piątek, lipiec 28, 2006

Bądźcie ostrożni z człowiekiem, który niesprawiedliwie cierpi! Bóg wiele przebacza, ludzie nigdy.

Doczekaliśmy się sławy. Naród powinien teraz stać w świetle reflektorów. I prężyć dumnie klatę. Pan prezydent oznajmił, że będzie walczył o prawo dla ludzi. Do zabawy w Boga. Wystrzelamy złodzieji, wywieszamy pedałów. Zrobimy porządek. I nie przeskądzą nam w tym protesty zagranicy. Nic nas nie powstrzyma, pomkniemy niesieni wiarą.
A wczoraj w centrum Warszawy kilku dresów nie pobiło cudzoziemców. I nic im nie ukradli. Nawet przyjaźni byli. Po angielsku się odezwali. I przez chwilę pomyślałam głupio, że będzie lepiej. Że już jest, że już nie żabojada widzą ale człowieka.
I chyba widzieli. I do łysych głów nie przyszło im, żeby wieszać ludzi.
A Panu Prezydentowi przyszło. No, ale on ma włosy.

'Cause this is my United States of Whatever

czwartek, lipiec 27, 2006

Bo podróże uczą

Już w domu, po wizycie w Wilnie poprzedzonej dużą ilością Białoruskiej muzyki i polskiego kiepskiego piwa.
Oprócz zmasakrowanych stóp, wyjazd zaowocował pewną nową wiedzą.
Ponieważ właśnie podjęte postanowienia zakładają dzielenie się z bliźnimi wszystkim co mam, oto się dzielę:
1. Mam problemy ze wstawaniem większe nż sądziłam.

2. Piwo Żubr ma smak tylko z sokiem.

3. Jestem aspołeczna.

4. Ale przejawiam pewną chęć socjalizacji.

5. Najlepsi chłopcy podróżują stopem.

6. Lub są członkami boys-bandów.

7. Są większe psichy ode mnie. A nawet od Jacuzza.

8. I takich ludzi uwielbiam.

9. Ale mam problemy z okazywaniem uczuć.

10. I dlatego teraz powiem wszystkim, którzy i tak już się pewnie domyślają: Uwielbiam Was. I jeśli tego nie mówię częściej to tylko przez nieśmiałość.

środa, lipiec 19, 2006

mistrz klawiatury wymięka

Archiwum gg odtajnione. Moje rozmowy z Zosią, część pierwsza i ostatnia, bo próbuję to wkleić od wieeelu godzin:


-siedzimy naprzeciwko, ale co tam:
Ja: (17-10-2006; 02:23)
podaj zapalniczke

Ja: (17-10-2006; 02:23)
dzieki

Zosia: (17-10-2006; 02:23)
luz

- robimy sobie przerwy w tłumaczeniach:
Ja:
(17-10-2006; 20:39)

za 20 min szluga?

Zosia: (17-10-2005; 20:39)
no
Zosia:
(17-10-2005; 20:39)

ja chyba pójde spac tak na 1h

Zosia: (17-10-2005; 20:40)
oczy mi sie zamykaja

Zosia: (17-10-2005; 20:40)
jest sens myslisz

Ja: (17-10-2005; 20:40)
no idz idz

Ja: (17-10-2005; 20:40)
to chodz teraz na szluge

Ja: (17-10-2005; 20:40)
a za godz cie obudze

Zosia: (17-10-2005; 20:40)
oki

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
skoncze strone tylko 5 minetek

Ja: (17-10-2005; 20:41)
urgh, no chodz

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
no 5 minetek

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
tlumacz se

Ja: (17-10-2005; 20:41)
dzizus

Zosia:(17-10-2005; 20:41)
krajst

Ja: (17-10-2005; 20:41)
ja dobrnelam do konca strony, to nie moge nowej zaczac

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
for fag sejk wejt

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
enjoy duin nafin

Ja: (17-10-2005; 20:41)
ja pierdole co za postawa, jak nic zaczne nastepna strone i potem bedziesz na mnie czekac

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
i tak kurwa w kólko, tylko uwazaj ja mam wiecej stron

Ja: (17-10-2005; 20:41)
phi, a ja mniej checi

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
milcz, bo nigdy nie skoncze i zginiemy zatrute swiezym powietrzem

Ja: (17-10-2005; 20:41)
fuckckckckcckkk, kiedy mi sie jarac zachcialo

Ja: (17-10-2005; 20:41)
ile te 5 minet rob

Ja: (17-10-2005; 20:41)
isz?

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
dokladnie sie staram

Zosia: (17-10-2005; 20:41)
jeszcze 1,5

Zosia: (17-10-2005; 20:43)
juz

Ja:(17-10-2005; 20:43)
pff

-lansujemy się, co wyjaśnie spóźnienia:
Zosia: (22-10-2005; 20:32)

111 21.14

Zosia: (22-10-2005; 20:32)
180 21.01

Zosia: (22-10-2005; 20:32)
111?

Zosia: (22-10-2005; 20:32)
No, halo?

Zosia: (22-10-2005; 20:32)
bo nie wiem, czy srać, czy nie
Zosia:
(22-10-2005; 20:32)
eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeejjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj

Ja: (22-10-2005; 20:32)
juz

Ja: (22-10-2005; 20:33)
co

Ja: (22-10-2005; 20:33)
czekaj

Zosia: (22-10-2005; 20:33)
wio

Ja: (22-10-2005; 20:33)
21.01 za wczesnie

Zosia: (22-10-2005; 20:33)
ok

Ja: (22-10-2005; 20:33)
lansujmy sie 111

Zosia: (22-10-2005; 20:33)
odebralam,

Zosia: (22-10-2005; 20:34)
over, sokól

Ja: (22-10-2005; 20:34)
roger, roger

Ja: (22-10-2005; 20:34)
do boju

Zosia: (22-10-2005; 20:34)
srodzer

Zosia: (22-10-2005; 20:34)
do kibla

Ja: (22-10-2005; 20:34)
z fryzura

Ja: (22-10-2005; 20:34)
srodzer, takkkk

Ja: (22-10-2005; 20:34)
ide srac

Zosia: (22-10-2005; 20:34)
zaraz ci pomacham


- niektórych kwestii już nie rozumiem:
Zosia: (21-11-2005; 21:11)
z Posen jesteœ czy jak

Ja: (21-11-2005; 21:11)
z toten hosen


- mobilizujemy się:
Zosia: (21-11-2005; 21:28)
musimy to robiæ,
Zosia:
(21-11-2005; 21:28)
tę kulczyñsk¹?

Zosia: (21-11-2005; 21:28)
mo¿e jutro

Ja: (21-11-2005; 21:28)
ja tam nie wiem

Ja: (21-11-2005; 21:28)
kiedy jutro?
Zosia:
(21-11-2005; 21:28)
nie wiem

Ja: (21-11-2005; 21:29)
no ja tez

Ja: (21-11-2005; 21:29)
to olewka


- oceniamy swoje wybory:
Zosia: (01-12-2005; 01:14)
ty to zawsze znajdziesz najlepsze k¹ski

Ja: (01-12-2005; 01:14)
a nawet nie szukam

Ja: (01-12-2005; 01:15)
ty mi za to zawsze co brzydszych kolegow podbierzesz

Zosia: (01-12-2005; 01:15)
z troski o twoje dobro

Ja: (01-12-2005; 01:15)
dzieki

Ja: (01-12-2005; 01:15)
doceniam rozmiar poswiecenia

Zosia: (01-12-2005; 01:16)
dla ciebie wszystko

Zosia: (01-12-2005; 01:16)
dla mnie bomba

Ja: (01-12-2005; 01:16)
bynajmniej

Zosia: (01-12-2005; 01:16)
jasne

Ja: (01-12-2005; 01:16)
mnie rowniez


- przeżywamy poranne trudności:
Ja: (02-12-2005; 11:02)
spisz?

Zosia: (02-12-2005; 11:05)
nie,zdycham

Zosia: (02-12-2005; 11:05)
kac roku

Ja: (02-12-2005; 11:06)
jak to

Ja: (02-12-2005; 11:06)
po tych pysznosciach

Zosia: (02-12-2005; 11:07)
no

Zosia: (02-12-2005; 11:07)
co poradzisz

Zosia: (02-12-2005; 11:07)
³eb mi peka

Ja: (02-12-2005; 11:08)
biedactwo

Ja: (02-12-2005; 11:08)
kuchnia jest opcja?

Zosia: (02-12-2005; 11:08)
k,za 3 min

Ja: (02-12-2005; 11:09)
ok

Zosia: (02-12-2005; 11:09)
2 bede siadac

- wspieramy się jak umiemy:
Zosia: (01-02-2006; 21:57)
nie wiem czy chce mi sie pic

Ja: (01-02-2006; 22:06)
up to you

Ja: (01-02-2006; 22:06)
mnie tam egal

Zosia: (01-02-2006; 22:06)
nie, no up to you, to ty masz jutro przejebane

Ja: (01-02-2006; 22:06)
ja mam cale zycie przejebane

Ja: (01-02-2006; 22:06)
dlatego pije

Zosia: (01-02-2006; 22:06)
haha, no dobra

Zosia: (01-02-2006; 22:06)
za 10 min


- kocham się w Danielewskim:
Zosia: (07-02-2006: 20:58)
ma onion ring

Ja: (07-02-2006: 20:58)
ale gustuje w swiniach

Zosia: (07-02-2006: 20:58)
to wygra³am

Ja: (07-02-2006: 20:59)
spierdalaj, gruba

Ja: (07-02-2006: 20:59)
to moj prosiaczek

Zosia: (07-02-2006: 20:59)
no way

Zosia: (07-02-2006: 20:59)
soy gorda like hell


- zosia też sobie kogoś znajdzie:
Zosia: (19-02-2006; 16:02)
eee, nie no ja to poczekam na sasiada
Ja:
(19-02-2006; 16:02)
alez nie zyje

Zosia: (19-02-2006; 16:02)
ja jestem cierpliwa


- pogotowie depresyjne:
Zosia: (02-03-2006; 16:40)
wybacz juz sie zamykam

Ja: (02-03-2006; 16:40)
iiiiiiiiii tam

Ja: (02-03-2006; 16:40)
no ja nie wiem, co ci rzec

Ja: (02-03-2006; 16:41)
chcesz, kupie ci pora


- jesteśmy dziećmi internetu:
Zosia: (03-03-2006; 12:41)
corasonku, o której ty koñczysz prace

Ja: (03-03-2006; 12:41)
o 6:30

Zosia: (03-03-2006; 12:41)
omg

Ja: (03-03-2006; 12:41)
ffs

Zosia: (03-03-2006; 12:41)
no tak to sie pomodlilysmy

-planujemy kolejny dzień:
Zosia: (14-03-2006; 20:13)

wys³a³aœ zg³oszenia?

Ja: (14-03-2006; 20:14)
nie

Ja: (14-03-2006; 20:14)
jutro

Ja: (14-03-2006; 20:14)
dzis nie moge oddychac z przejedzenia


-chwile szewkiej pasji:
Ja: (28-03-2006; 14:50)
zdenerwowalam sie

Ja: (28-03-2006; 14:50)
zjem 4ego suchara

Ja: (28-03-2006; 14:50)
albo nie


- ...i trzeźwości:
Ja: (04-04-2006; 19:36)
czy ty bys sie nie napila dzis

Ja: (04-04-2006; 19:36)
bo ja juz sie czuje jak pieprzona abstynentka

Ja: (04-04-2006; 19:36)
mgr chyba mi nie grozi


- szukamy sobie sportów:
Zosia: (26-04-2006; 11:42)
o jednak capoeira?

Ja: (26-04-2006; 11:42)
nie wiem

Zosia: (26-04-2006; 11:42)
kiedys nie chcialas

Ja: (26-04-2006; 11:42)
kiedys nie bylam az takim flakiem

Ja: (26-04-2006; 11:52)
sluchaj, a moze szachy

Ja: (26-04-2006; 11:52)
mozg tez mi flaczal

Ja: (26-04-2006; 12:03)
chodz na szluge, co?zanim zdrowy tryb zycia nas wypali

Zosia: (26-04-2006; 12:03)
oki


- kolejna mobilizacja:
Ja: (14-05-2006; 14:35)
o 15 zaczne pisac

Ja: (14-05-2006; 14:35)
do 16

Ja: (14-05-2006; 14:35)
a potem zastanowie sie, co zrobic ze swoim zyciem


- bywam uległa:
Ja: (21-05-2006; 15:08)
jestes nie tylko elegancka, ale i wrazliwa

Zosia: (21-05-2006; 15:09)
odczep siê

Ja: (21-05-2006; 15:09)
dobra


- a zosia pomocna:
Zosia: (26-05-2006; 10:12)
ok, a jaka to byla bulka

Ja: (26-05-2006; 10:12)
taka z ziarnami

Ja: (26-05-2006; 10:13)
ale biala

Ja: (26-05-2006; 10:13)
wygladala jak stozek albo jak kupa

Zosia: (26-05-2006; 10:13)
ok

Ja: (26-05-2006; 10:13)
dlugo by opowiadac


- gotujemy:
Zosia: (31-05-2006; 02:09)
zrób coś do żarcia i chodź do mnie

Ja: (31-05-2006; 02:09)
spierdalaj

Ja: (31-05-2006; 02:09)
co ja mam wiecznie gotować

Ja: (31-05-2006; 02:09)
nie zebym wiecznie gotowala

Ja: (31-05-2006; 02:09)
ale co mam

Zosia: (31-05-2006; 02:10)
to weź kuchenkę i chodź do mnie ja ugotuję

Ja: (31-05-2006; 02:10)
wez dupe i chodz do kuchenki


- ustalamy orientację:
Zosia: (04-06-2006; 00:08)
a co z kobietami?

Zosia: (04-06-2006; 00:08)
ewa, marysia, hanna

Zosia: (04-06-2006; 00:09)
nie mow, ze nie masz stosunku
Zosia:
(04-06-2006; 00:09)
bo nie uwierzę
Ja:
(04-06-2006; 00:09)
kobiety wbrew obiegowej opinii mnie nie interesują

'Cause this is my United States of Whatever

piątek, lipiec 14, 2006

Nigdy nie wracam do końca

O podróży już nie piszę, bo wszyscy i tak dostali dokładne sprawozdania.
Było pięknie i strasznie. Dawno temu powiedziałam, że kiedy dotrę do Afryki, to wreszcie dorosnę. Myliłam się. Do dorastania mi daleko.
Dziś pierwszy od dawna dzień kiedy da się oddychać. Jak w Polsce wreszcie. Nie ma już tego słońca, ktore tu wydaje się kompletnie nie na miejscu. Tęsknię za południem, które jak stwierdził D. , smakuje inaczej. Tęsknie za północą. Tęskniem za byciem daleko i tęsknotą za domem.
Dziś znów Exils. Łzy same leciały. Z tęsknoty. Zaczynam myśleć, że jestem szczęśliwa, tylko kiedy jestem daleko. Kiedy już nie mam siły się martwić, jestem wreszcie u siebie. I wtedy nie jestem nielegalna. Choć na chwilę.
'Cause this is my United States of Whatever

wszystko na p

bardzo dziękuję (dziękujemy) wszystkim, którzy słuchali, to było piękne doświadczenie. a pablowi za udział, uratował nam wymęczone upałem tyłki.
świętowaliśmy dłużej niż było w planie, ale tak porywająca muzyka jak na radiohead party to się szybko nie trafi, więc. gdyby nie zosi awersja do kluczy, być może wciąż bym tam była, być może łapałabym dalsze fazy, ale rano byłoby kiepsko. spotykamy zawsze ludzi znikąd, najlepsze jest to, że ich znamy, mówią w dziwnych językach, ale to jednak ta sama planeta.
teraz jest nowy plan autostopowy, wszak muzyka białoruska jak najbardziej. ja chcę. to jest apel do K.Z., ,moja droga, bądź w Białymstoku za tydzień, przygarnij nas. tu co niektórzy potrzebują wrażeń.
dziś umierałam ze śmiechu, gdy przeglądałyśmy archiwum gg. następny wpis z tego cyklu. dobranoc. zozazo.



'Cause this is my United States of Whatever

poniedziałek, lipiec 10, 2006

moje nowe życie zawodowe

ło ratunku, upał wcale nie umiarkowany, śpię doskonale, ale tylko w godzinach między 4 a południem, co jest jakimś rekordem długości snu w moim wykonaniu, ach, nie masz nad bezrobocie.
jednakowoż coś bym zrobiła fajnego. poza takimi oczywistościami jak tłumaczenia i nauczanie angielskiego (opcje napawające mnie niestety lekkim wstrętem) przemyślałam wiele innych ścieżek kariery, decydując się na statystowanie. niestety, odpowiedni wyszukany w celu rozpoczęcia owej kariery portal każe mi nadesłać cztery zdjęcia, tak umiera moja kariera. może kelnerką znów zostanę. albo: w sumie to bym mogła gazety roznosić, ale chyba już nie ma takiej imprezy, szkoda, zaraz potem mogłabym spokojnie chodzić spać. pisanie mi nie idzie, więc chwilowo nie będę sławna, a w perspektywie bogata. co za bidaaa. co za slums.

piękne jest spotykanie Wszystkich, Wszyscy okazują się tymi samymi Wszystkimi, których uwielbiałam na pierwszym roku, osób spotkanych po drodze w zasadzie nie pamiętam, gdzie są, a Wszyscy wiecznie żywi.

uwaga, w czwartek nasz radiowy program numer jeden, oby tylko się Mietek dał tam ściągnąć, to wtedy o filmie będzie tzw. amatorskim i dużo muzyki ze ścieżek filmowych. 18.30 czwartek powtarzam, proszę słuchać, pisać na gg, podniesiecie sluchalność może do jakiejś dwucyfrowej liczby.

'Cause this is my United States of Whatever

środa, lipiec 05, 2006

łyżka musztardy

upał jest może i umiarkowany, ale i tak nie mam siły pisać, to krótkie będzie, jakoś trzeba wejść w ten drugi rok bloga. w warszawie jest nieźle, ale bardzo chcę znów stać na autostradzie, mówić w kilku językach, a w żadnym dobrze, płakać z radości albo zniechęcenia, umierać na zenit szczęścia, bo wiem, że ja to ja. z niewiadomych powodów wyjadam musztardę łyżeczką, w takich momentach obawiam się śmiertelnej choroby przenoszonej drogą czytelniczo-myślawkową, jak również wielu innych rzeczy, ale już bez przesady. świat jest piękny i straszny, taka wiedza mi wystarczy, żeby jakoś sobie z nim przez chwilę radzić. brzydcy chłopcy przegrywają mecze, brzydkie dziewczęta słuchają muzyki i płaczą, takie będzie lato. jak już wspominałam, ostatnie.





'Cause this is my United States of Whatever