nastąpiła era aktualizacji i odkurzania
relacje z podróży się pojawią, pojawią, na Najlepszym Możliwym Serwisie się pojawią, ale później
teraz lepiej zajmijmy się pogodą, która od jutra/dzisiaj ma mi niby pozwolić skanalizować nowe pokłady energii i zakończyć ten dość niemrawy tydzień bezczynności
pytanie brzmi, czy można nauczyć się rysować, jeśli do tej pory się to nie udało?
albo czy uda się wprowadzić do wszystkiego odrobinę normalności?
czy skoro nudzą mnie dotychczasowe ulubione zajęcia, wymyślę coś nowego?
czy czy czy?
czy przeprowadzę się kiedyś do Serbii?
czy uda się tej jesieni/zimy nie udławić ogólnym marazmem? (częsta fraza na tym blogu)
czy dostanę wreszcie władzę nad czasem? albo chociaż jakimś jego kawałkiem małym, maleńkim?
władczyni szesnastej trzydzieści
hrabina zmierzchogodzin
coś
poza tym jest we mnie równowaga i mam szczery zamiar używać
'Cause this is my United States of Whatever
Etykiety: jesień, rozstania i powroty, tralala