środa, grudzień 24, 2008

Bo one nawet nie są takie złe

Pamiętałam je dużo gorzej. Jakoś więcej szarpania, więcej wydawanych pieniędzy, więcej spalonych uszek. Ale nie jest źle. Nie jest fatalnie. Jedzenie jest smaczne i można skończyć kiedy się chce. Nikt nie krzyczy, no może przez chwilę ktoś, nie ma wódki na stole, nie ma rozmów o polityce. Nadal nie mogę palić w domu, ale to nawet jakoś nie boli. Właściwie te święta to trochę jak ciut żarłoczniejszy weekend.
I tego mi strasznie żal, bo nie ma już w nich nic magicznego. Żadnej tajemnicy, oczekiwania, radości też nie ma. Nudne są święta. Żadnej dawno nie oglądanej rodziny. Żadnej wycieczki na wieś. Nawet starych znajomych już się nie spotyka. Bo po co? Bo gdzie? Bo jak?
I myślę tylko, że Święta ocalić mogą tylko małe dzieci. Bardzo małe, niecierpliwe dzieci, które mocno czekają na gwiazdkę.
'Cause this is my United States of Whatever

Etykiety: , ,

poniedziałek, grudzień 22, 2008

ślepe strzały

są takie zwroty, które już zawsze będą. na przykład za oknem biało albo wszystko będzie dobrze. swoją drogą dlaczego zwroty, hm? zwroty.
w tym kraju nic się nie psuje. wszystko wkłada się do lodówki i to się nigdy nie psuje. ja też się położę w lodówce i może tak samo się uda nie popsuć, kto wie. kto wie to też taki zwrot, chyba.
poza tym poznałam siłę dolara, w lokalnym antykwariacie ją poznałam, otóż za dolara można kupić dobrą książkę. za kilka dolarów można pić mleko z ekologicznej krowy, a za kilkadziesiąt iść na koncert albo przejechać się pociągiem. daleko raczej. git, ale nadal bardziej przekonuje mnie waluta united states of whatever.
jestem o krok bliżej zwycięstwa w kwestii władzy nad czasem, to was może ucieszyć. łatam różne takie dziury w pamięci i mimo śniegu jest cieplej.




'Cause this is my United States of Whatever

Etykiety: , , , ,

poniedziałek, grudzień 15, 2008

Jest ładniej niż w filmach

Chociaż nie jest ładnie. Temperatura spada niebezpiecznie. W telewizorze pani mówi, że lepiej nie
będzie. Jacuzz daleko, nie mam kogo łapać, kiedy tonę. Posprzątałam w domu i teraz się ślizgam na posadzkach. Tak pewnie doszusuję do świąt. Między kuchnią a łazienką. Pracą, domem, sklepem.
Podsumowując czuję się ostatnio trochę jak na załączonym obrazku.
Ale, ale.
Jest zdecydowanie dużo ładniej niż w filmach. Filmy ostatnio oglądam głównie kiepskie. Tak wychodzi. Tymczasem oglądam je w zadziwiająco dobrym nastroju, towarzystwie, z dobrym piwem lub zakazaną kawą.
Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze. Tak sobie powtarzam w autobusie, kiedy akurat półgłosem nie śpiewam. Nie kupiłam jeszcze żadnego prezentu, nie wysłałam kartek. Jutro chyba upiekę pierniczki i wyryję na wszystkich widelcem dziwne słowa po chińsku. Bo jest dobrze. I nic nie musi mieć sensu. L.Stadt śpiewa: "tak ostatnio czytasz źle" i ja chyba źle czytam. Ale co tam, jestem smutnym kotkiem, a smutne kotki mają małe rozumki i mogą czytać jak chcą.

'Cause this is my United States of Whatever

Etykiety: , , ,