rozkosz niespodzianki

Uwielbiam, kiedy praca idzie szybcie niż myslałam. Cóż za miłe rozczarowanie. Tyle czasu do przeżycia. Do przeczytania. Do przesłuchania. Do zrobienia 'Cause this is my United States of Whatever

sobota, lipiec 09, 2005

nie ma sie czego bac

To zamiast komentarzy pod wszystkim mozliwym. Nie ma sie czego bac, wyspe omijaja wszelkie nieszczescia, nie tylko nasza, ale te obok dla gosci tez. W rownoleglym wszechswiecie wszystko sie jakos uklada. W koncu.
NIe, zeby teraz. Brakuje mi intelektualnej pozywki typu zlot Aromatu, duzo wina i papierosow, duzo dobrej i gorszej literatury. Napiszcie cos.
Ktos sie poza nami pojawia na tej wyspie w ogole?



'Cause this is my United States of Whatever

piątek, lipiec 08, 2005

Strange days

Wizyta w miescie formalinowego powietrza.
Kompletny brak poczucia przynależnosci do jakielkolwiek społecznosci lokalnej. Ani tu, ani tam. Czy to normalne? A korzenie, a źródła? A po co? Chyba nie rozwijam się zdrowo ze względu na czynniki zewnętrzne i globalne ocieplenie klimatu. W kalendarzu pod datą 12.01.2005 wypis z Rilke: "I nie ma nikogo i nic, i jeździ się po świecie z walizką i z pudłem książek i właściwie bez ciekawości. Co to właściwie za życie: bez domu, bez odziedziczonych rzeczy, bez psów. Gdyby się miało przynajmniej wspomnienia. Ale kto je ma? Gdyby dzieciństwo było, ale jest jak pogrzebane." I znów wraca to uczucie. I chyba cieszy i boli. (Cieszy, bo boli?)

Menazka? Meneler? Menedzer?

yyy... ze so ja tuta.. ten, no, jak mu... menedzerem mam bys???
ale o so chozi...

pierwsze strony

Odwazylam sie i zaczelam czytac, zapowiada sie niesamowicie. Lubie to uczucie przy rozdziewiczaniu ksiazki, czlowiek chcac nie chcac staje sie niezmordowana sex machine i chce wiecej i wiecej. Towarzysza mi Pixies i "Bosanova". Bo tak.



'Cause this is my United States of Whatever

czwartek, lipiec 07, 2005

Boję się

A o lęku najlepiej milczeć.
Ale kurewsko boję się tego swiata.

smoking kills

W tym cholernym kraju zabronili palenia w knajpach itp. Mozna tylko na zewnatrz, co latem nie jest niby problemem, ale jednak, hello, z jakiej racji?

Nabylam apetycznie gruba ksiazke pt. "House of Leaves" by Mark Z. Danielewski. Wyglada tak niesamowicie, ze az sie boje zaczynac czytac.



'Cause this is my United States of Whatever

środa, lipiec 06, 2005

Pablo on board

Witamy Pablo, witamy.
Jakuzz, przywitaj Pana.

Strajk???

Ej, co jest? Blog się zbuntowałai nie chce przyjmować zdjęć. Why? Obiecuje, że nie będzie na nich Dumbie... No! Jakies zaklęcie mam podać? Może : załącz się zdjątko załącz, bo przyj... Ci pałą??? Hallo! Next please, nie wolno kląć przy nieletnich komputerach. Ok. Last try. Nic z tego. Jakuzz, czy mamy jakies ograniczenia co do zamieszczanych zdjęć???

Rekordzistka!

Proszę Państwa, ogłaszam się rekordzistką w kategorii przespanych godzin. Włsnie wstałam po 31 h niezmąconego snu. AAAAAAAAAA, kkkkkkk, dalej chce mi się spać.
A Jakuzz zasuwa, eh. Ciężkie życie. Ale sa tacy, co mają gorzej: http://www.mongoliatoday.com/info/basic_mongolian.html i spróbujcie powiedzieć: Mam 6 białych Amerykanów. Przynajmniej się obudziłam.

praca

Kolejny sezon w roli kelnerki, it seems. Zaczynam w czwartek, tada. Juz mnie nogi po treningu bola, ale yupiiiiii, bedzie kasa na Meksyk. Tylko z kim ja tam pojade? Szukam chetnych.


'Cause this is my United States of Whatever

poniedziałek, lipiec 04, 2005

Weltschmertz, Zahnschmertz i cierpliwość

Ból fizyczny odbiera mi przyjemnosć istnienia.
Na ulicy wywieszka:
Uwaga! na górze pracują.
Więc czekam, aż wypracują mi zdrowe zęby.

pokoj

I pozdrow moj sliczny pokoik. Do wszystkich odczuwanych tesknot dolacza ta za jego czerwona intensywnoscia. I intensywna czerwonoscia. Pomysl, tu mam, kkkkkkkkkk, rozowe sciany.



'Cause this is my United States of Whatever

I'm easy like a Sunday morning (in the evening)

Udawalam dzisiaj, ze umiem byc kelnerka, zobaczymy we wtorek, co z tego wyjdzie.
Nie masz pojecia, jak tesknie za Praga. Nie ma tu niczego, co by ja chocby blado przypominalo, co jakis czas zdarza sie Murzynowo albo dzielnica pelna hiszpanskiego, jakiego mi Antonio nigdy nie zaprezentowal. Caly amerykanski swiat opakowany w sajding i schlodzony erkondyszyningiem, nie ma tu miejsca na ten cyganski brud, do jakiego przywyklam. Nawet ten, ktory spotykam, wyglada jak rekwizyt filmowy.
Jakies zdjecia chyba niedlugo wkleje, na razie slij mi swoje, chce kawalek naszego swiata, musze pozaklejac nim okna, zeby nie patrzec na to, co tutaj. Nie chce, nie lubie, prawie nienawidze.Zagrala we mnie europejska krew, jak nic, corazon,jak nic.



'Cause this is my United States of Whatever

niedziela, lipiec 03, 2005

No Comments

Zoo, upał, lody na patyku, znów mam 5 lat...

Platoniczna miłośc do Pragi

Wczoraj spacer z R. Praga patrzyła na nas, my na Pragę.
Ja widziałam to:
I kocham to miejsce. Jakuzz to jest kraina czarów i Oz i nibylandia też.

A co widziała Praga?
Pewnie niewiele, z powodu upojenia. Z powodu zaklejenia smarkami sterczącymi z nosów brudnych dzieci, z powodu ukrycia na strzeżonych osiedlach, z powodu kurzu spod kół BMW, z wielu powodów. Z powodu naszej brzydoty, również. Ale mogła widzieć to:

A dla Ciebie praca domowa, przypisz cienie
Odpowiednim osobom:

Osoby: R. i ja
Cienie na zdjęciu.
Pierszy błąd eliminuje Cię z dalszej gry.
Powodzenia...
Ja już czyszczę broń.

medal

Zo, jestes najbosciejsza. To superlatyw od "boska". Dostajesz medal tytana internetu i prawdziwej abstynentki. sXe total. Umieram na niewyspanie, wiec dokoncze liste Twoich zalet jutro. Zozazo.



'Cause this is my United States of Whatever

sobota, lipiec 02, 2005

Welcome, Bienvenue


Dobrałam się do wyspy od kuchni.
Zęby bola dalej, ale już nie z braku. Papieros ze szczęscia. (jak do cholery wstawić "si"!)

Dzis ważny dzień: pierwszy dzień bez alkoholu od bardzo dawna. Piękny dzień. Jeszcze tylko niespełna miesiąc do stepów i kóz. O. jest wielka. Wspólna impreza w czwartek- było bosko. Minął strach, teraz liczę dni do wyjazdu. I wiem, że znajdę tam szczęscie, z mężczyzną na rączym mule.
'Cause this is my United States of Whatever

What is it like to be far?

1. Chyba 2.trudno 3.byc 4.daleko, 5. jesli 6.wszystko 7. co 8. wazne 9.i 10.wszyscy, 11.ktorzy 12.wazni, 13.nagle 14.zjawiaja 15.mi 16.sie 17.w 18.glowie 19.intensywniej 20.niz 21. zazwyczaj. 22.More 23.bloody 24.intensity, 25/26.isn't 27.it, 28.corazon? 29. Najdalej 30.bylam 31.wtedy, 32.gdy 33. od 34.proby 35. wykrzesania 36.z 37.siebie 38.usmiechu 39.bolaly 40.mnie 41.wszystkie 42.miesnie 43.i 44. przez 45.ile? 46.tydzien, 47.dwa?, 48.zylam 49.w 50.filmie, 51.ktory 52.byc 53.moze 54.pamietasz. 55. To 56.bylo 57.dalej 58.niz 59.za 60.oceanem. 61.Jakis 62. chory 63.rownolegly 64.wszechswiat. 65.Teraz 66.jestesmy 67.na 68.tej 69.samej 70.wyspie 71.przynajmniej, 72/73. jusqu'ici 74.tout 75.va 76.bien, 77.non? 78. Poniewaz 79.czas 80.nie 81.istnieje, 82. moje 83.nadrano 84.bedzie 85.twoim 86.nadranem, 87.najlepsza 88.pora 89.doby, 90.zeby 91.pomyslec, 92.ile 93.osob 94.wypije 94.za 95.pare 96.godzin 97.kawe. 98.Uwazny 99.obserwator 100. dojrzy 101.jednak 102.pewna 103. niespojnosc, 104.tak, 105.u 106.mnie 107. niby 108.12:07 AM, 109.u 110.ciebie 111.niby 111.06:07 AM, 112. nadrano 113.nastepuje 114.dokladnie 115.posrodku, 116.so 117.fuck 118.you, 119.ewentualny 120.uwazny 121.obserwatorze, 122.trzy 123.godziny 124. w 125.jedna 126.i 127.trzy 128.w 129.druga, 130.brzmi 131.jak 132.blad 133.statystyczny, 134.a 135.to 136.znaczy, 137.ze 138.jestesmy 139.naprawde 140.blisko.
141.......................142.ta 143. sprytna 144.rozkminka 145.zupelnie 146.nie 147.pomaga 148.mi 149.jednak 150.na 151.moje 152.ulubione 153.poczucie 154.wykorzenienia, 155,chce 156.do 157.europy, 158.tam 159.nigdy 160.nie 161.czuje 162.sie 163.az 164.TAK 165. z 166.innej 167.bajki.
168.A 169.moze 170. nie 171.geografia 172.mnie 173.dobija, 174.tylko 175.wszedzie 176. tak 177.bede 178.miala? 179.Jednakowoz 180.nie 181.jest 182.zle, 183.bo 184.jest 184.wyspa, 185.a 186.na 187.wyspie 188.wiele 189.zdarzen 190.do 191. zdarzenia 192.i 193.te 194.wszystkie 195.male 196.wazne 197.kawalki 198.rzeczywistosci, 199.wiesz?
200.Wiesz.


'Cause this is my United States of Whatever