Matrioszka
1. Katarzyna - Na wierzchu jestem silna. Noszę spodnie z Człowieka z Marmuru, uśmiecham się szeroko i nawet zaczęłam malować paznokcie. Tak pomogę, jasne, nie ma sprawy. Dam radę, nie martw się. Nie, no co ty. Oczywiście, że nie boli. I'm soooo over it/him/everything. "Adrenaliny masz sporo" - mówi szef i to komplement jest w tym chorym świecie.
2. Kaśka- Czasem mnie przerasta. Faktura, strategia, cudzy ból, ciche westchnienie przyjaciela, te nieszczęsne ciężarki na fitnessie, powracający ból pleców. Na chwilę mnie przerasta. Ułamek dnia. Śmieję się do siebie, że mięczak jestem i tyle. Że znów. Eh, fajna jestem pierdoła.
3. Kasia - Potem kumulacja tych małych nieszczęść, duże nieszczęście, wielki film, jedna doskonała piosenka, jedno słowo za dużo/za mało i czuję jak głowa zaczyna parować. Jak oczy otwierają się szeroko, serce bije coraz smutniej. Zimno mi w dłonie. Gorąco w uszy.
4. Kik - Na samym końcu, po wszystkimi warstwami. Pod pancernymi ochronkami z życia z ludźmi, skulona siedzi w kącie mała dziewczynka. Kolana pod brodą, ssie kciuk, nie rozumie wlaściwie prawie nic. Siedzi po ciemku w małym pudełku i cicho modli się, żeby nikt jej nie znalazł. Żeby te wszystkie Katarzyny, Kaśki, Kasie dały radę. Nuci najsmutniejsze piosenki, bo wie, że w końcu trzeba się będzie przyznać przed sobą do prawd zupełnie niewygodnych. Obgryza paznokcie i liczy dni do kolejnego strasznego odkrycia.
'Cause this is my United States of Whatever
2. Kaśka- Czasem mnie przerasta. Faktura, strategia, cudzy ból, ciche westchnienie przyjaciela, te nieszczęsne ciężarki na fitnessie, powracający ból pleców. Na chwilę mnie przerasta. Ułamek dnia. Śmieję się do siebie, że mięczak jestem i tyle. Że znów. Eh, fajna jestem pierdoła.
3. Kasia - Potem kumulacja tych małych nieszczęść, duże nieszczęście, wielki film, jedna doskonała piosenka, jedno słowo za dużo/za mało i czuję jak głowa zaczyna parować. Jak oczy otwierają się szeroko, serce bije coraz smutniej. Zimno mi w dłonie. Gorąco w uszy.
4. Kik - Na samym końcu, po wszystkimi warstwami. Pod pancernymi ochronkami z życia z ludźmi, skulona siedzi w kącie mała dziewczynka. Kolana pod brodą, ssie kciuk, nie rozumie wlaściwie prawie nic. Siedzi po ciemku w małym pudełku i cicho modli się, żeby nikt jej nie znalazł. Żeby te wszystkie Katarzyny, Kaśki, Kasie dały radę. Nuci najsmutniejsze piosenki, bo wie, że w końcu trzeba się będzie przyznać przed sobą do prawd zupełnie niewygodnych. Obgryza paznokcie i liczy dni do kolejnego strasznego odkrycia.
'Cause this is my United States of Whatever