łańcuszki i inne choroby
Życie nas ostatnio ciężko, wręcz boleśnie, a w dodatku symultanicznie doświadczyło podwójną grypą albo i nie grypą, jedną skręconą kostką i przeprowadzką. Na domiar złego brak dostępu do mojej ulubionej zabawki, nie są to klocki, sprawia, że czytam tak starożytne wynalazki jak książki, jeszcze chwila i zacznę szydełkować. Przeniosłam się pół dzielnicy dalej i cztery dni zajęła mi aklimatyzacja. Moloch na granicy Śródmieścia i Woli nadawałby się idealnie do filmu „Hotel” Mike’a Figgisa, tak samo skrzypi tam windziana codzienność i powojenne stawy mieszkańców. Z tapczanu wyniesionego ofiarnie przez dwóch reprezentantów ekskluzywnej grupy Naszych Ulubionych Kolegów i ustawionego pod rzeczoną windą zniknął kocyk, by pojawić się ponownie półtora dnia później. Mam dziwne wrażenie, że unikam własnego mieszkania, koniec kroniki niesamowitych wypadków.
Tymczasem -skoro już dorwałam się do ulubionej zabawki - czas sprostać wyzwaniu rzuconemu przez pana od perturbacji i wyjawić pięć zaskakujących faktów na własny temat.
1. Przez całe wczesne dzieciństwo śniły mi się osoby i rzeczy, których nie znikały po obudzeniu. Jakkolwiek to brzmi.
2. Tak długo chciałam być chłopcem, że rodzice dotąd się martwią.
3. W ósmej klasie podstawówki (być może ściemniam, ale wydaje mi się, że to było wtedy) widziałam kilka odcinków "Czarodziejki z księżyca". Później postanowiłam już nigdy się nie nudzić.
4. Gdy jestem czymś wyjątkowo zniesmaczona lub przygnębiona, fizycznie czuję, jakbym nawdychała się spalin. Ale może to efekt życia w stolicy.
5. Ni ch*** nie pamiętam bajki o Jacku i Agatce.
Uff. Muszę teraz uszczęśliwić pięć kolejnych osób zaproszeniem do tej samej rozkosznej zabawy. Macie szansę przeczytać pięć faktów o Michale, Ulili, Madame Morbide, Królowej Śniegu (?ale pewnie za trzy miesiące)oraz, hm, Dupie Zbitej?pardon.
Nienawidzę łańcuszków, fakt numer 6.
'Cause this is my United States of Whatever
Tymczasem -skoro już dorwałam się do ulubionej zabawki - czas sprostać wyzwaniu rzuconemu przez pana od perturbacji i wyjawić pięć zaskakujących faktów na własny temat.
1. Przez całe wczesne dzieciństwo śniły mi się osoby i rzeczy, których nie znikały po obudzeniu. Jakkolwiek to brzmi.
2. Tak długo chciałam być chłopcem, że rodzice dotąd się martwią.
3. W ósmej klasie podstawówki (być może ściemniam, ale wydaje mi się, że to było wtedy) widziałam kilka odcinków "Czarodziejki z księżyca". Później postanowiłam już nigdy się nie nudzić.
4. Gdy jestem czymś wyjątkowo zniesmaczona lub przygnębiona, fizycznie czuję, jakbym nawdychała się spalin. Ale może to efekt życia w stolicy.
5. Ni ch*** nie pamiętam bajki o Jacku i Agatce.
Uff. Muszę teraz uszczęśliwić pięć kolejnych osób zaproszeniem do tej samej rozkosznej zabawy. Macie szansę przeczytać pięć faktów o Michale, Ulili, Madame Morbide, Królowej Śniegu (?ale pewnie za trzy miesiące)oraz, hm, Dupie Zbitej?pardon.
Nienawidzę łańcuszków, fakt numer 6.
'Cause this is my United States of Whatever