wtorek, marzec 24, 2009

message in a bottle

najwyraźniej nie pisałam tu od ponad miesiąca, ale o czym miałabym pisać. zima nie wypierdoliła, pracować nadal mi się nie chce, ogólnie nie zdobywam szczytów, ale jest mi z tym lepiej niż średnio.

trochę znów oglądam filmy. zaległości sięgają zeszłorocznych oskarów, nie żeby były jakimkolwiek wyznacznikiem, ale zawsze to jakaś skala. wczoraj obejrzałam nielegalnie ostatniego Allena i przez pół nocy myślałam, jak bardzo muszę jechać do Barcelony. no więc jadę. lecę w sensie. jeszcze tylko półtora miesiąca chałturzenia i planowania weekendów, a potem od nowa zapewne, bo energii mi nie starczy na wielkie zrywy, to jasne.

poza tym w piątek powróciła faza niszczenia się w sposób powodujący ucisk na sumieniu, ale to też mnie mało rusza. w zasadzie od, nie wiem, roku chyba stoję obok i patrzę na to, co robię, i tylko czasem mnie trochę coś boli, a najczęściej czuję się jak po znieczuleniu. chciałabym tylko wiedzieć, kiedy sobie to znieczulenie aplikowałam i dlaczego. poproszę zwykłe ludzkie potrzeby i to silnie, i to już.

'Cause this is my United States of Whatever

Etykiety: , ,

6 Comment:

Blogger zzzz zauważa...

zamieńmy się, co?
W sensie, ja Ci dam te zwykłe, a poproszę trochę obok. Banalna się zrobiłam do bólu. Tęsknię trochę za obokiem.

8:45 PM  
Blogger jakuzz zauważa...

dobra. albo po prostu chodź tu do oboka, pokontemplujemy razem.

8:56 PM  
Blogger jah zauważa...

a co ze mną? autside totalny? ;)

1:32 PM  
Blogger jakuzz zauważa...

ałtsajd dobra rzecz:) chyba

2:59 PM  
Blogger hxx zauważa...

chyba też zostanę wolnym strzelcem,bede mogła sobie polatać

2:47 AM  
Blogger jakuzz zauważa...

w maju to by mi się akurat płatny urlop przydał, ale co robić, wolno strzelam, wolno latam

9:02 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home