Bo one nawet nie są takie złe
Pamiętałam je dużo gorzej. Jakoś więcej szarpania, więcej wydawanych pieniędzy, więcej spalonych uszek. Ale nie jest źle. Nie jest fatalnie. Jedzenie jest smaczne i można skończyć kiedy się chce. Nikt nie krzyczy, no może przez chwilę ktoś, nie ma wódki na stole, nie ma rozmów o polityce. Nadal nie mogę palić w domu, ale to nawet jakoś nie boli. Właściwie te święta to trochę jak ciut żarłoczniejszy weekend.
I tego mi strasznie żal, bo nie ma już w nich nic magicznego. Żadnej tajemnicy, oczekiwania, radości też nie ma. Nudne są święta. Żadnej dawno nie oglądanej rodziny. Żadnej wycieczki na wieś. Nawet starych znajomych już się nie spotyka. Bo po co? Bo gdzie? Bo jak?
I myślę tylko, że Święta ocalić mogą tylko małe dzieci. Bardzo małe, niecierpliwe dzieci, które mocno czekają na gwiazdkę.
'Cause this is my United States of Whatever
I tego mi strasznie żal, bo nie ma już w nich nic magicznego. Żadnej tajemnicy, oczekiwania, radości też nie ma. Nudne są święta. Żadnej dawno nie oglądanej rodziny. Żadnej wycieczki na wieś. Nawet starych znajomych już się nie spotyka. Bo po co? Bo gdzie? Bo jak?
I myślę tylko, że Święta ocalić mogą tylko małe dzieci. Bardzo małe, niecierpliwe dzieci, które mocno czekają na gwiazdkę.
'Cause this is my United States of Whatever
