środa, styczeń 31, 2007

I'm OK.

Jonathan Safran Foer ma twarz dziecka. Ale nie wierzę mu już. Przez niego płączę dziś spokojnie i w kolorze kaloryfera. "You can use up all of your tears." Oby, panie Foer.
Wokół dziwny zbitek nieszczęść. Zamiast kawą, kubki napełniają się żalem. Od zaciskania kciuków posiniały mi dłonie, a w nocy śnią mi się tłumione szlochy. Tracę apetyt na szczęście.
Tylko obce głosy brzmią wesoło. Ale po wysłaniu dokładnie 98 maili do obcych ludzi w ciągu 7 dni, stwierdzam z całym przekonaniem, że ludzie są jak piosenki i nie można kogoś polubić słysząc go pierwszy raz. A potem nie jest już wcale obcym.
W ostanich dniach kumuluje się jakaś dziwna wiadomość. Zapisuje się na połamanych płytach chodnikowych, w światłach karetek i na twarzy mojego kota. Spływa na mnie z naszego przeciekającego dachu i puka mnie w ramię ubrana w dziwne swetry. Spada mi na głowę toną plastikowych worków i wizją apokalipsy.
Czuję bóle fantomowe relacji z ludźmi, które kompletnie spieprzyłam. Budzę się w nocy, żeby do rana myśleć o jednej minie. W tramwajach i windach przypominają mi się zapachy dalekiego dzieciństwa i nerwowo dobieram im sountrack. Ale i tak rozpływają się po sekundach i bez sensu i skutku szukam ich później godzinami.
Nic nie jest oczywiste i nie wiem już, którą dłonią trzymać nóż. Tęsknię za ludźmi ledwo poznanymi i drżę ze strachu o najbliższych i to co jeszcze zniszczę.
Mam nadzieję, że w dzisiejszej poczcie dostanę listę wskazówek na życie. Dla świata.
'Cause this is my United States of Whatever

środa, styczeń 24, 2007

wzruszenia

Chyba nie jestem taka do końca zimnokrwista, bo dziś od rana wzruszenia, wzruszają mnie brązowe garnitury starszych panów, muzyka w słuchawkach, człowiek cierpliwie odgarniający śnieg, darmowe gazety, chleb z musztardą, zmarznięte dłonie, prawie wszystko mnie wzrusza. Dziś. Obudziłam się również wruszona, swoim prywatnym nieszczęściem wzruszona, mianowicie dopadł mnie Straszliwy Kac i dotąd trzyma, tak się młodzi obiecujący ludzie relaksowali wczoraj po pracy lub przed pracą. Ale warto było, nie co dzień się pije z byłym perkusistą zespołu Lux Occulta (!), który w dodatku robi doskonałe spaghetti. Na mojej nowej ścieżce życiowej pojawiła się pokaźna przeszkoda, już już miałam bojkotować Tesco, gdy okazało się, że to jedyny sklep nocny w okolicy i stoimy przed wyborem: ideały albo wino. Ale przynajmniej porozrzucaliśmy po hali kradzione bezczelnie pistacje, dlatego mam nadzieję, że jacyś abstynenci zajmują się tym.
A piosenką dnia po raz kolejny Ratatat Heart.
Można słuchać tu
lub ściągnąć z oficjalnej strony Nervous Cabaret.


'Cause this is my United States of Whatever

poniedziałek, styczeń 22, 2007

burn, baby, burn

Zachciało mi się ognia i walki, zachciało mi się Sturm und Drang. To nie jest takie proste, kiedy jest się mną i spędza tzw. najlepsze lata życia na oglądaniu filmów oraz grach i zabawach słownych z dużą ilością przekleństw. Ale potem pojawia się spóźniona refleksja, że oratunku, już nie jestem studentką, straciłam właśnie rację bytu, tu pojawiają się dwie opcje, mogę z tym żyć lub nie. Miałam niedawno taki luźny pomysł obudzenia w sobie duszy działaczki, powalczenia o pokój na świecie albo wieloryby, cokolwiek, cokolwiek, wprawdzie wcześniej musiałabym się czymś przejąć na dłużej niż czas trwania spotu reklamowego, ale może jednak potrafię. Przy wódce podzieliłam się pomysłem z Zosią, może zacznę walczyć o prawa zwierząt, rzekłam, już nawet mogę przestać jeść te cholerne ryby, zostanę weganką wręcz, nieważne, zawsze to jakieś absorbujące zajęcie, tu Zofia zjadła mnie śmiechem.
I biurokracja. To też mnie zjada. Przypominam, nie jesteśmy w tym roku we Francji, bo wysyłanie tych wszystkich papierów to jakiś przeżytek, ale to chyba nasza odosobniona opinia, francuskie uniwersytety myślą inaczej. Tak samo myślą najwyraźniej ludy afrykańskie, mieszkańcy Kosowa i bezdomne dzieci. Chcesz pomóc? Ustaw się w kolejce do naszego komputera, brakuje nam wolontariuszy, odezwiemy się za rok. Grrr. Może na tym polu bym się spełniła. Pikiety, manifesty, precz z biurokracją, ogniska w europejskich stolicach. Zawsze to jakiś pomysł.


'Cause this is my United States of Whatever

sobota, styczeń 20, 2007

droga do gwiazd

Od dwóch tygodni mamy nową zabawę, śliczny i niezawodny licznik odwiedzin z różnymi bajerami, dzięki którym wreszcie wiem, jakie hasła uczynią z nas gwiazdy blogosfery.
Jak trafiacie na Wyspę, odsłona pierwsza - niektóre słowa kluczowe z wyszukiwarek:
- Forcid
- mam w dupie małe miasteczka
- szef kuchni poleca
- wyrazy po francuzku (!)
- jak się zrzygać??
- sposoby na lenistwo
- budzik - kurwa odbierz
- sexy wyrazy
- kupię miód
- przygnębiające obrazki
- mode spodnie piramidy
- napisać opowiadanie na temat mój dobry uczynek
- licznik dni płodne
- luźny stolec


Jestem z nas dumna.


'Cause this is my United States of Whatever

środa, styczeń 10, 2007

borderline boogie

obudziłam się z dziwnej stuporowatej śpiaczki i żeby nie było za dziarsko czytam smutną książkę, smutną piękną książkę, ze smutnymi pięknymi zdaniami, których nie mogłabym napisać, co też jest smutne. A potem czytam, że
"does it break my heart, of course, every moment of every day, into more pieces than my heart was made of, I never thought of myself as quiet, much less silent, I never thought about things at all, everything changed, the distance that wedged itself between me and my happiness wasn't the world, it wasn't the bombs and burning buildings, it was me, my thinking, the cancer of never letting go, is ignorance bliss, I don't know, but it's so painful to think, and tell me, what did ever thinking do for me, to what great place did thinking ever bring me? I think and think and think, I've thought myself out of happiness one million times, but never once into it."
I co ja mam teraz z takimi zdaniami zrobić. Nie można myśleć, można jak zwykle słuchać Things We Lost In The Fire, bo to taka powieść. Nasycenie tęsknoty na pierwszych 74 stronach nie pozwala oddychać, nie pozwala mi też oddychać mój wieczny dystans, a może the distance between me and my happiness, zastanawiam się, dlaczego zazwyczaj jestem offline, chociaż nie jestem, czy zdania układane latami są zbyt zleżałe, czy też po prostu niepotrzebne.
Ale. Nie można myśleć, nie można. Zrobię pranie, wtedy czuję misję i wiem, że po coś tu jestem. Na stole Absolut Ruby Red przypomina, że jest ktoś zza oceanu, do kogo zawsze mogę przemówić, kto potem przemawia do mnie, używając litrowych argumentów. Innymi słowy, powróciła Kaffa, nie ma co myśleć, czas się uśmiechać i tańczyć.


'Cause this is my United States of Whatever

poniedziałek, styczeń 08, 2007

fru, fru

Tytuł jest kompletnie bez sensu, proszę nie doszukiwać się znaczeń, nie chodzi też o zespół.
Jakoś nie udało mi się jeszcze wrócić do rzeczywistości, ciągle goście i polska gościnność, dzięki czemu wątroba mi miauczy.
Podróże wciąż tematem numer jeden, ale zanim gdzieś wyfrufrufrunę - noworoczna audycja w Teamradiu. Naszym gościem będzie pewien niepospolity sempeck zwany dalej Kangurem, który pisze do nas tu.
Let's kill some video stars. Pamiętajcie, tylko w stereo.


'Cause this is my United States of Whatever

środa, styczeń 03, 2007

następny, no proszę

uuuu, nowy wspaniały rok, a ja znów słów niepotraf, oficjalnie kończę 10 dni intensywnej alkoholizacji
kontakt z rzeczywistością słabiutki, może na innych blogach sobie poczytam, co tam panie w polityce i dlaczego tak kiepsko, ale dopiero jak się naprawdę zechcę zdołować
w sumie boję się logować na niektórych stronach, na przykład na stronie swojego banku
mniejszaztym
chwilowo fruwam, a oczy mi się zamykają, postanawiam iść jutro do pracy i koniec tej dziecinady typu nastawiam budzik, by wciąż nagrzana wysłać sms witam w nowym roku, ale dziś nie dotrę, angielski nie zając
sie gra, sie ma, jak mawia porucznik borewicz
w tym odcinku horoskopu powiem wam jeszcze, że wszystkie znaki na niebie i ziemi będą miały fantastyczny rok, a jak nie, to wpierdol
i pojadę na rybnego kebaba do Turcji, to już postanowione, pojadę jak horoskop pozwoli do Kijowa i do Madrytu, w wakacje chcę się zgubić na Bałkanach, a następne merry christmas jak nic w USA, będę dobrą córką
postanowiłam też niczego zbyt dokładnie nie planować, więc koniec





'Cause this is my United States of Whatever