<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781</id><updated>2011-07-28T15:50:53.787+02:00</updated><category term='weltschmertz'/><category term='statystyki'/><category term='jest źle'/><category term='miasteczka'/><category term='zakochać się na wiosnę'/><category term='optymistycznie'/><category term='obsesje'/><category term='kiepska muzyka'/><category term='śnieg'/><category term='do dupy'/><category term='prawie recenzja'/><category term='bez komentarza'/><category term='Gadu Gadu'/><category term='zima'/><category term='życzenia noworoczne'/><category term='sława'/><category term='wiosna'/><category term='jakuzz zbawia'/><category term='bez sensu'/><category term='Święta'/><category term='aloha'/><category term='blog'/><category term='cośtam'/><category term='alkoholizm'/><category term='jest dobrze'/><category term='tralala'/><category term='podróże'/><category term='sposób na lenistwo'/><category term='ehhh'/><category term='rozstania i powroty'/><category term='cytat dnia'/><category term='jubileusz'/><category term='śmieci z sieci'/><category term='jesień'/><category term='w dupie mam'/><category term='dół'/><category term='dorosłość'/><category term='yes yes yes'/><category term='nuda'/><category term='nic'/><category term='sentymentalne szmiry'/><category term='zamiast laurki'/><title type='text'>Wyspa</title><subtitle type='html'>Wyspa, gdzie sezon trwa caly rok.
Last minute.Last minute. Last minute</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>357</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-599646217268455845</id><published>2009-11-15T23:15:00.003+01:00</published><updated>2009-11-15T23:28:54.517+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstania i powroty'/><title type='text'>Ubywa mi siebie</title><content type='html'>Długo nie trzeba było czekać na ten pokaz niezłomności postanowień. Nie umiem bez wyspy, chociaż długo sobie tłumaczyłam, że dwa razy do tej samej rzeki.. Srutki, prutki. Duszę się bez tego pisania, stękania. Świat jest nadal zbyt dziwny, żeby tego bloga nie usrywać kolejnymi Weltschmerzami. W dodatku odkąd mieszkam sama zupełnie inaczej jest, chociaż jest tak samo. &lt;br /&gt;Ja wiem, że ten blog to wiwisekcja i że jak ktoś to w końcu wyciągnie i wyda, to już do końca życia z renty dla czubków będę kupować chleb i masmix. Trudno. &lt;br /&gt;Znów mi się w głowie kotłują jakieś bzdety. Znów czekam na chwile, które nigdy nie przychodzą. Czytam książki na raty, oglądam seriale zza oceanu i z zażenowaniem. Tracę czas na malowanie paznokci, tracę głowę, czuję dziwną samotność, taką dorosłą, uciekam do Mrożka i od Mrożka, planuję studia (chociaż nadal nie odebrałam dyplomu), warczę i wyję na kierowców dokoła, tęsknię za przyjaciółmi i za ludźmi, którym nigdy nie mówiłam o tym, ale kocham ich aż boleśnie, nadal lubię gotować i nienawidzę zmywać po gotowaniu, piję wino, obsesyjnie szukam sensu - nic się nie zmieniło. &lt;br /&gt;Brakuje mi tylko Wyspy, gdzie zawsze mogę wyrzygać bezsens. &lt;br /&gt;Dlatego kategorycznie odmawiam porzucania tego miejsca. &lt;br /&gt;I na kolanach teraz Jakuzz muszę prosić, chociaż to uparte bydle jest i ma swoje powody, żeby nie wracać: piszmy tu dalej. Dla siebie, żeby za rok, za dwa, za pięć śmiać się z tego, że była ta nieszczęsna impreza, że Gok się wypiął, że życie nam przecieka przez twoje palce pianisty i te moje krótkie parówki (nie mylić z half-a-hot-dog) &lt;br /&gt;Jakuzz, co? Co? So? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-599646217268455845?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/599646217268455845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=599646217268455845&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/599646217268455845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/599646217268455845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/11/ubywa-mi-siebie.html' title='Ubywa mi siebie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3323121271842287824</id><published>2009-07-18T00:12:00.002+02:00</published><updated>2009-07-18T00:41:34.023+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='aloha'/><title type='text'>tytułem występu</title><content type='html'>bo ja się w sumie nie pożegnałam&lt;br /&gt;nie mam już ochoty pisać na wyspie&lt;br /&gt;(właśnie skasowałam wszystko, co napisałam w rozwinięciu. to nieważne)&lt;br /&gt;jadąc oskarowo, miło mi, że czytaliście i się nawet czasem odzywaliście. to jest kawał życia, którego częściowo oczywiście nie pamiętam, jak to mam w zwyczaju. albo nie pamiętałabym, gdyby nie niektóre wpisy.&lt;br /&gt;nie wiem, jak to teraz będzie wyglądało, zależy od Zo. Zo? lepiej to schowajmy, nim nadejdzie sława i pismaki zaczną żerować.&lt;br /&gt;ja się zawijam na stały ląd. wiecie, gdzie mnie znaleźć.&lt;br /&gt;ciao, robaczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3323121271842287824?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3323121271842287824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3323121271842287824&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3323121271842287824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3323121271842287824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/07/tytuem-wystepu.html' title='tytułem występu'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7517005382160510132</id><published>2009-06-19T13:58:00.002+02:00</published><updated>2009-06-19T14:01:29.347+02:00</updated><title type='text'>Ewolucja</title><content type='html'>Chciałam kiedyś zmieniać świat. Teraz chcę tylko zmienić pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7517005382160510132?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7517005382160510132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7517005382160510132&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7517005382160510132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7517005382160510132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/06/ewolucja.html' title='Ewolucja'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4374831786375333745</id><published>2009-06-04T09:56:00.005+02:00</published><updated>2009-06-04T10:33:05.288+02:00</updated><title type='text'>Wielkie, wielkie oczy</title><content type='html'>Śniło mi się bardzo dokładnie, bardzo realistycznie, że lecę z Rio do Paryża. Tym lotem. Pamiętam, że pas kliknął jakoś dziwnie, ale reszta właściwie nie różniła się niczym od zwykłych lotów. Była stewardessa piękna jak z obrazka i jedna znacznie mniej piękna. Było wino w plastikowych kubeczkach, marzłam w stopy i wkurzał mnie pan po prawej, który uparł się,  żeby zrobić zdjęcie pasa startowego, chociaż już dawno powiedzieli, żeby wyłączyć sprzęt, a jak tak mówią, to przecież nie po to, żeby go włączyć. Lot był zwyczajny, długi i nudny. A potem pojawiły się turbulencje i pioruny, wszystko jednocześnie się stało nie tak. A pilot powiedział tylko: proszę państwa, umieramy. i lecieliśmy w ciszy prosto w dół.&lt;br /&gt;Potem się dziwią, że się budzę za wcześnie.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4374831786375333745?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4374831786375333745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4374831786375333745&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4374831786375333745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4374831786375333745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/06/wielkie-wielkie-oczy.html' title='Wielkie, wielkie oczy'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5802808401629024281</id><published>2009-04-21T23:41:00.002+02:00</published><updated>2009-04-21T23:44:28.981+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ehhh'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochać się na wiosnę'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>Zakochać się na wiosnę</title><content type='html'>I nawet kredyt nie jest problemem. I do pracy się chce. Byle na chwilę. I szybko uciec. I już dobrze. I pachnie ciastem.&lt;br /&gt;Zakochać się na wiosnę jest najlepiej, bo nawet nikt się nie złości.&lt;br /&gt;I tak właśnie jest tu i teraz. Wreszcie realnie. Wreszcie na wyspie.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5802808401629024281?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5802808401629024281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5802808401629024281&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5802808401629024281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5802808401629024281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/04/zakochac-sie-na-wiosne.html' title='Zakochać się na wiosnę'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6773538435477163365</id><published>2009-04-15T20:46:00.004+02:00</published><updated>2009-04-15T20:51:59.152+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>rewelacja</title><content type='html'>ja wiem, że za stara jestem na takie odkrycia&lt;br /&gt;ale czasem mnie jednak zdumiewa, że wszędzie są linki&lt;br /&gt;pewnie można losowo wybrać kogoś na ulicy i gdyby się odpowiednio postarać, znajdzie się ktoś, kto zna kogoś, kto coś. podał ogień kiedyś, chodził do klasy z bratem koleżanki, kupował tę samą płytę w empiku.&lt;br /&gt;i tak powoli, powoli, siateczka&lt;br /&gt;przecież ja nawet nie jestem z tego miasta. życie jako powieść hipertekstowa, coś jakby&lt;br /&gt;nie, że teraz mnie oświeciło, ale ostatnio się zastanawiam, dlaczego "znam" tyle osób a nie znam-znam żadnej. to znaczy niewiele. niegłupio by było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6773538435477163365?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6773538435477163365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6773538435477163365&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6773538435477163365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6773538435477163365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/04/rewelacja.html' title='rewelacja'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8116861454478072080</id><published>2009-04-13T19:29:00.003+02:00</published><updated>2009-04-14T00:37:14.665+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jest dobrze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>apdejcik</title><content type='html'>po pierwsze, chciałam zauważyć, że ostatni post powstał w Prima Aprilis, więc jest jeszcze dla Zo szansa.&lt;br /&gt;po drugie, nie będę więcej narzekać. jest wiosna, najlepsza od roku albo dłużej. jest pięknie, nawet w brzydkiej Warszawie, którą uwielbiam. a poza tym I'm living the fucking dream, co nie.&lt;br /&gt;po trzecie, dawno się tak dobrze nie słuchało muzyki.&lt;br /&gt;a po czwarte, idę czcić lany poniedziałek. chociaż znów wymyślili jakąś żałobę narodową (nie jestem aż tak nieczuła, przykro mi itede, ale puste gesty wkurwiają mnie nad wyraz. to znaczy wyraz poszedł, ale nawet nad ten wyraz mnie wkurwiają). jakby, celebrujmy wiosenne wieczory z piwem w dłoni.&lt;br /&gt;no i po piąte, jusqu'ici tout va bien&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ugZ9h5cIgWQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ugZ9h5cIgWQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8116861454478072080?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8116861454478072080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8116861454478072080&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8116861454478072080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8116861454478072080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/04/apdejcik.html' title='apdejcik'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8206944305198456492</id><published>2009-04-01T18:14:00.002+02:00</published><updated>2009-04-01T18:26:38.428+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do dupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dorosłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>Dorosłośc jest do dupy cz.1</title><content type='html'>Oficjalnie postanowiłam dorosnąć. Dorastanie miało się objawić:&lt;br /&gt;1. przyjęciem odpowiedzialności za swoje życie i zarobki - i to w miarę się udaje&lt;br /&gt;2. założeniem konta internetowego&lt;br /&gt;3. uregulowaniem spraw urzędowych wszelkich - mission impossible, bo nawet nie wiem, co załatwiać właściwie&lt;br /&gt;4. wywalczeniem kredytu&lt;br /&gt;5. zakupem mieszkania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem na etapie 2 i pół. I już jest pod górkę. Bo po pierwsze - poszłam do banku, aktywowałam usługę konto Internetowe, podpisałam, nawet odebrałam telefon od konsultanta i ustaliłam PIN.&lt;br /&gt;Znalazłam stronę, wymyśliłam hasło, zalogowałam się - WALCZYŁAM dzielnie.&lt;br /&gt;I zonk. Żeby móc cokolwiek zrobić muszę mieć kartę kodów. Karty nie mam, bo skąd mam ją wziąć. Mogę zmienić autoryzację z karty kodów na smsy, ale do tego potrzebuję... kodu z karty kodów. Normalnie tu bym się poddała. Ale nie. Dzwonię do konsultanta. A pan mówi, że mam kartę kodów. Z ... 2004 roku! Nie muszę dodawać, że karty tej nie mam, prawda?&lt;br /&gt;Na szczęście mogę kartę unieważnić i zamówić nową, która ... Przyjdzie pocztą. Polską. Cholera wie kiedy. Tak się działa w dobie Internetu.&lt;br /&gt;No, a potem była próba sprawdzenia siebie w KRD, umówienie z doradcą finansowym, telefon do pani pośrednik - masakra.&lt;br /&gt;Teraz nadciąga kolejne szaleństwo, bo trzeba się z nimi pospotykać, ustalić, uregulować kwestię karty kredytowej, którą podobno mam, chociaż nie mam, zjeść paznokcie zastanawiając się, czy kredyt mi dadzą, obejrzeć mieszkania, wybrać coś sensownego, nie zwariować.&lt;br /&gt;Wiosna przyszła. Nie chce mi się. Trochę cieszy myśl, że mogłabym mieć swoje miejsce. Ale boję się jak dziecko, że mnie ta cała dorosłość zje i zniszczy.&lt;br /&gt;O, taka jestem nudna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8206944305198456492?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8206944305198456492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8206944305198456492&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8206944305198456492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8206944305198456492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/04/dorososc-jest-do-dupy-cz1.html' title='Dorosłośc jest do dupy cz.1'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7938693904896257484</id><published>2009-03-24T23:07:00.002+01:00</published><updated>2009-03-24T23:20:40.956+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>message in a bottle</title><content type='html'>najwyraźniej nie pisałam tu od ponad miesiąca, ale o czym miałabym pisać. zima nie wypierdoliła, pracować nadal mi się nie chce, ogólnie nie zdobywam szczytów, ale jest mi z tym lepiej niż średnio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trochę znów oglądam filmy. zaległości sięgają zeszłorocznych oskarów, nie żeby były jakimkolwiek wyznacznikiem, ale zawsze to jakaś skala. wczoraj obejrzałam nielegalnie ostatniego Allena i przez pół nocy myślałam, jak bardzo muszę jechać do Barcelony. no więc jadę. lecę w sensie. jeszcze tylko półtora miesiąca chałturzenia i planowania weekendów, a potem od nowa zapewne, bo energii mi nie starczy na wielkie zrywy, to jasne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym w piątek powróciła faza niszczenia się w sposób powodujący ucisk na sumieniu, ale to też mnie mało rusza. w zasadzie od, nie wiem, roku chyba stoję obok i patrzę na to, co robię, i tylko czasem mnie trochę coś boli, a najczęściej czuję się jak po znieczuleniu. chciałabym tylko wiedzieć, kiedy sobie to znieczulenie aplikowałam i dlaczego. poproszę zwykłe ludzkie potrzeby i to silnie, i to już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7938693904896257484?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7938693904896257484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7938693904896257484&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7938693904896257484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7938693904896257484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/03/message-in-bottle.html' title='message in a bottle'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8104593668599326801</id><published>2009-03-15T23:11:00.003+01:00</published><updated>2009-03-15T23:26:50.612+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jest źle'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w dupie mam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dół'/><title type='text'>Może bym jednak...</title><content type='html'>Zrobiło się ostatnio mocno depresyjnie. Tym bardziej bawię się w Pollyannę, choć to zupełnie wbrew mojej naturze i nie bardzo się nadaję do rytmicznego poklaskiwania z radości. Wszystko się sypie, przecieka, jakoś rozpada na drobne kawałeczki. Te kawałeczki są nawet ładne i migoczą, ale za nic nie da się z nich zrobić życia.  "Żyćko" mi wychodzi na co dzień. Małe, miałkie, bez wyrazu. Zupełnie jak z kerfura.&lt;br /&gt;Zastanawiam się intensywnie nad zmianą pracy. Tę lubię, ale coraz więcej mi wydziera czasu, włosów, miejsca w pamięci. Nie frustruję się już nawet, siedzę coraz ciszej, szybciej stukam w klawiszę i myślę coraz więcej. To jest dobra praca. Jest kryzys. Mam znów muchy w nosie.&lt;br /&gt;Hobby wszystkie mi umarły, jak te słąwne kaktusy Jakuzz. Nie podlewałam i mam za swoje.&lt;br /&gt;Uśmiech się spiera, kurczy odwaga, ale najgorsze, najsmutniejsze i zupełnie mordercze jest to przekonanie, że nic się nie zmieni. Że już zawsze będzie "żyćko" tylko. Tęsknię za światem dawnym. Chociaż pewnie i kiedyś nie było inaczej, tylko w pamięci się wszystko upiększyło i wyrosło na większe, lepsze. Wygląda więc na to, że nigdy "Życia" nie było. Że zawsze tylko "żyćko".  I tęsknić już nawet za czym nie ma.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8104593668599326801?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8104593668599326801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8104593668599326801&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8104593668599326801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8104593668599326801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/03/moze-bym-jednak.html' title='Może bym jednak...'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7474123092083720704</id><published>2009-02-26T18:58:00.002+01:00</published><updated>2009-02-26T19:05:04.033+01:00</updated><title type='text'>Pomysł na teledysk, pomysł na życie</title><content type='html'>Mam już nawet jakiś. Wiem nawet pierwszy raz chyba ever, jak chciałabym, żeby to moje życie wyglądało. Zadziwiająco mało szaleństwa w tym obrazku, widać już się wyszalałam. Albo zdziadziałam, starość i grzyb. Ale wolę myśleć,  że nie, że to normalność, za którą kiedyś tęskniłam. I tylko kiedy oglądam ten teledysk robi się bum. Źle i dziwnie, bo to trochę pokazuje, że ten o brazek to straszna fatamorgana może być.&lt;br /&gt;I trudno :)&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bOP37A1EhEs&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/bOP37A1EhEs&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7474123092083720704?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7474123092083720704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7474123092083720704&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7474123092083720704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7474123092083720704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/02/pomys-na-teledysk-pomys-na-zycie.html' title='Pomysł na teledysk, pomysł na życie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1969111518041286725</id><published>2009-02-25T03:18:00.002+01:00</published><updated>2009-02-25T03:33:02.126+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>ciężkość powiek</title><content type='html'>oczy się zamykają, bo mnie ostatnio codziennie ktoś w południe budzi telefonem, nieświadom faktu, że mój zegar biologiczny jest made in China&lt;br /&gt;już jakieś 40 dni nie ruszyłam się z Warszawy. wielki post jak nic. nawet mi to nie przeszkadzało w mojej ulubionej fazie opierdalania się, ale że konto zaczęło miauczeć, łaskawie zgodziłam się przyjąć jakieś zlecenia i teraz mam fazę na emigrację. potrzebuję agenta, który będzie śrubował moje stawki, może mogłabym wtedy pracować jeszcze mniej. jak być przebojową kobietą XXI wieku ewentualnie, pod choinkę czy w wielkanocnym króliczku (jajeczku?). najlepiej abridged version, silwuPLE&lt;br /&gt;to znaczy to był żart (rzarcik!), nie przeczytam&lt;br /&gt;oczywiście mogłam darować sobie sześć godzin czytania netowych śmieci i od razu ruszyć z tym koksem - teraz śniłabym o wyspach i źrebaczkach, a telefon w południe prawie by mnie ucieszył. no, ale.&lt;br /&gt;jestem tak niewyspana, że po spotkaniu z niewidomym załkała dziś we mnie dusza trzynastolatki typu pokemon. ciężko wyjaśnić, ale tak właśnie łkała.&lt;br /&gt;arbeit makes me cry&lt;br /&gt;idę sobie&lt;br /&gt;zimo, wypierdalaj&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1969111518041286725?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1969111518041286725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1969111518041286725&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1969111518041286725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1969111518041286725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/02/ciezkosc-powiek.html' title='ciężkość powiek'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3687424691113156019</id><published>2009-02-09T23:18:00.002+01:00</published><updated>2009-02-09T23:34:17.773+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jakuzz zbawia'/><title type='text'>when the road runs out</title><content type='html'>widziałam kiedyś opis jakiegoś być może kiepskiego filmu o wiele mówiącym tytule slo-mo. ludzie mieli tam dwie opcje, robili wszystko bardzo powoli albo zapierdalali jak małe samochodziki. ci powolni nadawali zdaje się tempo całemu filmowi, szybcy natomiast robili tylko ziuuu przez ekran.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i mnie się codziennie przed oczami robi takie ziuuu. nie mówię o tradycyjnym omójboże, już luty, kiedy ach kiedy minął kolejny miesiąc. to są detale. ale jakim cudem tak szybko z błogiej powolności robi się śmierdzący strach o przyszłość, robią się te wszystkie plany emerytalne, kredyty i rachunki, tego szybko nie pojmę. to znaczy to pewnie nie jest szybko. ale dla mnie ziuuu. podobno jesteśmy zaprogramowani na jakieś sto lat, że nie wspomnę o science-fiction, w którym się pewnie obudzimy na nowo; no kawał czasu. ale może nie każdy lubi zawsze odkładać na później, może niektórzy już dziś chcą wyssać z pozostałych wszelką radosną energię. gdybym tylko miała takie rozbuchane marzenia jak Marianek i chciała zostać dyktatorem, zagoniłabym wszystkich na wyspę i kazała dłubać w stolikach. słuchać muzyki, pluć pestkami. a o reszcie pomyślelibyśmy jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Y5tzf0bEdag&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Y5tzf0bEdag&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3687424691113156019?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3687424691113156019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3687424691113156019&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3687424691113156019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3687424691113156019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/02/when-road-runs-out.html' title='when the road runs out'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4471317631147264257</id><published>2009-02-05T21:54:00.001+01:00</published><updated>2009-02-05T22:06:09.092+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nic'/><title type='text'>Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie</title><content type='html'>Pogubiłam strasznie dużo słów. Miliony słów, które powinny trafić z moich ust do cudzych uszu, z cudzych ust do moich uszu, z oczu do głowy, z głowy na papier, bloga albo nigdy nie trafiać nigdzie. Zostać w głowie i tam tkwić. Pogubiłam je na promach, w samolotach, w autobusie do pracy, na chodniku przed domem, na tym blogu, na antenie, w mailach. I teraz nigdy nie wrócą. Nie znajdą się same ani z pomocą policji. Nawet mosad bezradnie rozkłada ręce. Zostaje coraz więcej spójników, zaimków, zupełnie zbędnych przymiotników. I jedno przygnębiające, wszechobecne, doskonale pasujące słowo: Nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4471317631147264257?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4471317631147264257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4471317631147264257&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4471317631147264257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4471317631147264257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/02/ktokolwiek-sysza-ktokolwiek-wie.html' title='Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4675263049957304573</id><published>2009-01-31T13:26:00.002+01:00</published><updated>2009-01-31T14:02:29.858+01:00</updated><title type='text'>Matrioszka</title><content type='html'>1. Katarzyna - Na wierzchu jestem silna. Noszę spodnie z Człowieka z Marmuru, uśmiecham się szeroko i nawet zaczęłam malować paznokcie. Tak pomogę, jasne, nie ma sprawy. Dam radę, nie martw się. Nie, no co ty. Oczywiście, że nie boli. I'm soooo over it/him/everything. "Adrenaliny masz sporo" - mówi szef i to komplement jest w tym chorym świecie.&lt;br /&gt;2. Kaśka- Czasem mnie przerasta. Faktura, strategia, cudzy ból, ciche westchnienie przyjaciela, te nieszczęsne ciężarki na fitnessie, powracający ból pleców. Na chwilę mnie przerasta. Ułamek dnia. Śmieję się do siebie, że mięczak jestem i tyle. Że znów. Eh, fajna jestem pierdoła.&lt;br /&gt;3. Kasia - Potem kumulacja tych małych nieszczęść, duże nieszczęście, wielki film, jedna doskonała piosenka, jedno słowo za dużo/za mało i czuję jak głowa zaczyna parować. Jak oczy otwierają się szeroko, serce bije coraz smutniej. Zimno mi w dłonie. Gorąco w uszy.&lt;br /&gt;4. Kik - Na samym końcu, po wszystkimi warstwami. Pod pancernymi ochronkami z  życia z ludźmi, skulona siedzi w kącie mała dziewczynka. Kolana pod brodą, ssie kciuk, nie rozumie wlaściwie prawie nic. Siedzi po ciemku w małym pudełku i cicho modli się, żeby nikt jej nie znalazł. Żeby te wszystkie Katarzyny, Kaśki, Kasie dały radę. Nuci najsmutniejsze piosenki, bo wie, że w końcu trzeba się będzie przyznać przed sobą do prawd zupełnie niewygodnych.  Obgryza paznokcie i liczy dni do kolejnego strasznego odkrycia.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4675263049957304573?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4675263049957304573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4675263049957304573&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4675263049957304573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4675263049957304573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/01/matrioszka.html' title='Matrioszka'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6407933899276132646</id><published>2009-01-27T19:45:00.003+01:00</published><updated>2009-01-27T19:51:45.234+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jest źle'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jest dobrze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>bez biletu</title><content type='html'>wycieczka do realu okazała się średnio interesująca, ale mam tak zwane wnioski, którymi się nie podzielę, gdyż podobno jestem samolubna. podobno wszyscy jesteśmy samolubni, taka karma.&lt;br /&gt;poza tym zajmowałam się kontemplacją swojego konta bankowego i ludzi względnego sukcesu, czyli tych, którzy do niedawna wydawali mi się bohaterami o magicznej zdolności podjęcia pracy. tu nastąpiły wnioski, którymi (j.w.)&lt;br /&gt;teraz myślę, że prędzej czy później nadejdzie era prac prawdziwego człowieka, czyli coś z dolnych szczebli drabiny społecznej, gdyż mnie to od lat fascynuje. jak tylko przestanie mi być głupio, że nie mam żadnych szczególnych ambicji, zobaczycie mnie w sklepie lub knajpie, jak nic. sprzątanie odpada, nie mam talentu. z tymi ambicjami przesadzam, coś tam się tli, ale te rzeczy najchętniej robiłabym hobbystycznie. jakoś mi to dobrze robi na samopoczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6407933899276132646?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6407933899276132646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6407933899276132646&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6407933899276132646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6407933899276132646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/01/bez-biletu.html' title='bez biletu'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2842475551566211661</id><published>2009-01-19T01:16:00.000+01:00</published><updated>2009-01-19T01:17:13.676+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>for real</title><content type='html'>REAL&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2842475551566211661?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2842475551566211661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2842475551566211661&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2842475551566211661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2842475551566211661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/01/for-real.html' title='for real'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-605444378995983463</id><published>2009-01-05T14:37:00.002+01:00</published><updated>2009-01-05T14:48:48.900+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życzenia noworoczne'/><title type='text'>Życzenia się spełniają</title><content type='html'>Mam namacalne dowody. Życzyłam sobie, żeby z Nowym Rokiem wyzerował mi się licznik. I się wyzerował. Wczoraj ostatecznie dotarł do okrągłego 0. Pięknie jest. Dawno tak pięknie nie było. Teraz jest zero, więc można niszczyć sobie życie od nowa. Na czysty rachunek.&lt;br /&gt;Życzyłam sobie też, żeby trochę bardziej mi się pracować chciało. I chce. Nawet nie usypiam z rozpaczy w autobusie rano. Uśmiecham się za to do obcych, chociaż jest absurdalnie zimno i noszę wielką ciężką torbę (tak, znów kupiłam karnet na fitness). A najpiękniejsze jest to, że wiem już pewnością niezmąconą, że stan taki potrwa w porywach do miesiąca. I to mnie cieszy też ogromnie. Bo i tak się wszystko zmieni, zgubi, zepsuje, samo zrobi albo pojawi z kosmosu, z karmy jakiejś magicznej albo wyśni. I już nic na to nie poradzę. Zawsze tak było, więc nie ma powodu, żeby teraz było inaczej. Właściwie od lat nie zmienia się jedynie zachłanna potrzeba muzyki w ilościach każdych. Aż do obłędu słuchanie tej jednej jedynej piosenki i nagły zwrot w stronę innej, różnej, czasem zupełnie nijak nie pasującej.&lt;br /&gt;Z tej zachłanności chyba właśnie wykluł się pomysł robienia jeszcze jednej audycji w radiu na niby. Tym razem nie z Jakuzzem (choć może i Jakuzz się skusi, Jakuzz?).  Wykluło się miliony nowych zupełnie spojrzeń, nastrojów, potrzeb. Z tej muzyki wzięło się pół mnie w ostatnich latach. Nawet ten wpis się wziął z muzyki. Z tej piosenki dokładnie:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9bBkEQYdMM8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9bBkEQYdMM8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym wszystkiego najlepszego, najważniejszego, najpiękniejszego, najcieplejszego w tym Roku. I normalności dużo. I nienormalności. I wysp Wam życzę, każdemu takiej, jaką sobie wymarzy. A reszta i tak nie ma znaczenia.&lt;br /&gt;Ściskam Noworocznie&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-605444378995983463?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/605444378995983463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=605444378995983463&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/605444378995983463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/605444378995983463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/01/yczenia-si-speniaj.html' title='Życzenia się spełniają'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4989815169715444133</id><published>2009-01-02T06:53:00.002+01:00</published><updated>2009-01-02T06:57:52.560+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alkoholizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>bomba idzie w górę</title><content type='html'>pora roku wiele zmienia&lt;br /&gt;niemniej znów jest to pora relaksu. tyle że mróz i więcej pytań. nowy jork szary, ale jakoś nadal zdumiewa. tęsknię za sobą (sobą?) w warszawie, troszeczkę&lt;br /&gt;mam trzy domy i nigdzie mnie nie ma, jak to jak to, powiedzcie, czy to kwestia nadmiernej ilości alkoholu, może gdzieś trzeba się na stałe obudzić czy coś?&lt;br /&gt;a poza tym śmiech zawsze się sprawdza, pamiętajcie. to jest siła i w ogóle. dużo śmiechu w 2009, oukej?&lt;br /&gt;to byłam zmęczona ja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4989815169715444133?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4989815169715444133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4989815169715444133&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4989815169715444133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4989815169715444133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2009/01/bomba-idzie-w-gr.html' title='bomba idzie w górę'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2424928006696802705</id><published>2008-12-24T22:05:00.002+01:00</published><updated>2008-12-24T22:17:25.957+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nuda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cośtam'/><title type='text'>Bo one nawet nie są takie złe</title><content type='html'>Pamiętałam je dużo gorzej. Jakoś więcej szarpania, więcej wydawanych pieniędzy, więcej spalonych uszek. Ale nie jest źle. Nie jest fatalnie. Jedzenie jest smaczne i można skończyć kiedy się chce. Nikt nie krzyczy, no może przez chwilę ktoś, nie ma wódki na stole, nie ma rozmów o polityce. Nadal nie mogę palić w domu, ale to nawet jakoś nie boli. Właściwie te święta to trochę jak ciut żarłoczniejszy weekend.&lt;br /&gt;I tego mi strasznie żal, bo nie ma już w nich nic magicznego. Żadnej tajemnicy, oczekiwania, radości też nie ma. Nudne są święta. Żadnej dawno nie oglądanej rodziny. Żadnej wycieczki na wieś. Nawet starych znajomych już się nie spotyka. Bo po co? Bo gdzie? Bo jak?&lt;br /&gt;I myślę tylko, że Święta ocalić mogą tylko małe dzieci. Bardzo małe, niecierpliwe dzieci, które mocno czekają na gwiazdkę.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2424928006696802705?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2424928006696802705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2424928006696802705&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2424928006696802705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2424928006696802705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/12/bo-one-nawet-nie-s-takie-ze.html' title='Bo one nawet nie są takie złe'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8126489295501756584</id><published>2008-12-22T14:24:00.005+01:00</published><updated>2008-12-23T18:21:56.653+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śnieg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>ślepe strzały</title><content type='html'>są takie zwroty, które już zawsze będą. na przykład &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za oknem biało&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wszystko będzie dobrze&lt;/span&gt;. swoją drogą dlaczego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwroty&lt;/span&gt;, hm? zwroty.&lt;br /&gt;w tym kraju nic się nie psuje. wszystko wkłada się do lodówki i to się nigdy nie psuje. ja też się położę w lodówce i może tak samo się uda nie popsuć, kto wie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kto wie&lt;/span&gt; to też taki zwrot, chyba.&lt;br /&gt;poza tym poznałam siłę dolara, w lokalnym antykwariacie ją poznałam, otóż za dolara można kupić dobrą książkę. za kilka dolarów można pić mleko z ekologicznej krowy, a za kilkadziesiąt iść na koncert albo przejechać się pociągiem. daleko raczej. git, ale nadal bardziej przekonuje mnie waluta united states of whatever.&lt;br /&gt;jestem o krok bliżej zwycięstwa w kwestii władzy nad czasem, to was może ucieszyć. łatam różne takie dziury w pamięci i mimo śniegu jest cieplej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/U39aGJ9zz7k&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/U39aGJ9zz7k&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8126489295501756584?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8126489295501756584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8126489295501756584&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8126489295501756584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8126489295501756584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/12/lepe-strzay.html' title='ślepe strzały'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1224536908174745907</id><published>2008-12-15T21:47:00.000+01:00</published><updated>2008-12-15T22:33:51.549+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jest źle'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jest dobrze'/><title type='text'>Jest ładniej niż w filmach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_z_taxzsdQr0/SUbLHKKvw1I/AAAAAAAAAA8/m4TZJ3OMaMk/s1600-h/sad_kitten.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 180px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_z_taxzsdQr0/SUbLHKKvw1I/AAAAAAAAAA8/m4TZJ3OMaMk/s400/sad_kitten.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280130936987435858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chociaż nie jest ładnie. Temperatura spada niebezpiecznie. W telewizorze pani mówi, że lepiej nie&lt;br /&gt;będzie. Jacuzz daleko, nie mam kogo łapać, kiedy tonę. Posprzątałam w domu i teraz się ślizgam na posadzkach. Tak pewnie doszusuję do świąt. Między kuchnią a łazienką. Pracą, domem, sklepem.&lt;br /&gt;Podsumowując czuję się ostatnio trochę jak na załączonym obrazku.&lt;br /&gt;Ale, ale.&lt;br /&gt;Jest zdecydowanie dużo ładniej niż w filmach. Filmy ostatnio oglądam głównie kiepskie. Tak wychodzi. Tymczasem oglądam je w zadziwiająco dobrym nastroju, towarzystwie, z dobrym piwem lub zakazaną kawą.&lt;br /&gt;Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze. Tak sobie powtarzam w autobusie, kiedy akurat półgłosem nie śpiewam. Nie kupiłam jeszcze żadnego prezentu, nie wysłałam kartek. Jutro chyba upiekę pierniczki i wyryję na wszystkich widelcem dziwne słowa po chińsku. Bo jest dobrze. I nic nie musi mieć sensu. L.Stadt śpiewa: "tak ostatnio czytasz źle" i ja chyba źle czytam. Ale co tam, jestem smutnym kotkiem, a smutne kotki mają małe rozumki i mogą czytać jak chcą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1224536908174745907?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1224536908174745907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1224536908174745907&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1224536908174745907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1224536908174745907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/12/jest-adniej-ni-w-filmach.html' title='Jest ładniej niż w filmach'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_z_taxzsdQr0/SUbLHKKvw1I/AAAAAAAAAA8/m4TZJ3OMaMk/s72-c/sad_kitten.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5750016007653387339</id><published>2008-11-28T12:47:00.000+01:00</published><updated>2008-11-28T13:02:18.163+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alkoholizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><title type='text'>białe noce, szare dni</title><content type='html'>białe noce, szare dni zostały na moment zawieszone - wraca, widzę, jesień w kolorze liści lub wódki gorzkiej żołądkowej. kto obejrzy 33 sceny z życia i nie pokoloruje jej tak samo, niech pierwszy rzuci esperalem.&lt;br /&gt;rok się chyba kończy, bo zaczynają się podsumowania typu najlepsze płyty 2008.  dla mnie to kolejny rok tymczasowości, w trzech czwartych spędzony w Warszawie na odliczaniu dni do kolejnych wyjazdów. jeszcze czternaście i zabieram dwa paszporty. jeszcze czternaście i znów nie muszę myśleć, co robić. someone please call 911.&lt;br /&gt;lekarz przepisze mi pewnie liczenie chmur lub coś równie absurdalnego. wdychanie spalin i ścieranie palców na chropowatych powierzchniach. może później, dla chwilowego oderwania, czytanie poezji, w której dużo się dzieje. ważne, by nie utkwić w jednym momencie.&lt;br /&gt;planuję też stworzenie komuny potrzaskanych przez wspomnienia z dzieciństwa nieudaczników życiowych. dołączajcie, będzie fajnie. możemy całymi dniami grać w monopol i tak powoli stawać się ludźmi sukcesu. lub nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5750016007653387339?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5750016007653387339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5750016007653387339&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5750016007653387339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5750016007653387339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/11/biae-noce-szare-dni.html' title='białe noce, szare dni'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-9101123585687831729</id><published>2008-11-19T01:08:00.000+01:00</published><updated>2008-11-19T01:21:17.301+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śnieg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>Chciałabym lepić bałwana</title><content type='html'>Pierwszy śnieg. Siedzę na parapecie w środku nocy i patrzę jak nadciąga najgorsza pora.&lt;br /&gt;Nie martwi mnie to zbytnio, bo w głowie mam motyle i krajobraz jak z Zaczarowanego Ołówka. Żałuję tylko letnich butów i przerw na balkonie.&lt;br /&gt;W radio świątecznie i zimowo. Ulice świecą reklamami bezsensownych prezentów. Wszyscy planują sylwestry, uszka i postanowienia. Boję się wyjechać z Warszawy. Boję się przez jeden dzień nie być blisko. Na parapecie siedzi gołąb i jego też się boję. Najbardziej, że się przyśni zamiast snów o morzu.&lt;br /&gt;Pierwszy raz od dawna mam ochotę ulepić bałwana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-9101123585687831729?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/9101123585687831729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=9101123585687831729&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/9101123585687831729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/9101123585687831729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/11/chciaabym-lepi-bawana.html' title='Chciałabym lepić bałwana'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5571880902473134148</id><published>2008-11-12T20:37:00.000+01:00</published><updated>2008-11-12T20:53:51.176+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>Rotacja</title><content type='html'>Weekend długi z nowymi starymi znajomymi. W jednym domu. Bliskość zaczyna się kiedy można chodzić przy sobie w pidżamach. I pić kawę na kacu z jednego kubka. Wtedy jest się u siebie. Brakuje nadal starych starych znajomych. Oswajanie obcego chrapania nie jest łatwe. Niepokojący kaszel w środku nocy i nie wiem o kogo się martwić. Kaszle starych starych znajomych już znane, wiadomo, kto pali za dużo. Nowe budzą i potem muszę leżeć na wznak i myśleć, kto ma teraz problemy z oddychaniem.&lt;br /&gt;Kiedy już wiem, że to z drugiego materaca po prawej i że znów oddycha równo, zaczyna się myślenie ile już razy trzeba było uczyć się od nowa. Za dużo. Za każdym razem trochę łatwiej, trochę mniej, trochę smutniej.&lt;br /&gt;Bo z każdym nowym starym znajomym jakby trochę ubywa starego starego znajomego. I chociaż nowi starzy wcale nie gorsi, to strasznie tęsknię za starymi starymi znajomymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5571880902473134148?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5571880902473134148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5571880902473134148&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5571880902473134148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5571880902473134148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/11/rotacja.html' title='Rotacja'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1385501502041622523</id><published>2008-10-30T03:15:00.000+01:00</published><updated>2008-10-30T03:16:31.674+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>grrr</title><content type='html'>Nienawidzę trzeciej w nocy. Urgh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1385501502041622523?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1385501502041622523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1385501502041622523&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1385501502041622523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1385501502041622523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/10/grrr.html' title='grrr'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4330870928127264869</id><published>2008-10-25T16:59:00.000+02:00</published><updated>2008-10-25T17:30:29.593+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>czasowstrzymywacz</title><content type='html'>robię wam wszystkim zdjęcia z ukrycia, nieustannie, mental pictures kiepskiej jakości, ale cenne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niektórych nie widziałam tak dawno, że gdyby nie moje supersilne niebieskie soczewki, nie rozpoznałabym was na ulicy. same imiona przypominają zaschnięte torebki po herbacie, nie wystarczą, żeby mi się zdjęcia odkurzyły. może jest tak, jak ponad dziesięć lat wcześniej, gdy byłam mistrzynią w dodawaniu rzeczywistości koloru. opisywałam ją. inaczej. chwilami wydawało mi się, że to prawda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam najlepszych znajomych na świecie, patrzcie. tu na tym zdjęciu ona wymyśla nowe słowa i świeci, patrzcie, tu wokół jest taka poświata. te czarne miejsca to przerażające wydarzenia, ale ona i tak świeci.&lt;br /&gt;a ona siedzi w kącie i się kurczy troszeczkę. my ciut się boimy, ale nieśmiało wysyłamy takie promyczki jak troskliwe misie. zazwyczaj jednak się boimy, o tu widać, na następnym zdjęciu. na szczęście ona tu tańczy i rządzi planetą.&lt;br /&gt;on nie potrafi się tu zachować, za to go lubimy. to nie jest osobowość, od której tak do końca, zawsze, koniecznie wymaga się empatii. to jest pacjent. lubimy pacjenta. pacjent często chwalił nasze lekarskie umiejętności, to dawno było, ale czasem pomaga.&lt;br /&gt;a on jest tylko zamazaną plamą na zdjęciu, tak szybko znika. kiedy go nie ma, budujemy mu pomnik i wysyłamy zaproszenia, ale rzadko jest ten dobry moment. wtedy na pomniku dorysowujemy brzydkie rzeczy. potem zamalowujemy i znów zaproszenia.&lt;br /&gt;tu na środku ona tworzy film i tak opowiada, że wyświetla się na ścianie. wytrzeszczamy oczy. są takie miejsca, których nikt nie potrafi opowiedzieć. ona potrafi. zanim złapiemy równowagę, ona już pisze sobie kiepską recenzję.&lt;br /&gt;on mówi do nas zagadkami. ma też zestaw bezpiecznych fraz, które na pewno nie zamienią nas w wielki znak zapytania. jest bezpiecznie, ale zawsze drżymy o każde kolejne słowo.&lt;br /&gt;on nawet nie potrafi być na tym zdjęciu. na wcześniejszych wydawało się, że to dobry kadr.&lt;br /&gt;ona zbliża ręce jak do ogniska. kiedy gaśniemy, zapalamy durną lampkę jak w atrapowych kominkach, może nie zauważy. lubimy jej momenty. jej momenty mają miliardy mikromomentów i o każdym trzeba porozmawiać.&lt;br /&gt;on się potrafi zachwycać i to jest jak taniec: szybki świst powietrza, obrót głowy, nagły zwrot ciała, okrzyk. ostatnio niewiele było powodów do zachwytu. gorączkowo przeglądamy księgi rekordów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wystarczy. to jest, wiecie, strasznie ciężki album.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4330870928127264869?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4330870928127264869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4330870928127264869&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4330870928127264869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4330870928127264869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/10/czasowstrzymywacz.html' title='czasowstrzymywacz'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2192183726959476383</id><published>2008-10-12T23:11:00.000+02:00</published><updated>2008-10-12T23:19:19.951+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>Powroty i inne psoty</title><content type='html'>To przedziwna jesień jest. Piękne dni nastały. I nie tylko piękne pogodowo, słonecznie. Piękne spokojną pewnością, że jest dobrze. Może to propranolol, a może wakacje. Najprawdopodobniej jednak przyjaciele, koledzy, znajomi, nieznajomi z autobusu, pan w kiosku i pani ze sklepu z rajstopami. W skrócie - ludzie są jacyś fajniejsi. Serce mi rośnie. Poziom stresu spada dalej, jeszcze trochę i zamienię się w stertę zachwyconych westchnień.&lt;br /&gt;Wróciłyśmy do radia. Do tego kiepskiego radia, którego nikt nie słucha. I jest doskonale. Wybornie. Puszczamy muzykę, której nie ma nigdzie (no może na MySpace jest), albo taką, której już nikt nie słucha. Gadamy bzdury, czasem nawet na antenie gadamy przez przypadek, bo zapomnę wyłączyć mikrofonów. Nawet głośność dzisiaj chyba złapałyśmy odpowiednią. Możemy żartować z Wielkich Gwiazd, możemy czytać przepis na kurczaka, albo nic nie mówić, nasza liczna publika nie narzeka.&lt;br /&gt;Jednym słowem - sielanka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2192183726959476383?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2192183726959476383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2192183726959476383&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2192183726959476383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2192183726959476383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/10/powroty-i-inne-psoty.html' title='Powroty i inne psoty'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1169310812285673780</id><published>2008-10-08T00:26:00.000+02:00</published><updated>2008-10-08T00:34:07.292+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jubileusz'/><title type='text'>papierowe kubki, plastikowe noże</title><content type='html'>nadal nie mam władzy nad czasem&lt;br /&gt;ale że mi się właśnie w każdym portalu społecznościowym zmieniły cyferki, to myślę&lt;br /&gt;troszeczkę&lt;br /&gt;pozytywnie&lt;br /&gt;mam mniej włosów i więcej pomysłów&lt;br /&gt;i kalendarz SuperDziewczyny&lt;br /&gt;co ustawia mnie w kwestii braku organizacji, a więc i władzy nad czasem, ha&lt;br /&gt;oraz horoskopów&lt;br /&gt;gadżety są ważne, ale tylko te nietrwałe&lt;br /&gt;papierowe kubki, plastikowe widelce, kalendarze właśnie, karty miejskie z widoczkami, portfele, zakładki do książek, jednosezonowe buty, papierośnice&lt;br /&gt;przeżyłam już dziesiątki kalendarzy i tysiące papierowych kubków&lt;br /&gt;to się chyba nazywa zwycięski mode on&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1169310812285673780?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1169310812285673780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1169310812285673780&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1169310812285673780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1169310812285673780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/10/papierowe-kubki-plastikowe-noe.html' title='papierowe kubki, plastikowe noże'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6475993585507201379</id><published>2008-09-24T17:25:00.001+02:00</published><updated>2008-09-24T17:25:57.698+02:00</updated><title type='text'>Takie mam teraz zabawki :)</title><content type='html'>&lt;img src="http://kolumber.pl/upload/maps/0000/0254/140bdfe944fedea9b3d6c73fe7d5f010.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6475993585507201379?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6475993585507201379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6475993585507201379&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6475993585507201379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6475993585507201379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/09/takie-mam-teraz-zabawki.html' title='Takie mam teraz zabawki :)'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6276814987521297556</id><published>2008-09-24T00:48:00.000+02:00</published><updated>2008-09-24T01:00:23.516+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstania i powroty'/><title type='text'>jak się nie udławić</title><content type='html'>nastąpiła era aktualizacji i odkurzania&lt;br /&gt;relacje z podróży się pojawią, pojawią, na Najlepszym Możliwym Serwisie się pojawią, ale później&lt;br /&gt;teraz lepiej zajmijmy się pogodą, która od jutra/dzisiaj ma mi niby pozwolić skanalizować nowe pokłady energii i zakończyć ten dość niemrawy tydzień bezczynności&lt;br /&gt;pytanie brzmi, czy można nauczyć się rysować, jeśli do tej pory się to nie udało?&lt;br /&gt;albo czy uda się wprowadzić do wszystkiego odrobinę normalności?&lt;br /&gt;czy skoro nudzą mnie dotychczasowe ulubione zajęcia, wymyślę coś nowego?&lt;br /&gt;czy czy czy?&lt;br /&gt;czy przeprowadzę się kiedyś do Serbii?&lt;br /&gt;czy uda się tej jesieni/zimy nie udławić ogólnym marazmem? (częsta fraza na tym blogu)&lt;br /&gt;czy dostanę wreszcie władzę nad czasem? albo chociaż jakimś jego kawałkiem małym, maleńkim?&lt;br /&gt;władczyni szesnastej trzydzieści&lt;br /&gt;hrabina zmierzchogodzin&lt;br /&gt;coś&lt;br /&gt;poza tym jest we mnie równowaga i mam szczery zamiar używać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6276814987521297556?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6276814987521297556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6276814987521297556&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6276814987521297556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6276814987521297556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/09/jak-si-nie-udawi.html' title='jak się nie udławić'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8407818265477115191</id><published>2008-09-10T12:28:00.000+02:00</published><updated>2008-09-10T12:34:44.629+02:00</updated><title type='text'>Na wyspie</title><content type='html'>Kochani, jestesmy na wyspie. Bardziej niz zwykle.  Nie tylko mentalnie, ale i fizycznie, dotykalnie i empirycznie. Thassos wyglada mniej wiecej tak, jak na obrazku. My wygladamy jak Slowenskie, Niemieckie, Brytyjskie, Polskie turystki (w zaleznosci od fantazji tubylcow). To miejsce jesttak boskie, ze nie przestajemy sie smiac. Czasem nawet nie jest to smiech zlosliwy :) Za tydzien o tyej porze bedziemy w domu, pewnie ogladajac durne seriale i teskniac za Thassos, za Sofia, za smierdzacymi pociagami i naszym "namiotem". Poki co jednak jeszcze tydzien. TYDZIEN. Szkoda, ze Was tu nie ma. But it is OK. Sciskamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.greeceisgreat.com/thassos_2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px;" src="http://www.greeceisgreat.com/thassos_2.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8407818265477115191?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8407818265477115191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8407818265477115191&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8407818265477115191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8407818265477115191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/09/na-wyspie.html' title='Na wyspie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1901392120305346784</id><published>2008-08-13T22:14:00.001+02:00</published><updated>2008-08-13T22:31:20.906+02:00</updated><title type='text'>Chyba oddam już lalę</title><content type='html'>Czasem czuję, jak zapadam się do środka. To takie powolne, spokojne kurczenie. Zaczyna się od żołądka, albo od podkulenia palców. W zapadaniu jest moment kiedy nie można oddychać. Płuca się kurczą. I tak powoli i spokojnie zaczynam panikować.&lt;br /&gt;Oglądam trailer Kierowcy dla Wiery dokładnie 26. raz. Coś mi to przypomina, nie wiem co. Jakieś lato nam morzem albo poziomki i mech. Jakieś gwałtowne pożegnania i długo oczekiwane wakacje. Tak jak teraz.&lt;br /&gt;Zapadam się powoli i tęsknię straszliwie. Wszyscy wyjechali. Zostały mi tylko filmy w kolorowych pudełkach. Najchętniej bym do kina, ale w kinie nie ma filmów ładnych. Obejrzałam już wszystkie.  Cała Warszawa się zapada ze mną. Jestem spokojna, umiem się wyluzować, ale znów biegam po korytarzach i wpadam na klamki. Taki Dzień Dziecka.&lt;br /&gt;Tymczasem wszyscy chcą, żebym dorosła. Tu i teraz zabierają mi misie i lale, uciekają sobie gdzieś dalej do nowych, mniejszych dzieci. A ja zostaję. Trochę się krzątam, trochę przekładam argumenty ze stosiku ''za" na stosik "przeciw", piszę tabelki w głowie, w których wiadomo co i jak. I niby nic. Tymczasem, przypomniałam sobie &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/03/odkrycia.html"&gt;tę notkę sprzed ponad 2 lat&lt;/a&gt; . I zmieniło się wszystko. Prawie. Nadal jestem mentalną dziumdzią, co wierzy w zabobony typu dobro i poznaje siebie w tekstach piosenek. Ale jest zmiana ważna. Kluczowa. Weltschmerz trochę rzadziej, kaleczę się tylko przypadkiem i nigdy mentalnie i trochę wolniej się nudzę.&lt;br /&gt;Myślę nawet o takich koszmarach jak zakup mieszkania, z kredytem, który może mnie przeżyć, rozmowie o podwyżce i nowych studiach. Myślę spokojnie. I zapadam się jakby mniej.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1901392120305346784?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1901392120305346784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1901392120305346784&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1901392120305346784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1901392120305346784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/08/chyba-oddam-ju-lal.html' title='Chyba oddam już lalę'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1751726592264184036</id><published>2008-08-08T00:42:00.000+02:00</published><updated>2008-08-08T00:44:11.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>przerwa</title><content type='html'>Jakuzz do jastrzębia: wiem, że dawno nie pisałam, ale byłam. A teraz mnie nie będzie, cieszcie się razem ze mną. Do zobaczenia za dwa lub pięć tygodni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1751726592264184036?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1751726592264184036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1751726592264184036&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1751726592264184036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1751726592264184036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/08/przerwa.html' title='przerwa'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4650096828421241920</id><published>2008-07-20T22:34:00.000+02:00</published><updated>2008-07-20T23:21:24.244+02:00</updated><title type='text'>Stare listy pachną kurzem i smutkiem</title><content type='html'>Przeczytałam najsmutniejszy list świata. List smutny aż rozdzierająco. Nasączony kawą i papierosami i bólem. Straszny. I to ja go kiedyś napisałam. Potem darłam na części i wrzuciłam do pudła. Teraz pudło stoi i czeka. A ja posklejałam te kawałki i czytam. I płaczę. Ale takim płaczem suchym. W tym liście kiedyś napisałam, że serce mi pęka i ono pękło faktycznie. Pisałam, że się pogubiłam. Że nie wiem, jak dalej i czy warto. Ale warto, widzę teraz. Mija wszytko.&lt;br /&gt;Obok leżał list już nie mój, ale do mnie. List napisał Paweł. Strasznie dawno. I zapomniałam, że Paweł był kiedyś i pisał listy. Uśmiecham się teraz, czytając koniec listu. A na końcu: " Jeszcze o tym nie wiesz, ale za chwilę do Ciebie zadzwonię. Idę teraz do budki. Mam nadzieję, że będziesz w domu i odbierzesz." I tak sobie myślę, że ludzie kiedyś dzwonili z budek. I że szkoda, że nie piszemy listów. Nie trzymamy ich w pudełkach. Że musimy dorastać. I nawet gdybym teraz miała napisać list, to już nigdy nie mógłby być tak smutny. I piękny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4650096828421241920?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4650096828421241920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4650096828421241920&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4650096828421241920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4650096828421241920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/07/stare-listy-pachn-kurzem-i-smutkiem.html' title='Stare listy pachną kurzem i smutkiem'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3252017760097978799</id><published>2008-07-13T12:18:00.000+02:00</published><updated>2008-07-13T12:33:19.397+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alkoholizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>piękne te burze ostatnio</title><content type='html'>ogólnie jest burzowo&lt;br /&gt;jeszcze troszkę, jeszcze chwila i wakacje&lt;br /&gt;łuuu&lt;br /&gt;i słuchajcie, nareszcie nastąpiło karaoke&lt;br /&gt;wiekopomna chwila uwieczniona przez Zosię, ale nie pokażemy&lt;br /&gt;chyba&lt;br /&gt;oraz wczoraj muzyczny spacer po Pradze&lt;br /&gt;było mniej więcej &lt;a href="http://www.spaceryfotograficzne.waw.pl/"&gt;tak&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;z radością zauważam, że moje umęczone kacem oblicze nie załapało się na żadne zdjęcie&lt;br /&gt;ze smutkiem zauważam, że nadal tęsknię za Pragą&lt;br /&gt;tymczasem Śródmieście każe wracać do pracy&lt;br /&gt;ciao&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3252017760097978799?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3252017760097978799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3252017760097978799&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3252017760097978799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3252017760097978799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/07/pikne-te-burze-ostatnio.html' title='piękne te burze ostatnio'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4516726711305867212</id><published>2008-07-11T01:01:00.000+02:00</published><updated>2008-07-11T01:47:50.506+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alkoholizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>jak się to robi w warszawie</title><content type='html'>w warszawie ma się tak&lt;br /&gt;najpierw irracjonalny atak paniki, który przyszpila pompkę tłoczącą krew, a wtedy ciężko się oddycha&lt;br /&gt;idzie się również z trudem. i potyka. i kupuje książki, i ogląda słabe wystawy.&lt;br /&gt;nie to jest ważne, nie to. najważniejsze, że ulice nadal huczą i huśtawki się kołyszą. już wiem, że nie zawsze będę huczała z nimi, kołysała się z nimi. to nie dla mnie. ale jeszcze trochę.&lt;br /&gt;ostatnio było tak bezpiecznie, że zapomniałam o wielu środkach ostrożności. zgubiłam się w trzy sekundy podczas jednej jedynej rozmowy telefonicznej.&lt;br /&gt;i ziuuu. maszyna czasu przenosi mnie tam, gdzie niczego nie pamiętam, ale jest komentarz z tu i teraz, który jakoś nie przystaje do mojej bezpiecznej wersji. budzę się i powieki nie chcą się rozkleić. to nie przenośnia. to nie przedwiośnie. one nie chcą.&lt;br /&gt;są jeszcze różne środki doraźne. biorę. zawieszam się na myśli o szerokich autostradach i wąskich dróżkach, wbijam sobie paznokcie w dłonie, naprawdę, tak mijam połowę marszałkowskiej, potem już tylko beztrosko dryfuję, no jest to jakiś sposób.&lt;br /&gt;szybciej niż środki doraźne uziemiły mnie inne sygnały. stare plakaty na przykład, casting do you can dance, jakiś wyścig spermy czy coś, gdynia i heineken, otwarty fundusz emerytalny. takie silne dowody na zasadność zdarzeń znanych tylko i wyłącznie z maszyny czasu. a skoro tak, to trudno, to widocznie muszą tak wisieć one, te zdarzenia, obłazić powoli i straszyć. niemal -niemal - zaczyna mi się to podobać. tak się to robi w warszawie. i wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4516726711305867212?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4516726711305867212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4516726711305867212&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4516726711305867212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4516726711305867212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/07/jak-si-to-robi-w-warszawie.html' title='jak się to robi w warszawie'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3993576956283328587</id><published>2008-07-05T23:25:00.000+02:00</published><updated>2008-07-05T23:47:56.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawie recenzja'/><title type='text'>Kto by pomyślał, że lubię rosyjskie kino</title><content type='html'>A właśnie widziałam "Kierowcę dla Wiery" i nadal ciężko oddycham. Wracałam cichą jak nigdy Warszawą i kiedy pojawiła się przede mną Pani, która utykała jak Wiera, zrobiło się strasznie smutno. W uszach ciągle twist i włoskie piosenki, których w filmie pełno. Zupełnie bez sensu przypomniały mi się strasznie dawne wakacje, kiedy znikałam bez końca. Chciałabym zniknąć znów. Nie potrafię. Podświadomość kompensuje serwując sny o zwierzętach uciekających z zoo. Potem się budzę i nadal nie znikam. Znów wychodzę z domu, zamykam oczy w windzie, na dworze gorąco i śmierdzi spalinami i wtedy już wiem, że nie nieznikalność zostanie na dobre. Łapię się myśli o wolnym dniu nad morzem, zupełnie jak by to był miesiąc na równiku, albo chociaż lot balonem. Mogę teraz spać, albo słuchać najsmutniejszej muzyki na świecie i zastanawiać się, czy kiedyś jeszcze zapomnę, że są dni pełne smutnego słońca, kiedy muszę kupować kolejne kwiatki, żeby się nie połkać. Potem usłyszę znów, że jestem niegrzeczna i nawet nie spróbuję się tłumaczyć.&lt;br /&gt;Do filmu ma się to wszystko tylko tak, że po nim właśnie się wszystko krystalizuje.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3993576956283328587?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3993576956283328587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3993576956283328587&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3993576956283328587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3993576956283328587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/07/kto-by-pomyla-e-lubi-rosyjskie-kino.html' title='Kto by pomyślał, że lubię rosyjskie kino'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3045115332377760154</id><published>2008-07-01T12:38:00.000+02:00</published><updated>2008-07-01T12:45:47.473+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez komentarza'/><title type='text'>cisza na morzu</title><content type='html'>nic, bo nic&lt;br /&gt;praca i inne przeboje&lt;br /&gt;znów mi się śni, ale też znów nie dosypiam&lt;br /&gt;wyszło nam, że większość Ulubionych Znajomych ze studiów nie spieszy(ła) się z magisterką&lt;br /&gt;dziś DIVA! kibicujcie, a wieczorem pijemy&lt;br /&gt;groovy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tgId_nnvhf0&amp;amp;hl=pl"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tgId_nnvhf0&amp;amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3045115332377760154?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3045115332377760154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3045115332377760154&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3045115332377760154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3045115332377760154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/07/cisza-na-morzu.html' title='cisza na morzu'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2096337698350519059</id><published>2008-06-10T15:11:00.000+02:00</published><updated>2008-06-10T15:13:43.480+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gadu Gadu'/><title type='text'>Mistrz klawiatury wymięka cz.3</title><content type='html'>Łiiihiihiii, jeszcze jeden, bo umarłam: z cyklu "archiwum GG odtajnione" - damy naprawiają router&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;dziala ci net?&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;a nie wiem&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;działał&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;chujek cos muli&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;i forma przeszła była słuszna&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;kurwa&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;shhhhit&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;właśnie zaczęłam wrzucać posta na wyspę&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;restart?&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:52)&lt;br /&gt;ou&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:53)&lt;br /&gt;si&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:53)&lt;br /&gt;luzik&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:53)&lt;br /&gt;dawaj&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:53)&lt;br /&gt;k&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:58)&lt;br /&gt;eh&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:58)&lt;br /&gt;no&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:58)&lt;br /&gt;padł chyba na ament&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;ich hasse dieses chuj&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;szitafaka&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;mir auch&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;moze szlu w kuchni?&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;ale teraz to już całkiem z dupy se czas wybrał&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;możem&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;k, idem&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 22:59)&lt;br /&gt;k, ja tyż&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;jasny gwint&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;nic z tego&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;nada&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;&lt;beczy&gt;&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;nichts&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;kurrrrrrrrrrrrrrrrwa&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;masssssssssakra&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:08)&lt;br /&gt;haha&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:09)&lt;br /&gt;hahaha&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:09)&lt;br /&gt;fasolki&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:11)&lt;br /&gt;co teraz, co teraz&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:11)&lt;br /&gt;what shall we do&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:11)&lt;br /&gt;let's puke on it&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:11)&lt;br /&gt;blurgh&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:11)&lt;br /&gt;kurwa, juz skanuje ten system co dwa dni&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;czyszcze jebane ciacha&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;bełłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłt&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;i co sie tylko da&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;same here&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;i nic&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;i niiiiiic&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;hihi&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;ha&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;one last try? wypierdole wtyczke ze sciany?&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:12)&lt;br /&gt;czy nie ma sensu?&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:13)&lt;br /&gt;ma, ma&lt;br /&gt;zosia (4-02-2008 23:13)&lt;br /&gt;dawaj&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:13)&lt;br /&gt;ok&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:15)&lt;br /&gt;wow, nie zadzialalo&lt;br /&gt;Jakuzz (4-02-2008 23:17)&lt;br /&gt;hrhrhrhhrhrhr&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2096337698350519059?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2096337698350519059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2096337698350519059&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2096337698350519059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2096337698350519059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/06/mistrz-klawiatury-wymika-cz3.html' title='Mistrz klawiatury wymięka cz.3'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-790225237363143167</id><published>2008-06-10T10:26:00.000+02:00</published><updated>2008-06-10T11:24:23.514+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='yes yes yes'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Rzymskie wakacje</title><content type='html'>nie potrafię wybrnąć z banału typu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;każdy człowiek jest wyspą&lt;/span&gt;, a przecież ochoczo brnę w kolejne, bo ten blog też jest wyspą i każda podróż jest wyspą. czasem nawet mój własny pokój jest wyspą. island hopping dla każdego, polecam.&lt;br /&gt;rzymskie wakacje zdarzyły się niespodziewanie i krótko, Zo opowie o nich na pewno na &lt;a href="http://kolumber.pl/"&gt;kolumberze&lt;/a&gt;, też polecam.&lt;br /&gt;jedzie się tam z czystą tablicą i natychmiast pojawiają się na niej sny, których tutaj prawie nigdy nie zapamiętuję. ludzie gestykulują i krzyczą, w metrze toczy się walka na łokcie, na zewnątrz Gucci i ponad dwa tysiące lat historii, o sole mio do spaghetti i radiowy pop na peronach, warczące samochody i pomieszane języki, ciao bella i wysyp Polaków, końcówka meczu w hostelu i wężowy krok po winie, upojenie zresztą nie mija nawet na moment, bo jak tu się nie upajać chwilą, gdy nikt niczego od nas nie chce i to jest pozytywne nagromadzenie przeczeń. okazuje się, że jesteśmy wyjątkowe prawdomówne&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/SE5FdHFWr-I/AAAAAAAAACU/DhF1QqtHC8c/s1600-h/bocca+della+verita.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/SE5FdHFWr-I/AAAAAAAAACU/DhF1QqtHC8c/s320/bocca+della+verita.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5210178185334271970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ale też mało odporne na polaczkizm. udając żydowską Hiszpankę z jej rosyjską koleżanką ukrywamy się przed rodakami (których wyjątkowo łatwo rozpoznaje się po lansie odzieżowym) i rozmawiamy w gibberish, uznanym przez portugalskich turystów za węgierski. dopadają nas w drodze powrotnej, zwłaszcza grubas bez szyi nas dopada, rycząc na cały samolot, jak to wspaniale się napić z przyjaciółmi, dolewa wódki zakupionej w wolnocłowym i sypie niewybrednym żartem, hello, yes, i'm ok, weź jej powiedz (do stewarda), że ładna jest (o stewardessie) i identyczna jak moja koleżanka, tylko tamta ma blond włosy. i tak dalej w ten deseń, wszystko to nieważne, bo przeniesienie się na wyspę zajmuje teraz jakieś nanosekundy, a jak zacznie zajmować więcej, trzeba będzie znów gdzieś wyjechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-790225237363143167?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/790225237363143167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=790225237363143167&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/790225237363143167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/790225237363143167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/06/rzymskie-wakacje.html' title='Rzymskie wakacje'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/SE5FdHFWr-I/AAAAAAAAACU/DhF1QqtHC8c/s72-c/bocca+della+verita.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7733888569565325514</id><published>2008-05-29T19:28:00.000+02:00</published><updated>2008-05-29T19:51:21.502+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstania i powroty'/><title type='text'>ale jo nie bede...</title><content type='html'>przez cztery zakopiańskie dni zajmowałam się konsumpcją i niemyśleniem&lt;br /&gt;dobrze było&lt;br /&gt;nawet te cepeliowskie klimaty nie mierziły, nawet ten nawał turystów i te oscypki i owiecki&lt;br /&gt;wytrzęsło mi tyłek na jakiejś bryczce, przemoczyło mi całego człowieka, piwo z rumem zabiło jasność umysłu ewentualną&lt;br /&gt;a w warszawie&lt;br /&gt;och&lt;br /&gt;a w warszawie panikuję&lt;br /&gt;radość życia praktykuję w przerwach między próbami odespania a straszliwym kryzysem&lt;br /&gt;co poradzę&lt;br /&gt;to dopiero drugi rok bez długich wakacji&lt;br /&gt;jak to kiedyś robiłam, do dziś jest dla mnie zagadką&lt;br /&gt;być może wszystkiemu winna jest najjaśniej mi panująca era pierdolonego zusu i innych atrakcji&lt;br /&gt;w ramach nieistniejącego urlopu planuję jakiś duży skok na własną niemrawość lub pogwałcenie ideałów&lt;br /&gt;lub inny zamach stanu dżakuzowatości&lt;br /&gt;no&lt;br /&gt;śledźcie prasę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7733888569565325514?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7733888569565325514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7733888569565325514&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7733888569565325514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7733888569565325514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/05/ale-jo-nie-bede.html' title='ale jo nie bede...'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7129556457295984982</id><published>2008-05-17T20:39:00.000+02:00</published><updated>2008-05-17T21:15:50.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsesje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>Dziewczyna z dymu i mgły</title><content type='html'>Szukamy do audycji (te jutrzejszej, nie zaspać, nie łazić po mieście w poszukiwaniu niewiadomoczegowłaściwie - słuchać dzielnie podnosząc statystyki i pozwalając nam wierzyć, że kiedyś, coś nam się w końcu uda) coverów najróżniejszych. Pierwszym, który wpadł mi w ręce było "Cry me a river". Piękna i matowa. Pierwszy raz usłyszałam ją na tydzień przed pierwszą komunią i wtedy postanowiłam nauczyć się angielskiego i zakochać na zabój. Byłam jeszcze tak mała, że do domu musiałam wracać przed dobranocką. Miałam białe paskudne buty na komunię, bo te ładne wykupili inni. Byłam przekonana, że te buty nie wróżą nic dobrego. Nie rozumiałam wcale, że będzie jeszcze wiele innych par butów. Do Komunii był nadal tydzień. Strasznie dużo czasu. Wierzyłam, że do tej pory się zakocham i nauczę angielskiego. Nie udało się. Chociaż po angielsku potrafiłam się już przedstawić.&lt;br /&gt;To wszystko nie ma znaczenia właściwie. Piszę to tylko dlatego,  że wtedy przed komunią wierzyłam, że kiedy dorosnę będę dziewczyną z dymu i mgły. Ale ciężko być z mgły kiedy trzeba płacić podatki, czytać umowy i pisać maile zaczynające się od imienia w wołaczu.&lt;br /&gt;Może kiedyś się uda, w końcu angielskiego się trochę nauczyłam. Kilka razy zakochałam się na zabój. I nadal słucham "Cry me a river" z tą samą wiarą, że jednak dym i mgła.&lt;br /&gt;Ot tak mi się napisało sentymentalnie i bez sensu.&lt;br /&gt;Kocham Was wszystkich trochę, bo na tym blogu czasem nadal jest za tydzień komunia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7129556457295984982?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7129556457295984982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7129556457295984982&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7129556457295984982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7129556457295984982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/05/dziewczyna-z-dymu-i-mgy.html' title='Dziewczyna z dymu i mgły'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7603495483343862014</id><published>2008-05-15T22:40:00.000+02:00</published><updated>2008-05-15T23:11:29.698+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>słowa, słowa, słowa</title><content type='html'>postanowiłam się tu dziś schować&lt;br /&gt;maj to nie jest łatwy miesiąc, ciepło się robi i wszystko wyłazi&lt;br /&gt;robaki wyłażą, rodzina się objawia, kilka bohaterskich dni wyłazi, a potem obłazi&lt;br /&gt;w głowie nakręcił mi się film z idealnym bohaterem, którym chciałabym oczywiście być&lt;br /&gt;w tej samej głowie słyszę ostatnio głównie blablabla&lt;br /&gt;śmieszne, że słowa tracą na wadze. wydaje mi się, że kiedyś wprawdzie niewiele mówiłam, ale&lt;br /&gt;lepiej&lt;br /&gt;z drugiej strony tyle do powiedzenia, to mogłoby być ważne, gdyby nie&lt;br /&gt;ta jakaś anoreksja słów&lt;br /&gt;z codziennością mam ostatnio jak z soczewkami&lt;br /&gt;niby przylega&lt;br /&gt;a potem uwiera&lt;br /&gt;ale gdy znów czytałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czułego barbarzyńcę&lt;/span&gt; wyrozumiale rozłożonego na raty, to&lt;br /&gt;ach&lt;br /&gt;bo gdyby też malować każdy dzień jak sztandar i nieść go na szalony manifest niezwykłości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7603495483343862014?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7603495483343862014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7603495483343862014&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7603495483343862014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7603495483343862014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/05/sowa-sowa-sowa.html' title='słowa, słowa, słowa'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5537983712611374316</id><published>2008-05-11T23:41:00.000+02:00</published><updated>2008-05-12T00:03:37.591+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='optymistycznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamiast laurki'/><title type='text'>Lista na czarną godzinę</title><content type='html'>Tydzień był smutny trochę. Cudzym smutkiem. Szczęśliwie się jednaki skończyło, jak w telenoweli. Piękny weekend się kończy. Dużo by opisywać i nie ma sensu, bo piękne w nim raczej rzeczy zwykłe. Od audycji śpiewam cały czas My favourite things. O to:&lt;br /&gt;&lt;object height="373" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1_nroSxRV_k&amp;amp;hl=en&amp;amp;color1=0x5d1719&amp;amp;color2=0xcd311b&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1_nroSxRV_k&amp;amp;hl=en&amp;amp;color1=0x5d1719&amp;amp;color2=0xcd311b&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="373" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Lamerstwo i suchar, ja wiem i śpiewam dalej. Ha, więcej nawet. Spisuję własną listę.&lt;br /&gt;Do tej pory mam:&lt;br /&gt;- burze oglądane zza okna,&lt;br /&gt;- czytanie gazety do kawy rano,&lt;br /&gt;- kąpiele przy ulubionej akurat płycie,&lt;br /&gt;- upalne dni na plaży,&lt;br /&gt;- zimny prysznic po sporcie,&lt;br /&gt;- książki, przy których chcę notować,&lt;br /&gt;- moment, kiedy w kinie gaśnie światło,&lt;br /&gt;- spacery nad rzeką,&lt;br /&gt;- długie podróże autem,&lt;br /&gt;- tańczenie na przystankach i w autobusach,&lt;br /&gt;- telefony-niespodzianki,&lt;br /&gt;- pierwszy łyk wody,&lt;br /&gt;- dobre wieści od przyjaciół,&lt;br /&gt;- słowo "witty"&lt;br /&gt;- nowe buty,&lt;br /&gt;- ciepłe wieczory,&lt;br /&gt;- bawełniane szare bluzy,&lt;br /&gt;- wzruszające opowieści,&lt;br /&gt;- skarpetki kończące się przed kostką,&lt;br /&gt;- ten blog,&lt;br /&gt;- długie rozmowy o niczym,&lt;br /&gt;- maile z załącznikami,&lt;br /&gt;- uśmiech ulgi,&lt;br /&gt;- papierowe torby&lt;br /&gt;Czasem zapominam o nich pomyśleć, kiedy jest źle. Wtedy wcale nie mam ochoty się śmiać.&lt;br /&gt;Lista się przyda. Piszcie koniecznie swoje. Będzie łatwiej w zimie i dole.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5537983712611374316?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5537983712611374316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5537983712611374316&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5537983712611374316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5537983712611374316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/05/lista-na-czarn-godzin.html' title='Lista na czarną godzinę'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6676371232451341260</id><published>2008-04-30T00:39:00.001+02:00</published><updated>2008-04-30T01:06:47.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>ponaddźwiękowość</title><content type='html'>są rzeczy, których nie potrafię zwerbalizować, czas się z tym pogodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tymczasem - zatrzymałam się na etapie wczoraj, które w momencie pisania notki jest już przedwczoraj, ale nie to się liczy. wczoraj będzie pochwałą praesens historicum. otóż wczoraj wspinam się na wyżyny odwagi i wysyłam PITa. tego typu sytuacje wprawiają mnie zazwyczaj w stan co najmniej paniki i nie jest to blogaskowa przesada, ja autentycznie panikuję przy czynościach raczej codziennych typu chodzenie na pocztę, przestrzeganie terminów czy wykonywanie telefonów. wspinaczka na wyżyny odwagi kończy się sukcesem, gładko przechodzę więc z rejonu paniki w teren dużo bardziej sielankowy, nadmiar energii niesie mnie przez most śląsko-dąbrowski oraz wiele stanów emocjonalnych, w tym przekonanie o chwilowym zawieszeniu czasu, co nie wydaje się wprawdzie stanem emocjonalnym, ale nim jest. czas zawiesza się raczej ociężale, początkowo więc zwalniam i na samym środku mostu dopiero następuje całkowity, acz przejściowy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;halt&lt;/span&gt;. głupio zastanawiam się, jak wiele zmieni moje pozostanie w tym właśnie miejscu na naprawdę długo. albo czy przy odpowiednim skupieniu zorientuję się, że jestem zupełnie gdzie indziej, na przykład w hiszpanii. to nie jest takie do końca niemożliwe wszak, zwłaszcza w praesens historicum. doświadczam jednak słońca i silnej potrzeby zaprzestania takich rozważań, idę więc dalej, a tam pan smarka prosto na chodnik z użyciem siły grawitacji. jakież znaczenie ma wtedy praesens historicum? o wiele większe miałby czas przeszły, a wręcz prehistoria, gdyż tak właśnie datuję zasadnośc tego typu zachowań. w międzyczasie nastąpiła przecież rewolucja, jaką było wynalezienie chusteczek higienicznych i gestu maskującego. zaczynam jednak oddalać się od pochwały praesens historicum, a tego nie chcemy, każdy chciałby przecież skupiać się na konkrecie i pozytywie. pozytyw, moi drodzy, jest następujący - wbrew temu, co mówi woody allen, dzisiaj nie jest dzisiaj. mamy praesens historicum i poza dzisiaj nadal jest wczoraj. żeby był też konkret, wybierzcie sobie jakieś naprawdę dobre wczoraj, wtedy nic się nigdy nie musi kończyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6676371232451341260?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6676371232451341260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6676371232451341260&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6676371232451341260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6676371232451341260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/04/ponaddwikowo.html' title='ponaddźwiękowość'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5015261683787960774</id><published>2008-04-20T22:03:00.000+02:00</published><updated>2008-04-20T22:30:07.561+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>Sama nie wiem</title><content type='html'>Po intensywnych napadach paniki nadeszła pora spokojna, pora sucha i bezpieczna. Kołatanie przedsionków zanikło po odstawieniu kawy. Całkowitym, heroicznym wykluczeniu kofeiny. Może to przez jej brak mi tak nijak, tak matowo i nawet nie smutno, nawet nie źle. Nadal czytam Mrożka (waży z pół kilo, ale czytam długo, żeby nie przegapić nic, nic nie uronić) i co chwila się zachwycam znów. Cytat dnia na każdą okazję ma, o proszę:&lt;br /&gt;"Z grubsza jest tak: najlepiej, kiedy wejdę w jaką pracę. Nieźle, kiedy zabierają mnie wydarzenia, awantury, podróże. Ciężko, ale znośnie, kiedy wystarcza mi sił i dyscypliny na tuptanie i krzątanie się (sprawy, sprawy, spraweczki, małe rybki, każda ma tylko jeden ząbek, ale kiedy ich tysiące - wykrwawią). Najgorzej, kiedy pisać już nie mogę, kiedy nic się nie dzieje i kiedy brak mi dyscypliny i cierpliwości dla rybek. Wtedy zasiadam palę i piję"&lt;br /&gt;No więc tak, nic się nie dzieje, nie piję, nie palę, nie mam siły i dyscypliny. Nawet myślawki gdzieś sie pogubiły. Znów słucham Fisza a to nic dobrego nie wróży. Zamotałam się, we własne nogi zaplątałam, próbowałam samej sobie udowodnić coś i w połowie drogi zapomniałam, co konkretnie. Nawet ja nie jestem tak głupia, żeby wierzyć wywodom bez tezy i bez dowodu.&lt;br /&gt;Wbrew pozorom wcale nie jest źle jakoś wybitnie. Wiosna jest, mam piękny ogród w pokoju. Oglądam ładne filmy, czytam Mrożka, doskonale się bawię w tę ciuciubabkę z rozumem.&lt;br /&gt;W tym wszystkim brakuje tylko uczucia, że jeśli świat się za chwilę skończy, to nic i tak mi wrażeń wystarczy, wystarczy. Chciałabym, jak dawniej było, zjadać świat jak pomarańcze. Ale brak mi apetytu. Zestarzałam się jednak nie tylko czernią pod oczami. Rozum mi się zestarzał. Zszarzał. To z jednej strony dobrze, bo więcej odcieni szarości widzę, patrzę mniej zero jedynkowo, ale z tej drugiej (bo zawsze druga być musi) wszystkie kolory straciły na intensywności. Teraz świat wygląda trochę jak po wypraniu w naszej najdroższej na świecie pralce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5015261683787960774?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5015261683787960774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5015261683787960774&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5015261683787960774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5015261683787960774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/04/sama-nie-wiem.html' title='Sama nie wiem'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3035255247506143341</id><published>2008-04-08T14:25:00.000+02:00</published><updated>2008-04-08T15:48:51.498+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jakuzz zbawia'/><title type='text'>filozofia strachu i ucieczki</title><content type='html'>tak bardzo chcę wyjechać, że aż zaczyna mnie to zastanawiać.&lt;br /&gt;mimo strachu przez zagubieniem się w książkach &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2007/01/borderline-boogie.html#links"&gt;znów&lt;/a&gt; sięgam po "extremely loud &amp; incredibly close", tym razem jako powieść o nowym jorku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5JkBiP7rPt0&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5JkBiP7rPt0&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moja pierwsza porządna ucieczka, jeśli dobrze pamiętam. trzy miesiące odzyskiwania wspomnień i uczenia się zdrowych reakcji. pod tamtym niebem też nie potrafiłam spać, godzinami myślałam więc, czy wrócę, a jeśli tak, to dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;did it ever occur to you that things might be more complicated than they seem?&lt;br /&gt;that occurs to me all the time&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy Zo pisze o rzeczach, które mogły się zdarzyć, mnie wydaje się, że każdy wybór zaprowadziłby mnie dokładnie w to samo miejsce, niekoniecznie w sensie geograficznym. w moim małym świecie wybory składają się właśnie z ucieczek i powrotów, a z ucieczek się wraca, ucieczki są "od" lub "do" i w którymś momencie możliwe ścieżki zawsze się jakoś przetną, przynamniej dopóki nie opanujemy zaginania czasoprzestrzeni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;and also, there are so many times when you need to make a quick escape, but humans don't have their own wings, or not yet, anyway, so what about a birdseed shirt?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wtedy bałam się, że nigdy nie sprawdzę, co by było, gdyby. gdy dokładnie tydzień po powrocie i dwa przez kolejnym wyjazdem - do punktu, w którym jestem teraz - oglądałam w telewizji sfruwające z okien ciała, nadal nie wiedziałam, czy bycie TU zamiast TAM w jakikolwiek sposób zabezpiecza przed upadkiem. &lt;br /&gt;ale pomyśl, Zo, mogłaś mnie nigdy nie poznać. poza tym nie da się nie podjąć decyzji, to jasne, a więc zawsze jesteś nad kreską. a po trzecie i ostatnie - pracuję nad tą czasoprzestrzenią:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3035255247506143341?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3035255247506143341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3035255247506143341&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3035255247506143341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3035255247506143341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/04/filozofia-strachu-i-ucieczki.html' title='filozofia strachu i ucieczki'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7810931721817988774</id><published>2008-04-07T00:26:00.000+02:00</published><updated>2008-04-07T00:39:43.703+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>Zima, wiosna i zima</title><content type='html'>Chciałam tylko powiedzieć, że już oficjalnie kompletnie mi odbiło. Jeśli potrzebujecie koniecznie utrudnić sobie życie, służę pomocą.&lt;br /&gt;Własne udało mi się już tak poplątać, że gubię się zanim wyjdę z pokoju. Nie pomaga nawet korespondencja Mrożka. W jednej chwili wszystko jest jasne i wydaje się, że wiosna już. Kawa smakuje kawą, papierosy na wietrze nie gasną, nawet włosy zaczynają się układać. Przyjmuję do wiadomości, że moje ulubione buty są straszne i mnie to nie martwi. Jedziemy pociągiem do Wrocławia, łazimy nocą po mieście, odmrażamy tyłki i jest jakoś tak prawdziwie. Nawet przez chwilę nie zastanawiam się, co by było gdyby.&lt;br /&gt;Potem przy piwie Jakuzz mówi, że chciałaby mieć okulary, w których widziałaby Kazika i mnie w wieku przedszkolnym. I my też chcemy takie okulary. Ja chcę jeszcze takie, przez które widziałabym te "drugie możliwości", które odrzucałam podejmując wszystkie decyzje.&lt;br /&gt;Wtedy, w środku nocy w knajpie zwanej "Mleczarnia", ileśset kilometrów od "domu" znów zaczyna się zima. Wracamy do Warszawy i cały dzień nie mam siły wstać z łóżka. Pewnie nawet trochę ze zmęczenia. Czytam Mrożka jednym okiem. "Można się umówić, że człowiek ledwo żyje i wystarczająco zasługuje na litość, żeby go zostawić w spokoju. Nie pozbawiać go nędznych i śmiesznych skorupek, które sobie z mozołem kleci, żeby się w nie schować i jako tako przeczekać, aż się to wszystko skończy."&lt;br /&gt;Ubieram się szybko, żeby uciec od Mrożka, niemocy i tych strasznych pytań, które powoli zarastają mi głowę. Wracam powoli i sama wiem, że to co właśnie zrobię, będzie niczym innym jak tłuczeniem własnej skorupki. Całkiem się już gubię w tym co ważne, dobre, straszne, głupie, żadne. Zima za oknem, bez śniegu i z +5, ale i tak przypomina się &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/11/nie-ma-ucieczki.html"&gt;ten czas&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szczerze miałam nadzieję, że już nigdy. I tak długo się udawało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7810931721817988774?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7810931721817988774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7810931721817988774&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7810931721817988774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7810931721817988774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/04/zima-wiosna-i-zima.html' title='Zima, wiosna i zima'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7729430174985801932</id><published>2008-04-03T11:38:00.000+02:00</published><updated>2008-04-03T11:47:56.478+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>joł</title><content type='html'>No więc żyję, wiadomo. Żeby nie było mi więcej smutno, nabyłam Tadeusza. Właściwie miały to być jakieś książki, ale gdy już zebrałam przyjemny stosik,przestraszyłam się, że niewiele z nich zrozumiem albo całkiem się pogubię. To nie jest bynajmniej trudne, zgubić się w książce, prawda. &lt;br /&gt;Jest więc Tadeusz:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R_Sm2_MwAYI/AAAAAAAAABk/qAuIwh4GbP4/s1600-h/IMG_2759.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R_Sm2_MwAYI/AAAAAAAAABk/qAuIwh4GbP4/s320/IMG_2759.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184952534618341762" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;I będziemy żyli długo i szczęśliwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7729430174985801932?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7729430174985801932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7729430174985801932&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7729430174985801932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7729430174985801932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/04/jo.html' title='joł'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R_Sm2_MwAYI/AAAAAAAAABk/qAuIwh4GbP4/s72-c/IMG_2759.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8425944169496736856</id><published>2008-03-30T22:05:00.000+02:00</published><updated>2008-03-30T22:29:05.594+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><title type='text'>ble</title><content type='html'>okurwajakmismutno, tak smutno, że aż muszę się tym z blogaskiem podzielić, ja wiedziałam, że najgorsze, co można zrobić, to podsumowywać, a jak patrzę na skróconą historię wyspy, to trafiam dokładnie w jej środek, który mimo coraz rzadszych dołujących wpisów ciągle nie jest niczym innym jak tylko środkiem. Patrzę też na nasz papier toaletowy Camilla 3 warstwy, "bardziej miękki, bardziej wytrzymały", chciałabym wtedy być jak ona, jak Camilla, mieć trzy warstwy zamiast pięćdziesięciu ośmiu, przez które nie rozumiem, co mi się w środku dzieje, jak to możliwe, że każde silne nagromadzenie energii kończy się takim straszliwym wyczerpaniem. Podobno jedną z metod leczenia depresji jest wymuszony uśmiech i powiem wam, że to działa w momentach cokolwiek nieciekawych emocjonalnie, ale działa na krótką metę, trzeba by jeszcze mieć jakiś mocny support, którego nie mam, gdyż prawdopodobnie skutecznie staram się być antypatyczna, jednocześnie w dziwny sposób pozostając miękką niczym Camilla cienką frajerką. Gdy nie chce mi się rozmawiać, ale próbuję, jak na cienką frajerkę przystało, wychodzą mi zdania, których nikt nie lubi, a drobnych kłamstewek organicznie nie znoszę i ratunku co robić. Jeszcze moment i cienkie frajerstwo objawi się z pełną mocą, zacznie mnie też wszystko irytować i popłaczę się jak praczka czy coś. Znów zacznie męczyć ten sam od lat heroiczny wysiłek, czyli próba rozpoczęcia dnia, jakieś istnienie w społeczeństwie, chociaż pewnie jedyne, co w tej kwestii robię, to płacenie podatków, oczywiście niemal z płaczem, a jedyne, czym odwdzięcza mi się społeczeństwo, to te same od lat pytania. I przysięgam, uszkodzę następną osobę, która spyta, czy na pewno jestem Polką lub czy mi się włosy kręcą naturalnie. Nie, kurwa, taki sobie słodki bajer wymyśliłam. Jak widać, wchodzimy już w komiczną fazę doła, ale niech was to nie zmyli, ja tu autentycznie cierpię i nie pociesza mnie myśl o emeryturze, tu i teraz chciałabym spełnić swoje odwieczne marzenie, czyli przez resztę życia gapić się w sufit. Ech. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8425944169496736856?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8425944169496736856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8425944169496736856&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8425944169496736856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8425944169496736856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/ble.html' title='ble'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-938162054330315349</id><published>2008-03-29T11:10:00.000+01:00</published><updated>2008-03-29T11:19:40.385+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><title type='text'>i 301 - słodko kwaśny</title><content type='html'>Strasznie się dzieje i pięknie. Zima sie zrobiła i protestując poprzez noszenie baletek, już ostatecznie skazałam się na reumatyzm. Ostatnia ostoja normalności znika wkrótce z biura, zakochałam się na chwilę ale jak zwykle mi się znudziło. Wreszcie widziałam Sweeneya Todda i zrozumiałam dwie rzeczy:&lt;br /&gt;1. strasznie się cieszę, że nie mam zarostu&lt;br /&gt;2. jeszcze bardziej z przyjaciół się cieszę&lt;br /&gt;Popłakałam sie w kinie i musiałam się tłumaczyć alergią. Przy tym sie popłakałam:&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6itTonIO8WA&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/6itTonIO8WA&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Głupia jestem, co tu gadać.  A ten fragment dla praczek dedykuję jakuzz i kazimierzowi, już one wiedzą za co.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-938162054330315349?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/938162054330315349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=938162054330315349&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/938162054330315349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/938162054330315349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/i-301-sodko-kwany.html' title='i 301 - słodko kwaśny'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1257291441440463744</id><published>2008-03-22T12:07:00.002+01:00</published><updated>2008-05-08T22:59:26.445+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blog'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sława'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jubileusz'/><title type='text'>300!</title><content type='html'>Notka jubileuszowa, którą miałyśmy stworzyć razem, ale jakoś nam nie wyszło. Korzystam więc z faktu, że Zo wyjechała do rodzinnego domu, a ja jako zła i wyrodna córka olałam święta i siedzę w Warszawie. Voila, historia Wyspy.&lt;br /&gt;1. Zaczęło się na długo przed &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/06/wyspa-odnaleziona.html#links"&gt;pierwszym wpisem&lt;/a&gt;, gdy w najbrzydszym budynku akademickim świata spotkałyśmy się - z racji nazwisk na I i J, w jednej grupie językowej. Jeśli dobrze pamiętam, nawet nie w budunku, a przed - nic tak nie zbliża jak przerwa na papierosa. Zo nosiła wtedy czerwienie i beże, ja nosiłam glany i długie włosy, obie zaś bałyśmy się ludzi i nadmiernej ilości zajęć. &lt;br /&gt;2. Przez kolejne cztery lata wagarowałyśmy na potęgę, snułyśmy plany podboju świata, odkrywałyśmy kolejne knajpy na Dobrej czy Pradze i walczyłyśmy z alkoholizmem. Zo nie nosiła już czerwieni i beży [edit: beżów? beży?], ja coraz rzadziej zakładałam glany, a włosy ścięła mi Ulala już na pierwszym roku i tak zostało.&lt;br /&gt;3. Po czwartym roku pomysł założenia bloga był już wyjątkowo silny. Motywacją stał się mój wyjazd do Stanów, gdzie polski numer komórkowy nie działa, najłatwiej więc było komunikować się ze wszystkimi przez Internet. Niechęć do pisania maili pozostawiła tylko jedną opcję - blogasek.&lt;br /&gt;4. Nazwy są niemalże dwie - w adresie "psichy", w tytule - "wyspa". Geneza pierwszej - podczas przeglądu filmów rosyjskich zachwyciła mnie bajka o jeżyku i sowa, która mówi do rzeczonego jeżyka "psich". Słowo na stałe trafiło do słownika uczelnianego fanklubu. Wyspę zbudowałyśmy kiedyś z klocków - tak, tak, plastikowych klocków z Carrefoura, które mi Zo ofiarowała na któreś tam urodziny. W momencie straszliwego rozczarowania rzeczywistością wybudowana wyspa stała się najlepszym miejscem ucieczki. Klocki mam do dzisiaj, czasem się przydają.&lt;br /&gt;5. Na początku było zabawnie i nieudolnie. W ju-es-ej nie miałam polskich znaków, miałam za to różnicę czasu, dzięki czemu mogłam się w komentarzach komunikować z nielicznymi czytelnikami w czasie rzeczywistym (zazwyczaj udawało mi się zasypiać nad ranem).&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/07/another-story.html#links"&gt;Warto było&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;6. Zo &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/09/notka-z-dupy-o-zyciu-do-dupy.html#links"&gt;powróciła z Mongolii&lt;/a&gt;, ja &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/09/4real.html#links"&gt;powróciłam z Gwatemali&lt;/a&gt; i na polu twórczości blogaskowej zaczęło się przejaśniać.&lt;br /&gt;7. Nie na długo. Od tej pory wyspa stała się zapisem walki z depresją, zimą i kacem. Ktoś wykorzysta to kiedyś w naszych biografiach.&lt;br /&gt;8. Mimo wcześniejszym założeń, zdjęcia pojawiają się rzadko. Tylko raz ujawniłyśmy twarze - oraz twarz Karoliny przy okazji - opisując straszliwe nieporozumienie na tle poglądowo-seksualnym. Ale zdjęcia pozwalają zrozumieć, dlaczego nastąpiło.&lt;br /&gt;9. Nadal stosunkowo nieliczne grono czytelników wiernie towarzyszy nam w trudnym procesie samodoskonalenia. Ja najwyraźniej marzę o &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/04/chciaabym-by-antypatyczna.html#links"&gt;byciu antypatyczną&lt;/a&gt;, Zo marzy o &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/11/miao-ju-nie-by-wpisw-zaangaowanych-ale.html#links"&gt;byciu opiniotwórczą&lt;/a&gt;. Jak gazeta.&lt;br /&gt;10. Mimo wielu obietnic w tym stylu raczej nie przestaniemy pisać blogaska. Nie w najbliższej przyszłości. Niniejszym życzymy sobie wszystkiego najlepszego z okazji trzysetnego wpisu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1257291441440463744?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1257291441440463744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1257291441440463744&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1257291441440463744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1257291441440463744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/300.html' title='300!'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-9106317483714507791</id><published>2008-03-14T11:01:00.000+01:00</published><updated>2008-03-14T11:14:27.437+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kiepska muzyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytat dnia'/><title type='text'>wszystkie te rzeczy</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wieczorami śpiewamy na balkonach albo kradniemy sąsiadom pocztę i wysyłamy ją ludziom mówiącym w innych językach. Przez całą noc skaczemy po murkach i wodujemy gazetowe statki w miejskich fontannach. Ktoś pisze kredą po chodniku, ktoś otwiera puszkę tuńczyka i wyjada zawartość palcami. Możemy napić się w okolicznym barze, możemy postać pod grobem nieznanego żołnierza, robiąc głupie miny i ciągnąc strażników za ich sztywne od białek lub węglowodanów kurtki. Gdy wracamy rano, na klatce znów nie ma butelek z mlekiem. Od lat. Od lat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba bym tak chciała. Zwłaszcza czekać na butelki z mlekiem, od lat, od lat.Tymczasem markuję chorobę i słucham strasznie słabej piosenki, bo podoba mi się, jak refren wchodzi. Trudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cBOEo3kjOlY&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cBOEo3kjOlY&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny wpis ma numer 300, co oznacza, że jesteśmy dzielne jak co najmniej Spartakus czy coś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-9106317483714507791?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/9106317483714507791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=9106317483714507791&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/9106317483714507791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/9106317483714507791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/wszystkie-te-rzeczy.html' title='wszystkie te rzeczy'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7142383236866632151</id><published>2008-03-11T09:05:00.000+01:00</published><updated>2008-03-11T09:20:48.714+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='yes yes yes'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>Proszę wypełnić kupon i oddać go hostessie</title><content type='html'>Czasem myślę, że ten blog ma dziwną siłę sprawczą. Wszystkie pobożne życzenia spełniają się zaraz po zapisaniu na blogu. Nawet te dotyczące pogody. I nie dam sobie wmówić, że to tylko globalne ocieplenie. Nie, nie. Jakuzz jest wróżką. Ja trollem, czy co to tam nie wyrosło a może czarować?&lt;br /&gt;Spisujemy te dyrdymały, że nie będzie zimy, że sie obronimy bez trudności, że wiosna i słońce. I to wszystko się dzieje. Jak tak dalej pójdzie świat się stopi z naszej winy. Ale jednak się nie stopi, bo wystarczy napisać, że się nie stopi.&lt;br /&gt;Nigdy w pełni nie wykorzystałyśmy tego potencjału. A przecież możemy żyć w świecie idealnym.&lt;br /&gt;Zatem:&lt;br /&gt;Jest nieustająca wiosna, która na weekendy zamienia się w lato. Warszawa jest nad morzem. Ja znam zasady interpunkcji. Z nieba spada muzyka i wystarczy wystawić ręce, żeby zebrać playlistę na dzień. Mam pieniądze na bilet na Kubę. I urlop. Nigdy nie wystawiam znajomych. Zapał wystarczy, żeby się udało. Nie zrobiłam tej strasznie głupiej rzeczy. W autobusach lektor czyta klasyków, albo chociaż gazetę. Ludzie mówią to, co myślą. Już nigdy nie muszę przechodzi w nocy przez centralny. Zostaję szpiegiem i nie spóźniam się do pracy. Takie małe marzenia.&lt;br /&gt;Dopisujcie, co Wy chcecie, zamówienia z komentarzy też się spełniają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7142383236866632151?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7142383236866632151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7142383236866632151&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7142383236866632151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7142383236866632151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/prosz-wypeni-kupon-i-odda-go-hostessie.html' title='Proszę wypełnić kupon i oddać go hostessie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5886606434394212966</id><published>2008-03-08T13:01:00.001+01:00</published><updated>2008-03-08T13:23:25.827+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><title type='text'>magiczne buty i kradzione sny</title><content type='html'>80% z wszystkiego&lt;br /&gt;- czerwone buty zaczarowały panią zimę, aczkolwiek pewnie będę chora.&lt;br /&gt;- śnię się już niemalże wszystkim, łącznie z tymi, którzy mnie nigdy na oczy nie widzieli. Ewidentnie kradną MOJE sny, próbuję je łapać tuż po obudzeniu, ale są szybsi (jest takie słowo? śmiesznie wygląda).&lt;br /&gt;- wiosna, no. To wystarcza na 80%, prawda? Większość moich dni jest czekaniem na wiosnę.&lt;br /&gt;- jeszcze wyrzuciłam wczoraj jakieś stare kserówki ze studiów oraz pierwszy wydruk pracy mgr. Jest mi szalenie przykro, że zginęło tyle lasów.&lt;br /&gt;- tralala&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="300" height="80"&gt;&lt;param name="movie" value="http://media.imeem.com/m/bjyqyQzfMj/aus=false/"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://media.imeem.com/m/bjyqyQzfMj/aus=false/" type="application/x-shockwave-flash" width="300" height="80" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5886606434394212966?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5886606434394212966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5886606434394212966&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5886606434394212966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5886606434394212966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/magiczne-buty-i-kradzione-sny.html' title='magiczne buty i kradzione sny'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6112882066400339748</id><published>2008-03-08T01:56:00.000+01:00</published><updated>2008-03-08T01:58:17.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytat dnia'/><title type='text'>kolejny cytat dnia</title><content type='html'>"Lili, take another walk out of your fake world&lt;br /&gt;please put all the drugs out of your head&lt;br /&gt;you'll see that you can breath without no back up&lt;br /&gt;so much stuff you got to understand "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"you see it's not the wings that make the angel&lt;br /&gt;just have to move the bats out of your head "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6112882066400339748?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6112882066400339748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6112882066400339748&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6112882066400339748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6112882066400339748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/kolejny-cytat-dnia.html' title='kolejny cytat dnia'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7650579575832247083</id><published>2008-03-05T21:09:00.000+01:00</published><updated>2008-03-05T21:28:01.304+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jakuzz zbawia'/><title type='text'>dobrze jest pić napoje musujące</title><content type='html'>raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy&lt;br /&gt;to zdanie mogłoby przeczyć zasadom akcentowania&lt;br /&gt;chciałabym, żeby wszystko przeczyło zasadom, pewnie wtedy zaczęłabym się w nich orientować&lt;br /&gt;chwilowo jestem zagubiona jak ta owca w lesie polskiej gramatyki i zawiesiłam próby odnajdywania się, bo to chyba jeszcze nie pora&lt;br /&gt;może w trzecim ćwierćwieczu perhaps vielleicht&lt;br /&gt;weltschmerz wszelkiego rodzaju można więc zastąpić na przykład połowicznym zdziecinnieniem i dodawaniem tagów sytuacjom, w których innym ciężko&lt;br /&gt;do tematu "relacje damsko-męskie" dorabiam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niechgochujstrzeli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;do zmagań z ciężką dolą pracowniczą - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niechtochujstrzeli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;do pogody, korków, podwyżek cen ropy i niemiłych pań w sklepie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niechtowszystkochujstrzeli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i już, odpowiedzialność przeniesiona, nie musimy się nad tym zastanawiać&lt;br /&gt;odmawiam dalszego bycia zgorzkniałą suką, jestem w fazie zachwytu światem i swoim wyjątkowym życiowym fuksem&lt;br /&gt;nawet popijam żelazo i magnez w tabletkach. szybko nie umrę. przez następny miesiąc mogę pisać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;idzie wiosna&lt;/span&gt; i na tej prognozie beztrosko dryfować przez noce, dnie i inne dziwaczne wszechczasy.&lt;br /&gt;poza tym wszystko jest co najmniej mało ważne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7650579575832247083?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7650579575832247083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7650579575832247083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7650579575832247083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7650579575832247083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/dobrze-jest-pi-napoje-musujce.html' title='dobrze jest pić napoje musujące'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8487854429988531861</id><published>2008-03-03T20:53:00.000+01:00</published><updated>2008-03-03T20:55:14.575+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez sensu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez komentarza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytat dnia'/><title type='text'>Taki sobie cytat na dziś</title><content type='html'>Yeah Yeah we can all grab at the chance and be handsome farmers,&lt;br /&gt;Yeah you can have twenty one sons and be blood when they marry my daughters,&lt;br /&gt;And the pain that we left at the station will stay in a jar behind us.&lt;br /&gt;We can pickle the pain into blue ribbon winners at county contests.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8487854429988531861?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8487854429988531861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8487854429988531861&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8487854429988531861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8487854429988531861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/taki-sobie-cytat-na-dzi.html' title='Taki sobie cytat na dziś'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8753723550448025481</id><published>2008-03-02T23:54:00.000+01:00</published><updated>2008-03-03T00:17:43.979+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sentymentalne szmiry'/><title type='text'>Emma, grzywka i sen</title><content type='html'>Takie ostatnio właśnie mam problemy. Emma szczęśliwie przeszła w miarę spokojnie. Grzywkę z oszczędności obcięłam sobie sama. Trochę głupio teraz wyglądam, ale to była pora na zmiany a fryzjer profeo chciał 88 PLN a czeka rachunek za godzinne prysznice. Snu mi brakuje, bo to już 5 dzień dyżuru i jak nie derby to sraczka.&lt;br /&gt;Tymczasem mam ochotę na jakiś czas zniknąć gdzieś daleko. Dużo czytać i nosić ciężki jak diabli plecak. Albo popływać i potem marznąć na wietrze. W najgorszym wypadku mogę wyprowadzić na spacer kota - byle daleko. Jestem strasznie zmęczona i właściwie nie wiem, co mnie tak męczy. Cetelem? Niemoc? Straszne rozdarcie między lubię/nie lubię Yeasayera - no bo co mnie może męczyć.&lt;br /&gt;Może jeszcze wysłuchiwanie tych obietnic, w które nie wierzę, choć bardzo chcę. Może słuchanie o problemach, które mnie się wydają szczytem marzeń, albo konwersacje, w których rozmówca nawet nie słucha odpowiedzi na swoje kurwa własne pytanie, może sobą się tak męczę. Może męczy mnie świat. Sama nie wiem.&lt;br /&gt;Ale jestem zmęczona i oczy mam strasznie smutne. Śmieję się dużo i głośno - ale to taki śmiech parodia. Nie mam siły się złościć. Brakuje mi tego zwykłego przekonania, że choćby skały srały... To jest bardzo zły moment na zwracanie się do mnie po pomoc. Bardzo zły. Fatalny. Nie umiem pocieszać, gubię się głupio, plączę i mówię zupełnie nie te rzeczy, które powinnam.&lt;br /&gt;Uśmiecham się z ulgą na widok 4 może twarzy na świecie. Co do reszty mam dziwne przeczucie, że zaraz czegoś zechcą. Boję się odbierać telefon i czytać maile bo tam też cudze smutki. Przed wyjściem z klatki rozglądam się ostrożnie, bo może jakiś martwy gołąb zmusi mnie do płaczu.&lt;br /&gt;W tym wszystkim nie ma depresyjności dawnych zim. Jest zupełnie nowa, przerażająca siła zmęczenia. Samej siebie mi szkoda. Więc jeśli można, teraz cicho się nad sobą polituję.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8753723550448025481?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8753723550448025481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8753723550448025481&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8753723550448025481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8753723550448025481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/03/emma-grzywka-i-sen.html' title='Emma, grzywka i sen'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7731180412278175487</id><published>2008-02-24T21:31:00.000+01:00</published><updated>2008-02-24T22:12:44.134+01:00</updated><title type='text'>Szkoła zen</title><content type='html'>Dziwaczny tydzień się właśnie kończy. Doskonale się kończy - tak to już bywa z koszmarami. Tak więc w niedzielę wieczorem jest wiosna, wróciła mi wiara w ludzi (tribute to jakuzz i nie tylko) i co zupełnie nowe - weszłam w fazę zen.&lt;br /&gt;Kiedyś dawno temu, jeden straszny pan powiedział mi, że te kilka pierwszych lat po studiach to okres, kiedy zrozumiem kim jestem i potem już zawsze będę. Wiem, brzmi to strasznie - ale jaki pan taki kram ( w dodatku, jeśli myślicie, że to kiepska proza, proponuję sięgnąć po prezent do sobotnich Wysokich Obcasów). Z zasady nie wierzę gnojkowi, bo jest starym zgryźliwym dziadem a w dodatku wkręca mnie pasjami w najgłupsze historie ale teraz tak sobie siedzę i myślę, że jednak może coś wie. Nauczył mnie całkiem sporo w sumie i nawet mi tych rozmów brakuje. Właściwie brak ich bardzo. Ale jestem już dużym dzieckiem i pora zacząć sobie radzić.&lt;br /&gt;Tak więc pozdrawiam Was z tego miejsca kiedy nadal nie wiem, kim jestem, ale doskonale się czuję z tym, kim nie jestem. A nie jestem korpoświnią - jakuzz nie chichocz!. To zrozumiałam w tym tygodniu. Jak również to, że ta praca męczy mnie tak bardzo czasem, bo jest w sumie nieustająca walką o tożsamość mą własną. A że jestem leniwa jak cholera a przy tym naiwnie wierzę, że nie zostanę szmatą - strasznie się ciężko odnajdować codziennie w tym bajzlu. No więc się gubię pierdołowato co krok. Ale teraz (może pod wpływem wiosny) myślę sobie, że jednak nadal się nie zeszmaciłam (przynajmniej nie tak bardzo jak mogłabym;)&lt;br /&gt;Osiągam więc fazę zen i zaprzestaję pisania o pracy na blogasku. Jak napiszę - proszę o karę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz z zupełnie innej beczki - cytat z prezentu do WO:&lt;br /&gt;"Dużo lepiej polować na niedźwiedzia niż zbierać kawałki zwłok" - i jak tu się nie śmiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7731180412278175487?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7731180412278175487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7731180412278175487&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7731180412278175487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7731180412278175487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/szkoa-zen.html' title='Szkoła zen'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5993717388194092966</id><published>2008-02-22T18:26:00.000+01:00</published><updated>2008-02-22T18:45:24.351+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><title type='text'>suchar</title><content type='html'>niechcący wykasowałam poprzednią notkę. i mam przed sobą weekend przed komputerem, ciemna strona frilansu, quoi. w dodatku właśnie odkryłam smutne, szare resztki kaktusa, jest to więc drugi ususzony kaktus w moim życiu. a matka twierdzi, że czas na dziecko. heh.&lt;br /&gt;zima mnie już zmęczyła, chociaż nie była to bynajmniej zima stulecia ani też dekady. a jednak. co roku łudzę się, że wraz z wiosną pojawi się silna chęć robienia wieluwielu fajnych rzeczy, znikną zaś przykre staruszki i bałagan. z drugiej strony co roku trochę mniej się jednak łudzę, więc może wcale nie jest tak, że z wiekiem spada zdolność pojmowania prostych prawd życiowych. przynajmniej jakoś czekam na tę wiosnę, &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/03/moje-dobre-uczynki.html#links"&gt;a to już jakaś zmiana&lt;/a&gt; (swoją drogą linkuję do najdziwniejszej wiosny ever, kiedy rzuciłam ukochaną pracę swą po raz pierwszy i wyjechałam do zasypanej śniegiem Szwecji, przegapiając tym samym prawdziwy początek wiosny w kraju. ale nigdy nie było mi lepiej, podejrzewam. nie wiosną i nie zimą).&lt;br /&gt;czegokolwiek bym nie pisała, suchar jest tylko w doniczce. ogólnie jestem przynajmniej połowicznie zen i znów potrafię słuchać muzyki. dni są czasem zabawniejsze niż kiedykolwiek, a wciąż rozpoznaję siebie z kiedykolwiek - to nadal ja. nie jestem asertywna i nie mam pomysłu na życie, ale to nadal ja. lepiej być nie może.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5993717388194092966?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5993717388194092966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5993717388194092966&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5993717388194092966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5993717388194092966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/suchar.html' title='suchar'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8837646688085195689</id><published>2008-02-15T23:50:00.001+01:00</published><updated>2008-02-16T00:20:47.895+01:00</updated><title type='text'>Dzień niespodziewanych olśnień</title><content type='html'>Cisza na blogu, bo musimy się przecież zająć wreszcie dawno zapowiadaną sławą. &lt;a href="http://zdejmkapelusz.blox.pl/html"&gt;Zdejm kapelusz&lt;/a&gt; zajmuje wieczory, dni zajmują się same sobą. Dzisiejszy jednak zajął się mną, olśniewając najmniej spodziewanymi odkryciami. W ramach protestu zmieniłam tapetę na białą i wtedy spadł śnieg.  Słucham Amy Winehouse, jak zwykle bulimicznie - tylko jednej piosenki. W autobusie zrozumiałam, że czasem chciałabym być jednym z tych ludzi, którzy są estetyczni jak wystawy w Zarze, wyspani i mają ładne fryzury. Potem popatrzyłam na własne stare buty i zrozumiałam, że już się chyba nie zmienię: tak będę zawsze człapać z szalikiem większym niż rozumek, w rozwianym płaszczu, bez planu na życie. Strasznie się cieszę.&lt;br /&gt;Między pierwszą a druga kawą przyszła świadomość, że miewam niepokojące migotania przedsionków, bynajmniej nie na tle nerwowym.  Z poczty wyłonił się zaś straszny G., którego jeszcze nie olśniło i chyba nie pozostaje mi nic innego, jak wnieść sprawę do sądu.&lt;br /&gt;Potem olśnienie telefoniczno-rodzinne. Jedno egzystencjalne, jedno towarzyskie. Głowa mi spuchła od tych odkryć, szczęśliwie jakuzz uratowała przed myślawką, grając w podrzuconą przez korpoludki grę filmowo-ch...wą. Teraz bolą mnie już mięśnie od śmiechu i nawet śnieg mnie wzrusza.&lt;br /&gt;W dodatku, to wszystko nic, bo po tej śnieżycy będzie wiosna i znów będzie pachnieć psią kupą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8837646688085195689?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8837646688085195689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8837646688085195689&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8837646688085195689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8837646688085195689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/dzie-niespodziewanych-olnie.html' title='Dzień niespodziewanych olśnień'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5939987360187299977</id><published>2008-02-12T17:53:00.000+01:00</published><updated>2008-02-12T18:58:01.629+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='statystyki'/><title type='text'>spotkania trzeciego stopnia</title><content type='html'>Czasem próbuję zrozumieć, na czym polega fenomen naszego stosunkowo rzadkiego blogowania na Wyspie. Nie, żeby ktoś płakał, ale się zastanawiam.&lt;br /&gt;Tymczasem - strzałeczka na mierniku mojej love-hate relationship z zawodem lektorki przesunęła się niebezpiecznie w stronę L, tak więc od kilku dni trwam w jakimś pozytywnym amoku, bo to jedyny zawód, w którym moje CV może zrobić wrażenie. "Czas pogodzić się z faktem, że do niczego innego się nie nadaję, a siedzenie nad tłumaczeniami mnie zazwyczaj nudzi" - rzekłam i uruchomiłam maszynę do szukania pracy. To wręcz niepokojące, jak łatwy był to proces. Na ostatniej rozmowie kwalifikacyjnej byłam w 2004 roku i nie miałam pojęcia, że jestem taka zajebista. Krótko mówiąc, już mi się niemal znudziło, no bo co to wyzwanie. Ale czy ja lubię wyzwania. Hm. Niektóre. I tylko teoretycznie. Na razie prawdziwym wyzwaniem jest wyścig po sławę, a lektorować sobie będę czasami i pewnie niedługo, bo rzucanie pracy to już niemal hobby. Byle nie biurko, byle nie cyrograf na osiem godzin dziennie. Fuj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym zrobiło się lepiej, bo zachciało mi się wielu rzeczy, o których zdążyłam zapomnieć. Myślę sobie do siebie, idąc ulicą jak żywa reklama znakomitej większości kolorów występujących w przyrodzie, że wszystko będzie dobrze. A wiadomo, jak często tak myślę. Nieczęsto. Takie dni szumią gazetami, których nie czytam, terkoczą jak młot pneumatyczny, ale taki słyszalny z oddali, właściwie taki, jak gdy zamyka się okno i już ledwo go słychać i czujemy niesamowitą ulgę. I wtedy mogę siedzieć na podłodze, wpatrywać się w jakieś wewnętrzne pejzaże i nie podpisywać ich "tak musi być", ale "tak miało być".&lt;br /&gt;_______________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDIT! EDIT!: bo zajrzałam do statystyk i mam świeżą porcję lutowych haseł z wyszukiwarek, którymi MUSZĘ się podzielić (uwagi w nawiasach moje):&lt;br /&gt;- coorvah (oczywiście)&lt;br /&gt;- toksyczna martwica naskórka&lt;br /&gt;- wyspa dup (dzięki)&lt;br /&gt;- pękła półka szklana (warto podzielić się tym z googlem)&lt;br /&gt;- wpierdzielaj kisiel&lt;br /&gt;- masowanie dupy (ech, pracuje sie w usługach...)&lt;br /&gt;- największa kurwa na świecie (ech, pracuje się w usługach i jest się największą na świecie)&lt;br /&gt;- która godzina w atlancie (ech, jest się zegarynką)&lt;br /&gt;- poranna biegunka i nudności oraz wymioty (jeden! jeden cholerny wpis o skutach ubocznych i wchodzą nam tu jacyś zboczeńcy)&lt;br /&gt;- co jest w dupie (cóż ach cóż)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5939987360187299977?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5939987360187299977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5939987360187299977&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5939987360187299977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5939987360187299977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/spotkania-trzeciego-stopnia.html' title='spotkania trzeciego stopnia'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1711825950777282438</id><published>2008-02-05T21:32:00.000+01:00</published><updated>2008-02-05T22:09:36.031+01:00</updated><title type='text'>i co? nico</title><content type='html'>Miało być optymistycznie i radośnie. Wczoraj jednak nie udało się wrzucić noci, bo router zapodał focha. Dziś plan był sprytny, że ukradnę chwilę własnego czasu sprzedanego korpo i kawałek transferu i będę tu siać optymizm. Ale się nie dało, bo przecież mamy nowy sport koporacyjny polegający na zadawaniu współpracownikom co sekundę pytań, których nie można zbyć zwykłym "Tak" lub "Nie". Nie będzie więc miło, wybaczcie.&lt;br /&gt;Do wielkiego już wora z rzeczami, których nie potrafię dorzucam kolejne:&lt;br /&gt;- nie potrafię myśleć - nie chodzi o jakieś specyficzne, logiczne czy abstrakcyjne myślenie, ale o czynność samą w sobie&lt;br /&gt;- absolutnie nie znam się na tym, do czego sprzedaję się korpo&lt;br /&gt;- nie umiem dorosnąć&lt;br /&gt;- nie rozumiem 90% ludzkich zachowań&lt;br /&gt;i co chyba najgorsze nie umiem przestać się przejmować. Nie umiem nawet chcieć przestać.&lt;br /&gt;Po dokładnie niemal 14 miesiącach "dorosłości" czuję się wymiętoszona, wyprana, wypompowana i zmieniona. I to nie ta "dorosłość" mnie znurała, ale ja sama. Nikt nie kazał się zakochać w tym co robię, nikt nie kazał wierzyć - sama chciałam. Potem było boskie poczucie, że się wreszcie do czegoś nadaję. Mocno wspierane przez korpo. Potem przyszedł uberkorpor i powiedział, że się wypalę i dowalił na wszelki wypadek drugie tyle roboty, żebym się przypadkiem nie wypaliła z nudów. I było nadal dobrze, chociaż ze zmęczenia czasem leciała krew z nosa i straciłam wszystko, co było kiedyś życiem. Wtedy zagryzałam zęby, piłam jeszcze więcej kawy i tłumaczyłam sobie, że to minie, że wystarczy się wyspać. Bo chciałam wierzyć, że jednak potrafię żyć sensownie.&lt;br /&gt;A dziś przyszedł uberkorper i tak od niechcenia rzucił, że ta krew z nosa, to moje życie beze mnie, te odkładane wakacje i wrzody jak pięści to trochę za mało, a trochę bez sensu. Oczywiście nie tak to powiedział, ale w dupie mam co myślał, dla mnie znaczy to właśnie tyle.&lt;br /&gt;Teraz mogę spokojnie wypić drinka i zastanowić się, co dalej. Tylko, że teraz leci mi z nosa krew, a w dodatku wiem, że nic nie wymyślę.&lt;br /&gt;O i taki to właśnie optymizm w moim wykonaniu.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1711825950777282438?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1711825950777282438/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1711825950777282438&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1711825950777282438'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1711825950777282438'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/i-co-nico.html' title='i co? nico'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7056119581955660479</id><published>2008-02-04T16:24:00.000+01:00</published><updated>2008-02-04T16:40:24.086+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>koncert na harfę i jeszcze dwie harfy</title><content type='html'>Odkąd czas jako taki przestał istnieć, poranki mogą zaczynać się równie dobrze wieczorem albo wcale się mogą nie zaczynać, coraz dziwniej mi z tym. Może to przez zimę. W każdym razie czas odliczam zazwyczaj kolejnymi odsłuchiwanymi płytami, last.fm mi je regularnie przestaje scrobblować i ja go wtedy muszę karcić i na nowo instalować, a to już niemal obowiązek. Czasem w takiej niemej zadumie przyglądam się swoim paznokciom, tak, to stały temat, i zastanawiam, po co rosną. Paznokcie i zęby. I włosy. Jesli zastanawiam się nad tym zbyt długo, klimat robi się co najmniej oświęcimski i muszę szybko zamknąć oczy i coś krzyknąć, tak to działa. Mniej więcej jak karcenie last.fm. A dzisiaj zrobiłam taką kawę, że smakowała jak cukierki kawowe, to zdanie jest, owszem, absurdalne, bo to pewnie cukierki powinny smakować jak kawa, ale nie wiemy tego na pewno. Zresztą nie to jest kluczem, kluczem jest gęstość smaku dzisiejszej kawy. Hipergęstość. Jestem z siebie dumna. Potem zrobiłam kolejną i jej smak był już cokolwiek zwietrzały. W dodatku problem jest taki, że gdyby wparował tu teraz książę na białym koniu niosąc paczkę Marlboro, ewentualnie cała dziesiątka największych sercołamaczy w historii kina, wiedzy i życia, dzierżąc, analogicznie, jedną paczkę Marlboro, ich problem jak, i tak wybrałabym Marlboro. Inne marki mogłyby przyprawić mnie o trzepot serca i myśl o białym koniu. Względnie rycerzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7056119581955660479?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7056119581955660479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7056119581955660479&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7056119581955660479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7056119581955660479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/koncert-na-harf-i-jeszcze-dwie-harfy.html' title='koncert na harfę i jeszcze dwie harfy'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-173502697513105311</id><published>2008-02-01T02:06:00.000+01:00</published><updated>2008-02-01T02:28:32.765+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><title type='text'>krajobraz z popędzidłem</title><content type='html'>byłam dziś z Kazz na wystawie Sasnala w Zachęcie - tak na fali paryskiego zachwytu przestrzenią muzealną - i wzruszyły mnie dokładnie 3 filmy i ze 2 obrazy, myślę. to nieźle.&lt;br /&gt;dostałam pytanie, czy na pewno tak właśnie chcę żyć, no cóż to jest za pytanie. nie. ale inaczej też nie chcę.&lt;br /&gt;a potem rozmawiam z Zo o pogrzebach i wyszło mi, że byłam na sześciu. dwóch osób wciąż mi brakuje.&lt;br /&gt;mam czasem dziwne wrażenie, że ktoś czeka na konkretne wyniki, a ode mnie ich nie dostanie. to mnie męczy, takie wyczekiwanie. potem rozumiem, że tylko ja czekam.&lt;br /&gt;żeby odwrócić ten ponury telegraficzny klimat, telenowela: wymyślamy z Ka śmierć przez uduszenie w pokoju. nadal nie wiemy, ile godzin mogłybyśmy umierać w szczelnie zamkniętym czy zacementowanym pomieszczeniu.  Artur mówi, że kilka, Ka się nie zgadza. ja myślę tylko, czy podczas procesu umierania nie zachce mi się siku. Ka ma pomysł - może powietrze przenika też przez ściany, jak dźwięk. ale nie. ja mam pomysł - może dźwięk jest materialny, np. jest stadem małych mróweczek, tylko biegną tak szybko, że nikt ich nie zobaczy. no może superman. reszta w nastepnym odcinku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-173502697513105311?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/173502697513105311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=173502697513105311&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/173502697513105311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/173502697513105311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/02/krajobraz-z-popdzidem.html' title='krajobraz z popędzidłem'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-9142075996592947583</id><published>2008-01-27T21:47:00.000+01:00</published><updated>2008-01-28T23:47:10.475+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>la classe, quoi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R55a2P1tQZI/AAAAAAAAABU/qHccudU4KNU/s1600-h/Zdj%C4%99cie010.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R55a2P1tQZI/AAAAAAAAABU/qHccudU4KNU/s320/Zdj%C4%99cie010.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160662111024398738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Well, well, mes amis, to był co najmniej udany ponadtydzień, przy czym mówiąc co najmniej udany mam na myśli absolutnie zajebisty. Powoli dochodzę do siebie po szoku meteorologicznym, czule witającym mnie i resztę Kilimandżaro Team na ojczystej ziemi, cieszę oko polską klawiaturą i wysypem RSSowych zaległości, podniebienie i portfel - polskim piwem, a kuchenną mikroprzestrzeń - powtarzanymi od kilku dni rzarcikami, gdyż postanawiam na stałe wprowadzić do polszczyzny słowo rzarcik jako żarcik, który od żartu różni się małą zawartością złośliwości, wyróżnia za to pewną jowialnością i nieszkodliwością.&lt;br /&gt;Jako dziecko połowy rodziców na zawsze zniechęconych do Zachodu i drugiej połowy na zawsze przez Zachód pochłoniętych jakoś niewiele zwiedziłam do tej pory biuropodróżnych oczywistości typu Rzym, zamki nad Loarą czy greckie wysepki i kozy. Krótko mówiąc, to był ten pierwszy raz w Paryżu, ale jak już był, to był. Wprawdzie spóźniłysmy się na odprawę o całe 3 minuty, ale jeszcze bardziej spóźnił się szybkostrzelny samolot, toteż w drodze wyjątku pan obsługa trochę nas postraszył i machnął ręką. Dalej mogło być już tylko lepiej, wręcz przeżyłam swoje 3 sekundy jako cheerleaderka, co nie zdarza się co dzień. I siurpryza za siurpryzą, my z silną potrzebą prysznica, w mieszkaniu Vince'a jacyś ludzie zmuszający nas do lingwistycznego wysiłku, happy hour względnie api ur w The Hideout, które okaże się naszą paryską knajpą numer jeden, bezskuteczne poszukiwanie miejsca dalszego lansu, przy czym nie wiemy jeszcze, że tydzień później historia się powtórzy. Każdego dnia pojawiają się nowe francuskie krasnale zwane dalej kolegami Vince'a, który jest najwyraźniej najwyższym człowiekiem w Paryżu, chociaż w naszej strefie klimatycznej by się nie wyróżniał. Zosia mogłaby patrzeć na krasnali z góry, a to już coś. Na szczęście oprócz nikczemnego wzrostu krasnale odznaczają się poczuciem humoru i wyjątkową troskliwością, więc rozkwitamy i tak dalej, nasz francuski z każdym piwem trochę lepszy, nasza miłość do Paryża silna jak ta do alkoholu, jedna z miłości aż chrapie, wchodząc że tak powiem z Vincem w urocze unisono. W niedzielnym quizie w, o niespodzianko, The Hideout dajemy czadu, oto rozrywka, jakiej brakuje warszawskiej młodzieży. Opcja lowcostowa jakoś nam umyka, gdyż przecież hrabianki z kraju emigrantów muszą co kilka ulic zatrzymać się na kawę czy winko, zagryzając potężnym naleśnikiem. (Co blednie przy opcji menu speciale, gdzie obiecujący zestaw kanapka, napój i kawa w równie obiecującej cenie zawodzi nas okrutnie - kawa miała być podstawą, okazała się natomiast plastikowym naparstkiem. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R55bB_1tQaI/AAAAAAAAABc/4LsN2Ltzpt0/s1600-h/Zdj%C4%99cie018.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R55bB_1tQaI/AAAAAAAAABc/4LsN2Ltzpt0/s320/Zdj%C4%99cie018.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160662312887861666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ech, potęga promocji). Po kilku dniach zaczyna mnie głupio zachwycać niemal całkowity brak Polaków w odwiedzanych przez nas, bądź co bądź mocno turystycznych miejscach, jednak ojczysta mowa rozbrzmiewa z pełną mocą tuż za moimi plecami na Pere Lachaise, gdy tylko kończę zdanie "Tak, na Powązkach mam już kwaterkę". W sumie i tak trafiałam już gorzej. Zachwyca mnie Centre Pompidou, ale zachwyca mnie też każdy kawałek chodnika, tak bardzo potrzebowałam tego wyjazdu. Zazwyczaj myślę, ile filmów nakręcono w Paryżu i czy też w jakimś jesteśmy. Oglądamy jakiś ogrom drobiazgów starszych niż cokolwiek, a przed Giocondą przeżywamy le fameux &lt;span style="font-style: italic;"&gt;o co biega&lt;/span&gt; moment. I tak dalej, nie da się tego opowiedzieć, bo to jakiś miliard sekund, a w każdej niby niewiele, ale jednak. Muzea muzeami, a jednak cały wyjazd upływa pod znakiem polewki z tektonique, której doświadczamy dopiero po powrocie i to na youtubie, &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=wH8SNS-PSF8&amp;amp;feature=related"&gt;zapraszam&lt;/a&gt;, la classe, quoi. I nie wstawiam francuskich akcentów, bo nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-9142075996592947583?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/9142075996592947583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=9142075996592947583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/9142075996592947583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/9142075996592947583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/01/la-classe-quoi.html' title='la classe, quoi'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eNa3KyTztEk/R55a2P1tQZI/AAAAAAAAABU/qHccudU4KNU/s72-c/Zdj%C4%99cie010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1763648503798629563</id><published>2008-01-15T01:36:00.000+01:00</published><updated>2008-01-15T01:40:39.226+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sława'/><title type='text'>Zdejm kapelusz!</title><content type='html'>Uwaga, nadchodzi apokalipsa. Nasza nowa, wspaniała inicjatywa, już wkróce do posłuchania &lt;a href="http://www.teamradio.pl/"&gt;tam, gdzie zawsze&lt;/a&gt;, do poczytania &lt;a href="http://zdejmkapelusz.blox.pl/"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://myspace.com/zdejmkapelusz"&gt;ówdzie&lt;/a&gt;, do uwielbiania całodobowo. Mamy żądzę sławy i nie zawahamy się jej użyć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1763648503798629563?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1763648503798629563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1763648503798629563&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1763648503798629563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1763648503798629563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/01/zdejm-kapelusz.html' title='Zdejm kapelusz!'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7638546103453414403</id><published>2008-01-09T21:55:00.000+01:00</published><updated>2008-01-09T22:34:04.523+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gadu Gadu'/><title type='text'>mistrz klawiatury wymięka II</title><content type='html'>Rzesze fanów &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/07/mistrz-klawiatury-wymika_115330453308579132.html#links"&gt;błagały o więcej&lt;/a&gt;...proszsz, znajcie moje miękkie serce - archiwum Gadu Gadu znów odtajnione.&lt;br /&gt;I znów niewiele tego, bo znakomita część nie nadaje się do publikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POPISY LINGWISTYCZNE&lt;br /&gt;a) włoski&lt;br /&gt;             &lt;p class="MsoNormal"&gt;zosia (27-11-2007 1:59)&lt;br /&gt;vafancullo&lt;br /&gt;zosia (27-11-2007 1:59)&lt;br /&gt;czy jak to sie pisze&lt;br /&gt;Jakuzz (27-11-2007 1:59)&lt;br /&gt;ja ci odpowiem, gdyz plynnie mowie po wlosku&lt;br /&gt;Jakuzz (27-11-2007 1:59)&lt;br /&gt;to sie pisze cara mia&lt;/p&gt;b) niderlandzki&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;                                      &lt;p class="MsoNormal"&gt;zosia (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;kurde nie znasz może niderlandzkiego?&lt;br /&gt;Jakuzz (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;znam doskonale&lt;br /&gt;Jakuzz (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;a co?&lt;br /&gt;Jakuzz (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;etwas zum transliereen?&lt;br /&gt;zosia (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;potrzenujemy przetłumaczyć coś szybko&lt;br /&gt;zosia (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;jaaaa&lt;br /&gt;zosia (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;potrzebujemy&lt;br /&gt;Jakuzz (29-11-2007 17:26)&lt;br /&gt;no niestety, jestem zajeta, bo kiedy indziej oczywiscie bym to machnela&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;zosia (&lt;/span&gt;&lt;st1:date year="2007" day="29" month="11"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;29-11-2007&lt;/span&gt;&lt;/st1:date&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;st1:time minute="27" hour="17"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;17:27&lt;/span&gt;&lt;/st1:time&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;sheeer schellen zu traaanslieren&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (&lt;/span&gt;&lt;st1:date month="11" day="29" year="2007"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;29-11-2007&lt;/span&gt;&lt;/st1:date&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;st1:time hour="17" minute="27"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;17:27&lt;/span&gt;&lt;/st1:time&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ach, das ist doooch ein schmeeerz in die aarsch&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;c) piękna polszczyzna&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;                                                                                                                                      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:55)&lt;br /&gt;jakbyś chciała kogoś znieważyc nie mowiac "kutas" czy cos w ten desen, ale zeby wyszedl "debil" inaczej, to jak?&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;dekiel&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;garnek&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;buc&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;kretyn&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;czy ćwok też podpada?&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;idiota&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;matoł&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;kretyn juz poszedl i idiota&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;ćwok to bez klasy&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:57)&lt;br /&gt;hm&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;to może baran&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;za slabe tez&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;choć to oldschool\&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;haha, fakt&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;to w sumie nie ma byc debil, ze glupi&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;to ma byc wrecz asswipe&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;ćwok jest ok&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;złamas&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;ładne słowo&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:58)&lt;br /&gt;dekiel brzmi bosko&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;na pewno sie przyda, jak sie byla zona jeszcze pojawi&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;haha&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;ale weź "złamas"&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;no weź&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;myslalam nad zlamasem&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;moze faktycznie&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 18:59)&lt;br /&gt;cwoka tez gdzies wsadze&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 19:00)&lt;br /&gt;i jeszcze bobek&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 19:00)&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 19:00)&lt;br /&gt;haha&lt;br /&gt;zosia (28-11-2007 19:01)&lt;br /&gt;no i może patałach&lt;br /&gt;Jakuzz (28-11-2007 19:01)&lt;br /&gt;jezu, z kim ty sie spotykasz&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;2. POTYCZKI INTERNETOWE:&lt;br /&gt;                     &lt;p class="MsoNormal"&gt;zosia (18-12-2007 22:14)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;już idę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (18-12-2007 22:14)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;gadałam z pawłem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (18-12-2007 22:15)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;yhm&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (18-12-2007 22:15)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ja wciaz nie tlumacze &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (18-12-2007 22:15)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;za to zapisalam sie do naszej-klasy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (&lt;/span&gt;&lt;st1:date month="12" day="18" year="2007"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;18-12-2007&lt;/span&gt;&lt;/st1:date&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;st1:time hour="22" minute="16"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;22:16&lt;/span&gt;&lt;/st1:time&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nizej nie mozna upasc&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;________&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Jakuzz&lt;br /&gt;teraz mi sie word zamknal&lt;br /&gt;zosia (11-10-2007 22:11)&lt;br /&gt;ooo&lt;br /&gt;zosia (11-10-2007 22:11)&lt;br /&gt;ale zapisałaś?&lt;br /&gt;zosia (11-10-2007 22:12)&lt;br /&gt;pierdolone piraty&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;                                                                                                                                          &lt;p class="MsoNormal"&gt;3. ORTOGRAFIA MIŁOŚCI:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;zosia (2-01-2008 22:16)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;a co z wpisem na blogasku?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;tworze&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;musialam wgrac zdjecie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;wiec chwile potrwa&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;jakie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;a zobaczysz&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;całkiem seksi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ale nie nóżka, hę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;hahaha&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zapomniałam&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nienienie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:17)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nurzka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:18)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nic z tyh żeczy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:18)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;jak by powiedział Eryk*&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:18)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ówwww&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:18)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ólga?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:18)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;dóża&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:18)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;winszójeu&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;czeko? ólki?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;a czeguszby&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;natóralnie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;rze ólgi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ah, ty to jesteś prafdziwa, parrri ger&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;kejzolko&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:19)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;prubóje&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:20)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;hceż? ómuwie cie z Piotrem*&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:20)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;sama sie ómuwie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:20)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nie chcem, zrerztą jusz siem w nim nie koham&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:20)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ty to sie showaż w koncie i rze niby wyryważ&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:20)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;jusz ja cie znam&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:20)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nie ódawaj&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:21)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;eee, z Jareczkiem* pozkudkowauo&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (2-01-2008 22:21)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;to mosze i teras siem óda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (2-01-2008 22:21)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;eee, widziałam na zdjenció, miałaś dekold&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Jakuzz (&lt;/span&gt;&lt;st1:date month="2" day="1" year="2008"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;2-01-2008&lt;/span&gt;&lt;/st1:date&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;st1:time hour="22" minute="21"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;22:21&lt;/span&gt;&lt;/st1:time&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nie z Piotrem* te nómery&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;4. DYSKUSJE O KILOGRAMACH:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;                                  &lt;p class="MsoNormal"&gt;zosia (3-01-2008 19:56)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ja już jestem daaaaaaaleko za tym progiem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (3-01-2008 19:56)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;lol&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (3-01-2008 19:56)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;jak mowie lol to sie wcale kurwa nie smieje&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (3-01-2008 19:56)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;a co?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (3-01-2008 19:57)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;przekazuje ci wazny mesydż&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (3-01-2008 19:57)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;nie pierdol&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (3-01-2008 19:57)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;haha&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;zosia (3-01-2008 19:57)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;danke&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Jakuzz (&lt;/span&gt;&lt;st1:date month="3" day="1" year="2008"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;3-01-2008&lt;/span&gt;&lt;/st1:date&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;st1:time hour="19" minute="57"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;19:57&lt;/span&gt;&lt;/st1:time&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Bitte&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;5. GRONA GNIEWU CZY COŚ:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jakuzz:&lt;br /&gt;chyba ide do freszpointa&lt;br /&gt;Jakuzz(7-10-2007 15:16)&lt;br /&gt;kupie wielka kanapke&lt;br /&gt;Jakuzz (7-10-2007 15:16)&lt;br /&gt;i zatluke nia router&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;6. OPERACJA NA BLIŹNIĘTACH SYJAMSKICH&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;traktuje nas jak jeden organizm&lt;br /&gt;zosia (14-10-2007 15:43)&lt;br /&gt;a z nim połowa naszych znajomych&lt;br /&gt;zosia (14-10-2007 15:43)&lt;br /&gt;to przez to uderzające podobieństwo&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:43)&lt;br /&gt;true&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:43)&lt;br /&gt;less and less tho&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:43)&lt;br /&gt;haha&lt;br /&gt;zosia (14-10-2007 15:44)&lt;br /&gt;wściekłe bliźniaczki oblech&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:44)&lt;br /&gt;och&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:44)&lt;br /&gt;doprawdy&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:45)&lt;br /&gt;w jednym hasle do konta bankowego mam 666, w drugim 69&lt;br /&gt;Jakuzz (14-10-2007 15:45)&lt;br /&gt;to jest znak, jednak oblech&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;_____________________&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;* - imiona zostały zmienione&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7638546103453414403?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7638546103453414403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7638546103453414403&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7638546103453414403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7638546103453414403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/01/mistrz-klawiatury-wymika-ii.html' title='mistrz klawiatury wymięka II'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2632864948905685041</id><published>2008-01-09T15:59:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T10:22:38.344+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmieci z sieci'/><title type='text'>Roll your r's</title><content type='html'>This is brrilliant...&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KrCMB7N5V1s&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KrCMB7N5V1s&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą część można obejrzeć &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ary0hEfXXhA&amp;amp;feature=related"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;To tak na wypadek emigracji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2632864948905685041?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2632864948905685041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2632864948905685041&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2632864948905685041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2632864948905685041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/01/this-is-brrilliant.html' title='Roll your r&apos;s'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8414060165002042391</id><published>2008-01-03T20:07:00.000+01:00</published><updated>2008-01-03T20:45:54.726+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamiast laurki'/><title type='text'>Bajeczka z niemorałem</title><content type='html'>we współpracy z Baumanem:&lt;br /&gt;A to wszystko było tak:&lt;br /&gt;Siała baba niesmak. Nie wiedziała jak. Zygmuś wiedział, odpowiedział, że to było tak:&lt;br /&gt;"pytanie "dlaczego miałbym postępować moralnie" nie jest punktem wyjścia postępowania moralnego, ale oznaką jego zgonu, tak jak wszelka amoralność zaczyna się od Kainowego pytania: 'czyż jestem stróżem brata mego?' &lt;czyż&gt;"&lt;br /&gt;A morał z tego taki: nie kwestionuj życia dla draki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy innych: Postanowienia jednak będą, dziś mnie naszło na podejmowanie.&lt;br /&gt;Zatem w roku tym postanawiam - nie na 2008, ale już na zawsze:&lt;br /&gt;wrócić do fazy ufnej dziumdzi - dużo bardziej ją lubię niż tę bucę (taka mi wyszła forma żeńska od buca) teraz&lt;br /&gt;odzyskać tę niesamowitą wiarę w to co robię z początków pracy - to za wszelką cenę, ale i tak przecież proste, bo ja głupio to uwielbiam&lt;br /&gt;przeczytać wszystkie spisane w notesie książki, których pewnie i tak nie zrozumiem&lt;br /&gt;przestać przepraszać za fochy w związku z zaprzestaniem foszenia&lt;br /&gt;i jeszcze zamiast ciągle gadać o najróżniejszych relacjach, zacząć je pielęgnować - działaniem, nie omawianiem&lt;br /&gt;I już. W ten sposób witam Was, kochani, w 2008.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;/czyż&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8414060165002042391?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8414060165002042391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8414060165002042391&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8414060165002042391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8414060165002042391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/01/bajeczka-z-niemoraem.html' title='Bajeczka z niemorałem'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-7948093708449681665</id><published>2008-01-02T21:52:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T10:23:25.174+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasteczka'/><title type='text'>Mam w dupie małe miasteczka, cz.IV</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://farm3.static.flickr.com/2144/2159607302_e61a3a0dd5_m.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2144/2159607302_e61a3a0dd5_m.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;(Kolejną częścią cyklu otwieram nowy sezon na dżakuzy w tym nowym, wspaniałym roku. Możecie sobie poczytać &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/10/mam-w-dupie-mae-miasteczka.html"&gt;I&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2005/11/mam-w-dupie-mae-miasteczka-czii.html#links"&gt;II&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/05/mam-w-dupie-mae-miasteczka-cziii.html"&gt;III&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małe miasteczka sprawiają, że nieobecność wydaje się dłuższa niż w rzeczywistości, a niewielkie wydarzenia urastają do rozmiarów zasługujących na co najmniej powieść. Sekundy tykają w zwolnionym tempie, a w każdej dzieje się więcej niż tutaj tygodniami. Może się mylę, może mi trzeźwość spojrzenia siadła, przysłonięta mgłą wigilijnych wzruszeń, gdy wbrew moim czarnym przepowiedniom z trzynastu osób przy stole ani jedna nie życzy mi męża ni dzieci, za to "żebyś była kiedyś szczęśliwa i się uśmiechała" na pewno jeszcze mi się przyśni. Potem chrzestny uroczyście odbiera od brata widoczny na zdjęciu powyżej kalendarz i jest jak w dzieciństwie, gdy kolejne dziewczyny 12 miesięcy zawieszał na ścianie garażu w jeszcze mniejszym miasteczku. Nie jestem już najmłodszym pokoleniem, wyrosłam tak, że mam świetny widok na łysiny wujków i odrosty cioć, a jednak ciągle patrzę na nich jak spod stołu i nie zdziwi mnie, gdy powiedzą: idź się teraz pobawić.&lt;br /&gt;Jak się okazuje, potrafię upiec pierniczki i powiesić je na choince, ale kot nie chce ich zjadać, zdecydowanie preferuje włosy anielskie, jeśli tak się nazywa to retro-paskudztwo, po którym zarzyguje dywan. Cóż, nie w tym, to w nowym roku ktoś doceni moje wysiłki.&lt;br /&gt;Dalej króluje temat naszej-klasy, smak grzanego wina, Rzeszów after dark, nieznośna lekkość bytu niemalże, ale zaraz potem kontrapunkt w postaci dentysty i paskudnego choróbska, które zabieram do większego miasteczka, gdzie ewentualnej żydowskiej duszy zew prowadzi mnie na Kazimierz mimo w/w choróbska, dzięki czemu początek nowego roku witam w piernatach i pół godziny później już śpię.&lt;br /&gt;A potem jeszcze następne oglądane filmy, następne wyśmiewane zdjęcia, wspaniała decyzja powrotu do Warszawy właśnie w Nowy Rok, jakbym co najmniej nastepnego dnia do pracy miała iść czy coś równie absurdalnego, pociąg z Zakopanego załadowany po brzegi, a tam hulanki i swawole, piwko piweczko od dziarskiego przedsiębiorcy, kradzione klamki od kibla w pierwszej klasie, na czym jakżeż korzysta druga klasa, nasza klasa, takie atrakcje i więcej, i intensywniej, ja cierpię w milczeniu, kiwając się na obcasach (!), na których ani chodzić nie umiem, ani stać, ale buty były niebieskie, musiałam je mieć. Kiwam się więc w tych smerfnych hitach, rzucam zboczeńcowi obok odstraszające spojrzenia i myślę obsesyjnie: jaki Nowy Rok, taki cały rok.&lt;br /&gt;Oby nie, chyba wszyscy sobie tego życzymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-7948093708449681665?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/7948093708449681665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=7948093708449681665&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7948093708449681665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/7948093708449681665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2008/01/mam-w-dupie-mae-miasteczka-cziv.html' title='Mam w dupie małe miasteczka, cz.IV'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm3.static.flickr.com/2144/2159607302_e61a3a0dd5_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6008259711337673087</id><published>2007-12-27T22:20:00.000+01:00</published><updated>2007-12-27T23:41:31.912+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weltschmertz'/><title type='text'>Nie jestem na tyle młody, by wiedzieć wszystko -J.M. Barrie</title><content type='html'>Czasem śni mi się, że mam kilka lat. To niby  nic dziwnego. Ale w tych snach żyję zupełnie tak jak na jawie, mam tych samych przyjaciół, tak samo wyglądam, chodzę do tej samej pracy,&lt;br /&gt;bronię pracę mgr, oglądam przyciężkie filmy i piję kawę. Wiem, że mam dziwnie mało lat, bo wszystko jest mniej pogmatwane. W tych snach nie ma szarości i ludzie, których nie lubię nie mają zalet. Wszystko jest zero-jedynkowe i znikają mentalne zgagi &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2007/12/dlaczego-nie-chc-mie-auta.html#links"&gt;tego&lt;/a&gt; rodzaju. Kiedy budzę  się rano, w drodze do łazienki wydaje mi się, że wszystko faktycznie jest tak proste. Potem widzę w lustrze dziwnie starą twarz i spada na mnie całą masą kumulacja wszystkich tych przeżyć prowadzących do zmarszczek i siwienia.&lt;br /&gt;W święta obejrzałam Finding Neverland i oczywiście musiałam odkopać Piotrusia Pana. Ciągle się dziwię, że zapomniałam o tej książce. Pamiętam, kiedy lat miałam rzeczywiście kilka zaledwie i postanowiłam, że gdy dorosnę będę Piotrusiem Panem. Potem oczywiście zmieniło się wiele i Piotruś Pan trafił do lamusa mniej więcej na tym samym etapie, co plany podbicia świata.&lt;br /&gt;Trochę żal, choć pewnie "kolej rzeczy" i inne mądrości ludowe tłumaczą to dość gładko.&lt;br /&gt;Żałuję, zwłaszcza tego, co w tytule notki. Absolutnie niepoprawnie marzę sobie o życiu bez półcieni, bez za i przeciw, bez racjonalizacji. Wiem, że piotrusiowe: Umrzeć, to dopiero musi być przygoda, to jest jakaś naiwna próba racjonalizacji, ale wzrusza mnie konsekwencja. Moje racjonalizacje są raczej plątaniem się między tym, co można, trzeba i chce się. W ten sposób docieram do punktu, w którym bronię i atakuję, bo przecież każdy kij i tak dalej.&lt;br /&gt;Rozterki to stare jak świat, bo już Hamlet się skarżył:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak to świadomość czyni nas tchórzami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I naturalne rumieńce porywu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Namysł rozcieńcza w chorobliwą bladość,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A naszym ważkim i szczytnym zamiarom&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Refleksja plącze szyki, zanim któryś&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zdąży przerodzić się w czyn.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po co było dorastać?&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6008259711337673087?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6008259711337673087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6008259711337673087&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6008259711337673087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6008259711337673087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/nie-jestem-na-tyle-mody-by-wiedzie.html' title='Nie jestem na tyle młody, by wiedzieć wszystko -J.M. Barrie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3721529626136953618</id><published>2007-12-21T20:35:00.000+01:00</published><updated>2007-12-21T20:56:40.486+01:00</updated><title type='text'>Dzwoneczki, dołeczki i śnieg</title><content type='html'>Zasrane dzwoneczki są już nawet w intranecie w mojej, jakże wszak wypaczonej, firmie.&lt;br /&gt;Na ulicy leży śnieg, jak na Warszawę całkiem imponujący.  Sprzedawczyni w sklepie poskarżyła się, że nie ma karpia, babcia za ścianą przypaliła strucle, nawet na facebooku rządzą choinki.&lt;br /&gt;Najwyższa pora przyjąć do wiadomości, że znów mamy święta.&lt;br /&gt;Tymczasem nastrój cokolwiek "nieświąteczny". Jaco Pastorius zamiast kolęd, kawa zamiast barszczu, nerwica zakupowa zamiast radości.&lt;br /&gt;I to nie tak, że nie lubię tych świąt. Od roku, czy dwóch nawet, jakoś bezboleśnie się pojawiają, znikają, jest miło i spokojnie. W tym roku po raz pierwszy w życiu powtarzam od tygodnia "niech już będą", ale tak się na nie cieszę bez radości. Bo właśnie teraz jakoś uleciały ze mnie emocje. To może zmęczenie, a może ten brak słońca. Podobno pojutrze będzie najkrótszy dzień roku. Potem mogę uznać, że idzie ku wiośnie.&lt;br /&gt;Tymczasem, żeby nie było, że znów się tu jakieś żale wylewają z każdym postem:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wesołych Świąt.&lt;br /&gt;Świąt dobrych i ciepłych, świąt nieprzeżartych, zabawnych, uroczych, bez Kevina samego i w Nowym Jorku, z rozmowami, uśmiechami, z prezentami, z których cieszyć się można bez udawania. I jeszcze, żeby te święta coś znaczyły, nie tylko niestrawność. Żebyśmy wszyscy w końcu ucieszyli się, że jesteśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I do poczytania po świętach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3721529626136953618?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3721529626136953618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3721529626136953618&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3721529626136953618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3721529626136953618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/dzwoneczki-doeczki-i-nieg.html' title='Dzwoneczki, dołeczki i śnieg'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6588855204158880282</id><published>2007-12-17T22:19:00.000+01:00</published><updated>2007-12-17T23:50:38.709+01:00</updated><title type='text'>dlaczego nie chcę mieć auta</title><content type='html'>Kiedy przeczytałam o końcu sezonu na dżakuzy, zanuciłam sobie cicho "show must go on" - jako myśl do notki w stylu "mobilizująco - zachęcającym".&lt;br /&gt;Dziś w autobusie 522, w idiotycznym korku, z wyrzutami sumienia zamiast rękawiczek, zaczęłam przypominać sobie słowa. Przez trzy zmiany świateł autobus prawie nie drgnął, a ja nadal pamiętałam tylko refren. Potem szłam ulicą głośniejszą od bomb i zaczęło się przypominać:&lt;br /&gt;" Empty spaces - what are we living for?&lt;br /&gt;Abandoned places - I guess we know the score..&lt;br /&gt;On and on!&lt;br /&gt;Does anybody know what we are looking for?&lt;br /&gt;Another hero..."&lt;br /&gt;I znów zaczęło się to wszystko jakoś plątać, mieszać i nabierać nowych znaczeń. Dzisiejsza rozmowa o wzorcach i sensie ich naśladowania. Wcześniejsze myślenie o bezsensie właściwie wszelkiego ludzkiego starania: tyleż pięknego, co odgórnie i a priori skazanego na niepowodzenie dążenia do ideału i - absurdalnie równie trudnego - odrzucenia tychże dążeń. Vanitas, vanitatum et omnia vanitas. Właściwie pisanie tego jest również bezsensem i ja to wiem." I guess i'm learning" - podpowiada Freddie i przez chwilę jestem dumna, że może to jednak dokądś zmierza, choćby celem było tylko przypomnienie sobie słów piosenki, połączenie poucinanych w połowie myśli, nauczenie się jednej rzeczy rocznie - byle był progres, byle nie w miejscu. Myślę sobie, że ostatnio uśmiecham się więcej i to już coś, że jest jakiś punkt podparcia. I jeszcze, że właściwie widzę głównie uśmiechy. Ale znów się rozwija kawałek tekstu w głowie:&lt;br /&gt;" Inside my heart is breaking,&lt;br /&gt;My make-up may be flaking,&lt;br /&gt;But my smile, still, stays on!" - tak właśnie udało mi się popłakać o trzy kroki od drzwi do klatki. I to nie jest teraz narzekanie na smutny los, tak do mnie podobne. Poryczałam się, bo w tej jednej minucie mogłam i musiałam zrozumieć, że na tę marność nie ma sposobu. Że inny zawsze jest obcym - inny w znaczeniu "nie ja". Dlatego nigdy tego "ja" nie pojmie i sam się pojąć nie da. A co najgorsze, tylko w tym innym może się to "ja" przeglądać. Nie ma mnie bez innych - bo jestem niczym więcej jak właśnie sumą ich opinii o mnie, ich reakcji, słów, grymasów, moich interpretacji ich uśmiechów. A przecież "my smile stays on". A jeśli tak, to nie dowiem się, jakie to "ja" jest, nie nauczę, nie będzie postępu.&lt;br /&gt;Strasznie to smutne, choć pewnie poza moją głową nie ma sensu. Tak jak pewnie sensu nie ma to, że w tej właśnie chwili jestem przekonana, że jeśli potrzeba - warto się krzywić i pluć w twarz, raniąc innych boleśnie, bo tylko wtedy daje się oszukać ta zasrana klątwa społeczeństwa. I że najbliżej istoty innego jesteśmy, tę jego istotę nieustannie nadszarpując.&lt;br /&gt;Tischner mnie trochę uspokoił:&lt;br /&gt;"Mimo tych wątpliwości,                wydaje się jednak, że nie ma lepszej drogi do wnętrza &lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;innego&lt;/strong&gt;                jak droga poprzez wyraz. Choć każdy wyraz jest nosicielem cząstkowej                prawdy o człowieku, to jednak z prawd cząstkowych daje się zbudować                prawda fundamentalna, dotycząca całości. Dlatego nie zważajmy na                to, co Inny mówi, lecz na to, jak mówi. Pomińmy to, co widzi, a                spytajmy, jak widzi."&lt;br /&gt;Ale ja jestem dzieckiem popkultury i jednak trochę wierzę Queen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6588855204158880282?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6588855204158880282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6588855204158880282&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6588855204158880282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6588855204158880282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/dlaczego-nie-chc-mie-auta.html' title='dlaczego nie chcę mieć auta'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6782185727907750855</id><published>2007-12-14T02:46:00.000+01:00</published><updated>2007-12-14T02:59:56.114+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstania i powroty'/><title type='text'>koniec sezonu</title><content type='html'>previously on psichy:&lt;br /&gt;obiecałam, że włączę pauzę i pomyślę&lt;br /&gt;nawet się starałam, ale jak myślę, to mi smutno&lt;br /&gt;pewnie dlatego, że tylko te 5% mózgu myśli czy ileś&lt;br /&gt;aż szkoda tej zapomnianej reszty&lt;br /&gt;alternatywą okazały się jak zwykle gorsze i lepsze sposoby zabijania czasu&lt;br /&gt;w tym oglądanie seriali i wybawianie dżakuzów&lt;br /&gt;i chyba skończył się sezon na dżakuzy&lt;br /&gt;dżakuzy mogą teraz napisać o sobie w wikipedii i odejść do nieba pełnego zjawisk typu słuchanie disco, używanie więcej niż 5% mózgu czy picie wody sodowej&lt;br /&gt;byłyby zapewne zaszczycone&lt;br /&gt;drugim sposobem jest ogłoszenie świąteczno-noworocznej przerwy, nim powrócą w nowym sezonie&lt;br /&gt;tymczasem producenci dżakuzów zajmą się interpretacją snów i ludzkich zachowań&lt;br /&gt;jak również zagadką zanikania w kranie wody odbiegającej kolorem od barwy świeżej kupy&lt;br /&gt;jak również zagadką zanikania mocnych postanowień poprawy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6782185727907750855?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6782185727907750855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6782185727907750855&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6782185727907750855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6782185727907750855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/koniec-sezonu.html' title='koniec sezonu'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4887963493713851881</id><published>2007-12-11T00:34:00.000+01:00</published><updated>2007-12-11T00:59:49.762+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamiast laurki'/><title type='text'>Proszę, przepraszam, dziękuję</title><content type='html'>Mam taką tajną listę rzeczy do zrobienia, cech do wykształcenia, myśli do pamiętania. Wszystko po to by być osobą, którą bym polubiła. Powoli zaczynam ją realizować. Ale oczywiście nie ma lekko. Codziennie pojawiają się kolejne punkty. Dziś punkt z dedykacją, zamiast laurki. I przepraszam, że tu a nie osobiście, ale jak mówię to zawsze się gubię, a w dodatku jest 1 w nocy a do rana zapomnę:&lt;br /&gt;punkt z kategorii cytat:&lt;br /&gt;"Dawniej żądałem od ludzi więcej niż mogą dać: ciągłej przyjaźni, nieustannego wzruszenia. Dziś umiem od nich żądać mniej, niż mogą dać: towarzystwa bez frazesów. I ich wzruszenie, ich przyjaźń, ich szlachetne gesty zachowują w moich oczach całą wartość cudu: są łaską."&lt;br /&gt;To punkt na mojej liście fizycznie najniżej, ale priorytet ma wysoki. Priorytet ma najwyższy.&lt;br /&gt;Dzięki, Panie Camus. I dzięki Maszyno, która robi pffff. Możesz mi wierzyć, że posłucham i Pilcha " Przyjaźń polega na tym, także na tym, że nie dostarcza się przyjaciołom zbytecznych zgryzot." Słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4887963493713851881?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4887963493713851881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4887963493713851881&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4887963493713851881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4887963493713851881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/prosz-przepraszam-dzikuj.html' title='Proszę, przepraszam, dziękuję'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1996703697142425864</id><published>2007-12-08T05:53:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T10:26:54.013+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsesje'/><title type='text'>and then it was like "whoawww"</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Nadeszła moja kolej na zwątpienie. Być może było tam cały czas, tylko usiłowałam bawić się w lek na całe zło, w ciocię dobrą radę, w dworskiego błazna, w cokolwiek, byle to się wydawało tylko zabawą. Tymczasem okazuje się, że wciąż potrafię zwątpić w absolutnie wszystko i nawet nie potrafię tego ubrać w słowa, gdy próbuję się skupić na jednym aspekcie tej straszliwej mielizny i uporczywie pytam Zosi, dlaczego nie należę do żadnej grupy. Moje pytania dla nikogo nie mają sensu, umówmy się. Nawet nie wypada ich zadawać – i nawet próbuję ich nie zadawać, ale to wymaga tak wielkich nakładów energii, tak wielu godzin spędzanych na zabawie w lek na całe zło, w ciocię dobrą radę, w dworskiego błazna wreszcie, że potem śpię godzinami i nie rozumiem, dlaczego mijają kolejne dni. Nie jestem gotowa na kolejne dni. Ja naprawdę staram się trzymać jedynego postanowienia na ten rok, ale czas mija za szybko, żeby się do tego nowego stanu przyzwyczaić. Poproszę teraz pauzę i idę pomyśleć.&lt;/p&gt;  'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1996703697142425864?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1996703697142425864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1996703697142425864&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1996703697142425864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1996703697142425864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/and-then-it-was-like-whoawww.html' title='and then it was like &quot;whoawww&quot;'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-8739722150730783294</id><published>2007-12-07T00:42:00.000+01:00</published><updated>2007-12-07T01:16:37.744+01:00</updated><title type='text'>Fear and Loathing in Warszawa</title><content type='html'>Fear - bo jednak trochę się boję, że zwariuję. Tylko ciut i wyłącznie dlatego, że kiepsko wyglądam w białym. Fear jest również co rano, kiedy otwieram oczy i pojawia się milion drobnych jak okruchy problemów, przez które nie mogę oddychać. To takie dziwne uczucie, jak przy jedzeniu czegoś strasznie suchego i jednocześnie lepkiego. Fizycznie wręcz czuję, jak te wszystkie dyżury, stresy, nieporadni ludzie, raty za pralkę, dziwne relacje, drobne poprawki i "priorytety" zaklejają mi tchawicę i przez godzinę muszę leżeć bez ruchu, żeby minęła panika. &lt;br /&gt;Loathing - bo sąsiedzi z V piętra to zasrani gówniarze, którzy co noc nie dają mi spać, bo jak proszę o pomoc, dostaję komunikat "mnie jest jeszcze gorzej", bo właśnie pękła mi szklana półka i ratując aparat pocięłam sobie dłonie (jest środek nocy, półki nie powinny pękać) i jeszcze dlatego, że na Mikołaja, oprócz zajebistych prezentów dostałam straszny wkurw w pracy. Najbardziej jednak nienawidzę siebie, za to, że czuję się winna a jednocześnie mam głębokie poczucie krzywdy, które sprawia, że poczucie winy się nasila, a wtedy wiadomo... &lt;br /&gt;To na tyle konstruktywnego pisania. &lt;br /&gt;Z rzeczy innych: jestem tchórzem, Śnieżynki są passe, zadręczam jacuzzi korpo-problemami, rzygam słowem "jedynka" i już nie mogę patrzeć na słodycze. &lt;br /&gt;A z pozytywnych: dokładnie 50 dni do wyjazdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-8739722150730783294?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/8739722150730783294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=8739722150730783294&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8739722150730783294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/8739722150730783294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/fear-and-loathing-in-warszawa.html' title='Fear and Loathing in Warszawa'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6713818937513033203</id><published>2007-12-05T00:07:00.000+01:00</published><updated>2007-12-05T00:22:01.934+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sposób na lenistwo'/><title type='text'>Bo marzenia się spełniają</title><content type='html'>Notka z cyklu "sentymentale szmiry". &lt;br /&gt;Otóż odkryłyśmy wreszcie tak długo poszukiwany &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/10/szef-kuchni-poleca-leniwe.html#links"&gt;sposób na lenistwo&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Chwilowy. Udało się w jakiś niewytłumaczalny sposób wreszcie zdobyć tytuł, o którym na tym blogu pisało się całkiem sporo. Zwykle czule:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/06/this-is-end.html#links"&gt;"koszmar, który nie powinien być moim udziałem"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/12/ho-ho-ho.html#links"&gt;"kwestia spędzająca mi swego czas sen z powiek"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;lub chociaż z nadzieją:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/07/mistrz-klawiatury-wymika_115330453308579132.html#links"&gt;"mgr chyba mi nie grozi"&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/03/ogoszenia-parafialne.html#links"&gt;&lt;br /&gt;"wiosna nie nadejdzie.&lt;br /&gt;magisterka też niekoniecznie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;a w najgorszym wypadku mobilizująco:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/05/sick-sad-world.html#links"&gt;"teraz zamiast pisać magisterkę, oglądam Darię przez Shoutcasta&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/08/nowa-wspaniaa-faza.html#links"&gt;"powrót do tematyki mgr, tak na kilka dni, potem jadę znów się sponiewierać"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/05/mam-w-dupie-mae-miasteczka-cziii.html#links"&gt;"Ale wróciłam, z twardym postanowieniem nie postanawiania niczego w kwestii magisterki"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podchodziłyśmy do tej pracy z wielką gorliwością i radością: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/05/lato.html#links"&gt;&lt;br /&gt;"oddaj magisterkę, oddaj książki z biblioteki, oddaj mi swoje nędzne pieniądze, resztki zadowolenia z siebie i pomysł na wakacje"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/03/przepis-na-niedziel.html#links"&gt;pierwszy dzień pisania tej smutnej pracy"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pojawiały się &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/05/nie-bd-winia.html#links"&gt;wołania o pomoc&lt;/a&gt; (tu proponuję zwrócić uwagę na datę) i kronika  &lt;a href="http://psichy.blogspot.com/2006/03/olaboga.html#links"&gt; sukcesów&lt;/a&gt; .&lt;br /&gt;Wszystko w sosie mdląco-mendzącym .&lt;br /&gt;A tu się udało i po 2 latach od pierwszych przymiarek &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;już&lt;/span&gt; jesteśmy po oficjalnym zakończeniu edukacji (jakuzz deklaruje ochotę na doktorat, ja tam nie lubię słów na d)&lt;br /&gt;Mgr Jakuzz i Mgr Zzzz meldują wykonanie zadania. I jak w tytule, jakieś marzenie się spełniło. Bo nie wiem, jak maszyna zwana dalej jakuzzem (się nawet nie spociła dziś), ale ja tam trochę marzyłam, żeby mieć to z głowy. A to już.&lt;br /&gt;Uff.&lt;br /&gt;Z marzeń innych: nabyłam moleskine'a - to takie małe marzenie na miarę korpoświni, ale i tak będę się nim cieszyć. Ponadto prawie odgadłam co akurat leciało w Czułym Barbarzyńcy a o tym też marzę, żeby kiedyś wejść tam akurat i powiedzieć "ooo, to przecież..."&lt;br /&gt;Ale i na to przyjdzie pora, bo wszystko się udaje. Skoro nawet my się obroniłyśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6713818937513033203?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6713818937513033203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6713818937513033203&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6713818937513033203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6713818937513033203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/bo-marzenia-si-speniaj_05.html' title='Bo marzenia się spełniają'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6292144636755700704</id><published>2007-12-03T16:19:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T10:31:25.144+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alkoholizm'/><title type='text'>iiii kolejne wyznanie</title><content type='html'>Kocham tłumaczenia. Tylko dzięki nim trafiam na forum wielbicieli sado-maso lub odnajduję taki oto sposób na kaca:&lt;br /&gt;&lt;h4 style="font-style: italic;" class="forum-subject"&gt;Beknięcia pieska preriowego&lt;/h4&gt;         &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Beknięcia pieska preriowego to znany od lat, wśród Indian, sposób na kaca.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podobno piesek preriowy, w trakcie jedzenia, wydziela w jamie ustnej gaz, który ma właściwości antykacowe. Odkryli to Indianie, którzy w XIXw. nie mogąc poradzić sobie z, nowo zdobytą używką – alkoholem, poszukiwali sposobu na przykre dolegliwości. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sposób użycia:  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Najsamprzód należy znaleźć norkę pieska preriowego zwanego też nieświszczukiem, i nakarmić go specjalną odmianą kaktusa (Cactaceae Cynomys), którą on podobno uwielbia. Piesek spożywa kaktus w norce, która w trakcie jedzenia i bekania napełnia się dobroczynnym gazem. Trwa to dłuższą chwilę ponieważ norki tego zwierzęcia są dość obszerne, lecz dla skacowanego Indianina to nie problem. We właściwym czasie wystarczy przyłożyć usta i nos do wylotu norki i mocno się zaciągnąć, efekt (podobno) gwarantowany. Trzeba tylko uważać aby podać zwierzęciu właściwy gatunek kaktusa, ponieważ przy innych nieświszczuki wydzielają czasem toksyczne gazy, które z kolei, mają właściwości halucynogenne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(za &lt;a href="http://www.nakaca.pl/"&gt;www.nakaca.pl&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6292144636755700704?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6292144636755700704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6292144636755700704&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6292144636755700704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6292144636755700704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/iiii-kolejne-wyznanie.html' title='iiii kolejne wyznanie'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-541231489978496970</id><published>2007-12-02T18:07:00.000+01:00</published><updated>2007-12-02T18:08:16.134+01:00</updated><title type='text'>Jak ja się za coś wezmę...</title><content type='html'>To zwykle kończy się tak.&lt;br /&gt;&lt;script language="JavaScript" type="text/javascript" src="http://vhss-d.oddcast.com/voki_embed_functions.php"&gt;&lt;/script&gt;&lt;script language="JavaScript" type="text/javascript"&gt;AC_Voki_Embed(300,400,"908517ff54fb797d3a04fb87f7e81451",106094, 1, "", 0);&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.voki.com/"&gt;&lt;b&gt;Get a Voki now!&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-541231489978496970?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/541231489978496970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=541231489978496970&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/541231489978496970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/541231489978496970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/jak-ja-si-za-co-wezm.html' title='Jak ja się za coś wezmę...'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-214373363593913746</id><published>2007-12-01T02:11:00.000+01:00</published><updated>2007-12-01T02:41:59.584+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsesje'/><title type='text'>obsesje</title><content type='html'>Przede mną ważki temat, tymczasem jest mi niewygodnie. Na własne oczywiście życzenie, mogłabym siedzieć jak człowiek na krześle, ale nie. Jedni mają stolicę seksu i biznesu, inni miejsce pracy i relaksu, w obu przypadkach może to być łóżko, a ja do swojego praktycznie przyrosłam.&lt;br /&gt;Pora jest mocno higieniczna, bo nie dość, że jeśli w ogóle, to właśnie w godzinach nocno-porannych mózg mi pracuje, to jeszcze zionę świeżym oddechem i palmolivem czy czymś. A że mózg mi się włączył, to przy aplikacji palmolivu myślałam o swoich nieszkodliwych obsesjach, wśród których mycie rąk wysuwa się na plan pierwszy. W sensie, nie że w ogóle mycie rąk, tylko mycie rąk a la prawdziwy szpion, tzn. tak, żeby po kilku latach nie zostawiać odcisków palców, bo się zmyją. Przyznaję, że opuszczając przesiąknięty duchem obsesji dom rodzinny pożegnałam się jednocześnie z nadmierną higieną i zrozumiałam, że jak tylko minie tygodniowy silny atak alergii na grubą warstwę kurzu w akademiku, ja i kurz zostaniemy kumplami na całe życie. Z pewnymi oporami, ale pogodziłam się też z niewygodami podczas pobytu na Mazurach (wakacje po pierwszym roku studiów), gdzie przezwyciężając obrzydzenie, wkroczyłam do drewnianej konstrukcji udającej kibel, myłam się zaś w ohydnej zielonkawej mazi zwanej dalej jeziorem. Po trzech tygodniach miałam już fotkę ("Mazury 2002 - wynoszenie gówna w misce") i nie bardzo chciałam wracać na łono cywilizacji.&lt;br /&gt;Ostatni bastion - "nie przeżyję dnia bez prysznica rano i wieczorem" - padł w ubiegłym roku podczas autostopowej masakry. Okazało się, że przeżyję dwa dni. Niemal przekonałam się do opcji mycia się odtąd zawsze w przerwach dwudniowym, tak wielka była to za każdym razem radość (posdraffiam fszystkie sztacje bensynoffe).&lt;br /&gt;I zostało mi jedno. To cholerne mycie rąk. Dopóki nie jestem pod wyraźnym wpływem, myję je zdecydowanie za często (zdecydowanie za często też jestem pod wpływem, ale to inna bajka).&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie, że piszę książki kucharskie. Niespecjalnie umiem gotować, ale jedno wychodzi mi przyzwoicie: kanapki.&lt;br /&gt;1. Wyjąć produkty z lodówki.&lt;br /&gt;2. Umyć nóż.&lt;br /&gt;3. Umyć ręce po zetknięciu z gąbką do mycia naczyć.&lt;br /&gt;4. Wykonać czynności krajalniczo-smarujące.&lt;br /&gt;5. Jeśli coś upadnie na podłogę (zawsze upada), podnieść to, wyrzucić, a następnie umyć ręce po zetnięciu z podłogą.&lt;br /&gt;6. Spożyć kanapkę.&lt;br /&gt;7. Powtórzyć punkt 5.&lt;br /&gt;8. Wstawić talerz do zlewu.&lt;br /&gt;9. W razie zetknięcia ręki ze zlewem - umyć ręce.&lt;br /&gt;10. Zapalić papierosa.&lt;br /&gt;11. Umyć ręce, bo walą nikotyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dalej. Ratunku, ratunku. Gdzie mam pojechać, żeby się wyleczyć?&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-214373363593913746?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/214373363593913746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=214373363593913746&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/214373363593913746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/214373363593913746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/12/obsesje.html' title='obsesje'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1237255597746178041</id><published>2007-11-27T00:50:00.000+01:00</published><updated>2007-11-27T01:42:04.650+01:00</updated><title type='text'>czasami człowiek musi, inaczej...</title><content type='html'>Kolejny dowód mojej niezłomności już przed Wami.&lt;br /&gt;Otóż po głębszych refleksjach dochodzę do wniosku, że mój bunt był równie słuszny, co głupi.&lt;br /&gt;Zatem postanawiam srać na to, czy to politycznie poprawnie nadal na wyspie pozostawać, czy może jednak wyjście z twarzą wymagało wyjścia z tego świata pachnącego papierosami i Warszawą.&lt;br /&gt;Pora zwierzeń:&lt;br /&gt;słucham podpowiedzianego przez last.fm Benjamina Biolay i myślę sobie, że jednak web 2.0 to ściema. I mądrość ogółu nijak się nie ma do mojej prywatnej głupoty. Tak jak Keren Ann nijak się ma do Benjamina B.&lt;br /&gt;Jednakowoż, gibam się w rytm. I słucham jak śpiewa w języku, którego nigdy się nie nauczę.&lt;br /&gt;I nawet mnie wzruszył taki oto fragment ( śmierdzi telenowelą i ja to wiem):&lt;br /&gt;Mais c'est douloureux dedans&lt;br /&gt;C'est douloureux dedans&lt;br /&gt;C'est délicieux pourtant&lt;br /&gt;Je manque un peu de cran&lt;br /&gt;C'est contagieux le temps&lt;br /&gt;C'est contagieux le temps&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzruszył mnie zwłaszcza w kontekście dziwnego toku rozumowania w głowej mej prywatnej, oraz  ostatnio odgrzebanej książki Tofflera, której swój podręczny egzemplarz pożyczyłam,  a w efekcie zmuszona jestem cytować z sieci i po angielsku: "&lt;span class="body"&gt;Future shock is the shattering stress and disorientation that we induce in individuals by subjecting them to too much change in too short a time.&lt;/span&gt; "&lt;br /&gt;Przy 3 papierosie na mrozie dziś zrozumiałam, że Toffler ma rację. I jestem najsłabszym ogniwem, bo nie potrafię sie w tym tempie poruszać, nie potrafię oddychać, a jednocześnie bez niego się duszę.&lt;br /&gt;But on the other hand, Aimee Mann sobie śpiewa&lt;br /&gt;"Oh, for the sake of momentum&lt;br /&gt;I've allowed my fears to get larger than life&lt;br /&gt;And it's brought me to my current agendum&lt;br /&gt;Whereupon I deny fulfillment has yet to arrive"&lt;br /&gt;i kiedy już przestaję się zastanawiać:&lt;br /&gt;And I know life is getting shorter&lt;br /&gt;I can't bring myself to set the scene&lt;br /&gt;Even when it's approaching torture&lt;br /&gt;I've got my routine&lt;br /&gt;But I can't confront the doubts I have&lt;br /&gt;I can't admit that maybe the past was bad&lt;br /&gt;And so, for the sake of momentum&lt;br /&gt;I'm condemning the future to death&lt;br /&gt;So it can match the past."&lt;br /&gt;Potem myślę długo o tym, że nie mam na nic czasu i jakie to właściwie głupie powiedzenie, bo mam czas na wszystko. Chociaż pewnie umrę młodo, jak każdy nieuleczalny amator rzeczy beznadziejnych. Tu jeszcze bardziej przeraża mnie myśl, że skoro mam czas, to pewnie chęci nie mam. Na szczęście jest zima i mogę wszelkie dylematy zgonić na depresję zimową, która nie nadeszła od 2 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwnie się to wszystko układa i łączy. Może tylko w moje głowie się łączy, a dla rozsądnych nie ma sensu ten zlepek. Ja tam wolę wierzyć, że to postmoderna.&lt;br /&gt;Ale jak wiecie, ja się lubię mylić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1237255597746178041?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1237255597746178041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1237255597746178041&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1237255597746178041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1237255597746178041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/11/czasami-czowiek-musi-inaczej.html' title='czasami człowiek musi, inaczej...'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5666283561941634302</id><published>2007-11-17T22:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T10:34:48.780+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><title type='text'>sen zimowy</title><content type='html'>zawierucha na blogu, ale nie martwcie się, macie jeszcze mnie. może niespecjalnie się ostatnio udzielam, ale o tej porze roku zapadam w sen zimowy, to chyba normalne. jednakowoż. czasem się uniosę na łokciu i coś napiszę, zwłaszcza coś zawierającego słowo "coorvah", gdyż jak wskazują statystyki, to właśnie słowo, tak właśnie pisane, staje się ostatnio przedmiotem sieciowych poszukiwań na masową skalę. tak, tak, już nie Miriam, już nie Big Brother. to i niektóre korpoświnie, ale przemilczmy. kto wyjaśni, dlaczego "coorvah" jest en vogue, dostanie 10 komentków i dożywotni abonament na newsletter zespołu Tokio Hotel.&lt;br /&gt;i dalej w klimacie przekleństw blogosfery: przekonajcie Zo, żeby pisała dalej, zanim skreśli absolutnie każdy przejaw życia sprzed korpo. no bo Zo, co za różnica, myślę. każdy wie, że ten blog to ściema, nikt nie nabierze się na tę cierpliwie tkaną balladę o depresji. wiadomo, że jesteśmy gorliwe jak Mary Poppins i uchachane jak Pollyanna, że ja nie wychodzę z garsonki i nienawidzę marnowania choćby minuty; wiadomo, że Zo to znana w kraju i na świecie anarchistka, nieżyczliwa industrializacji, lecz pochylająca się nad maluczkimi oraz bezdomnymi pieskami. blogasek to mały kaprys, taka rozrywka na drodze ku zdobyciu kolejnych tytułów naukowych oraz poszerzaniu wiedzy na temat wychowania potomstwa w duchu chrześcijańskiego uwielbienia dla ryb i nabiału. a że poziom blogaska czasem żenuje, cóż, nie jest łatwo pamiętać o decorum, gdy ma się jeszcze sesje zdjęciową na karku i kilka autografów do podpisania. na szczęście wygląda na to, że świat sie kończy, czyli niedługo będzie można odpocząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5666283561941634302?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5666283561941634302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5666283561941634302&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5666283561941634302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5666283561941634302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/11/sen-zimowy.html' title='sen zimowy'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-622185259028098935</id><published>2007-11-15T21:34:00.000+01:00</published><updated>2007-11-15T21:48:46.343+01:00</updated><title type='text'>FBI to betka</title><content type='html'>Nie sądziłam, że nadejdzie ta chwila. A tu proszę - będę narzekać na zbyt duże zainteresowanie tym blogiem.&lt;br /&gt;Okazało się, że wyspa przestała być prywatna. Właściwie od początku można się było tego spodziewać, a jednak się zdziwiłam.&lt;br /&gt;Ponieważ wiem, że ludzie z pracy + prywatny blog = wielka kacza kupa ( swoją drogą, że jeszcze nie ma parodii odczytuję jako obelgę), czuję, że pora się pożegnać. I z jednej strony straszliwe żal, a z drugiej... pierdolę, nie ma drugiej - tylko żal.&lt;br /&gt;Najbardziej tego, że to ostatnie miejsce normalności mi zniknie.&lt;br /&gt;Do wiadomych osób: mam nadzieję, że zabawa była tego warta. Gratuluję skuteczności w robieniu ze mnie głupa i słuszności w doborze zawodu. Polecam również najnowszą edycję Big Brothera.&lt;br /&gt;Tak, czy siak - strasznie ciężko obiecać, że już nic nigdy. Na szczęście jestem znana  z łamania obietnic, więc nikt się nie zdziwi, jak zmienię zdanie i zacznę znów pisać o tonach smętnych dupereli.&lt;br /&gt;Póki co, cicho tu sobie posiedzę. Może w akcie rewanżu zaspamuję sieć masą suodkich blogasków, albo zostanę trollem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-622185259028098935?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/622185259028098935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=622185259028098935&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/622185259028098935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/622185259028098935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/11/fbi-to-betka.html' title='FBI to betka'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-6478776053245167612</id><published>2007-11-07T21:39:00.000+01:00</published><updated>2007-11-07T21:59:29.026+01:00</updated><title type='text'>Deski, wszędzie deski</title><content type='html'>Deski są wszędzie.&lt;br /&gt;Deski pierwsze: Śnieg się sypie. Pierwszy śnieg. Znów zaskoczył drogowców. Ja nadal nie umiem jeździć na nartach.&lt;br /&gt;Deski drugie: W związku z powyższym, śmieszy mnie fakt, że muszę zajmować się serwisem narciarskim (tak przez łzy mnie śmieszy)&lt;br /&gt;Deski trzecie: sąsiadkę mamy obłąkaną. Dorwała mnie rano i zagadała na śmierć.&lt;br /&gt;Nie cytuję z litości całości rozmowy. Ale perełki wam nie oszczędzę:&lt;br /&gt;Babcia: Przy naszej windzie najbardziej się brudzi, bo tu aż 5 rodzin mieszka!&lt;br /&gt;Ja: Ale na wszystkich piętrach jest tyle samo mieszkań.&lt;br /&gt;Babcia: Nie interesuje mnie, ile te deski tu stały.&lt;br /&gt;To ostatnie zdanie padło w rozmowie w sumie razy 6. Zawsze w punkt. Nawet próbowałam sobie tłumaczyć, że starość nie radość, że bilobil drogi, że samotność i takie tam, no ale w końcu doszłam do wniosku, że nie interesuje mnie ile te deski tam stały.&lt;br /&gt;I jak tu nie wierzyć w znaki.&lt;br /&gt;Ten znaczy, że zima będzie w dechę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-6478776053245167612?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/6478776053245167612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=6478776053245167612&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6478776053245167612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/6478776053245167612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/11/deski-wszdzie-deski.html' title='Deski, wszędzie deski'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-4954194133592350744</id><published>2007-11-04T19:46:00.000+01:00</published><updated>2007-11-04T21:15:12.521+01:00</updated><title type='text'>Egzystencjalnie</title><content type='html'>Na gazeta.pl dziś powitał mnie taki tekst: &lt;a href="http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,3745685.html"&gt;"Jak Cię inwigilują w pracy?&lt;/a&gt;".&lt;br /&gt;Setnie się uśmiałam, bo mnie nie inwigilują.&lt;br /&gt;Tak mi się przynajmniej wydawało, dopóki nie zaczęłam się zastanawiać. Łączenie faktów to niebezpieczna zabawa. Jak dziecko, znów wsadzam rękę w ogień i łączę jakieś duperele, nic nie znaczące głupie teksty. Jakieś brakujące maile, dziwne zainteresowanie szefów absolutnie prozaicznymi faktami, kilka dziwnych uśmiechów, zaskakujące cytaty  i inne śmieci.&lt;br /&gt;Pokleiłam to wszystko w sprytną teorię spiskową i zaczynam się bać.&lt;br /&gt;Wygląda na to bowiem, że inwigilują, monitorują i  szpiegują całodobowo. I tak wolę wierzyć, że to tylko dziwne zbiegi okoliczności.&lt;br /&gt;Najlepiej w tej kwestii ma Jakuzz, której szefowa nigdy nie sprawdza, zwykle śpi i przenigdy nic nie insynuuje.&lt;br /&gt;Meanwhile, pojawia się jakaś nowa opcja zatrudnienia za większe pieniądze, mniejsze obowiązki i w dodatku blisko domu.  Resztki poczucia przyzwoitości, zmienna, ale jednak radość z pracy obecnej oraz pogarda dla pieniędzy (no przecież nie zmienię pracy ze względu na kasę, bo trzeba się będzie głośno przyznać, że dorosłam i przemawia do mnie opcja mieszkania) sprawiają, że top opcja raczej bez szans. Raczej, bo może jednak dorosnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-4954194133592350744?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/4954194133592350744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=4954194133592350744&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4954194133592350744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/4954194133592350744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/11/egzystencjalnie.html' title='Egzystencjalnie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1781694286017486727</id><published>2007-10-28T22:15:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T10:33:08.973+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><title type='text'>kronika spodziewanych śmieci</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;(perypetie internetowe trwają, wyszłam na zewnątrz, zwiedzam świat w realu)&lt;br /&gt;tydzień intensywnego spotykania ludzi, łącznie z tymi spod wspólnego dachu, już nie chcę inaczej, tylko tak mogę spełniać swoje najnowsze postanowienie będę szczęśliwa.&lt;br /&gt;oczywiście wciąż nie wiem, czy uprawiam właściwą opcję zawodową, oczywiście wciąż gdzieś w oddali czai się przykre widmo bankructwa lub odsiadki za nieświadome przekręty podatkowe, ale inaczej na razie nie potrafię, więc postaram się nie przejmować. pomyślę o tym jutro.&lt;br /&gt;a z plusów: nareszcie się nawaliłam!&lt;br /&gt;gra w osadników dziś na chłodnej skutkuje pomysłem na założenie knajpy „Chuda Dziwka” względnie „Kupa radości”. poproszę pomysły na zdobycie kasy, będziecie honorowymi gośćmi.&lt;br /&gt;ogólnie to moje kondolencje, nie mieszkacie w tym boskim składzie co ja, szczerze współczuję. dogrywamy kolejne odcinki najzabawniejszego serialu świata z rzadkimi wstawkami z opery mydlanej lub kina moralnego niepokoju. absolutny hit, kiedyś wypuścimy to na dvd.&lt;br /&gt;ja ciągle wierzę w czekającą nas sławę.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1781694286017486727?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1781694286017486727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1781694286017486727&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1781694286017486727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1781694286017486727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/10/kronika-spodziewanych-mieci.html' title='kronika spodziewanych śmieci'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-3399784118549145220</id><published>2007-10-25T01:15:00.000+02:00</published><updated>2007-10-25T01:28:26.269+02:00</updated><title type='text'>Z innej niż ostatnimi czasy beczki</title><content type='html'>Jesień nam się zrobiła. Jest szara i absolutnie bez sensu. Nie ma w niej nic jesienno-miłego. Ale jest malinowo i nie ma powodów do paniki. Co rano budzi mnie pisk opon i nawet nie mam już ochoty mordować motocyklistów. Od dłuższego czasu towarzyszy mi dziwne trzepotanie przedsionków. Ale i ono ewoluowało z zabójczo - przeraźliwego w smutno - kawowe. W oglądanym ostatnio filmie pan powiedział "nie wiem, co z tym zrobić". Ja też nie.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-3399784118549145220?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/3399784118549145220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=3399784118549145220&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3399784118549145220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/3399784118549145220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/10/z-innej-ni-ostatnimi-czasy-beczki.html' title='Z innej niż ostatnimi czasy beczki'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5990024985497271128</id><published>2007-10-18T22:21:00.000+02:00</published><updated>2007-10-18T22:45:59.532+02:00</updated><title type='text'>Ot tak to właśnie</title><content type='html'>Strasznie dziadzieję. Staję się dokładnie tym, czym nie chcę być. Kiedy czasem patrzę na siebie w lustrze mam mdłości. Nie pomagają makijaże i malowanie włosów. Gdzieś pomiędzy 3 a 4 załamaniem, stałam się pipą. Czytam za mało książek i nie umiem mówić przepraszam. Całymi dniami myślę "ja".&lt;br /&gt;Ostatnio kazałam jednej osobie wyjąć głowę z dupy i zacząć zauważać innych. Teraz mi wstyd, bo jednak nie tylko ja mam depresję. Wieczorami płaczę na parapecie z poczuciem winy a rano znów kapryszę. Tęsknię za kilkoma osobami. Okrutnie tęsknię. Ale w mailach jestem zimna i nigdy nie dzwonię. Nie chce mi się pomagać innym choć wiem, że wieczorem parapet i znów obgryzione paznokcie.&lt;br /&gt;Zmarzłam dziś na balkonie pracowym słuchając listy własnych błędów. I nawet nie mogłam się kłócić.&lt;br /&gt;Odrobiłam lekcje i wiem, że tego lata usmażyłam dystans do siebie samej.&lt;br /&gt;Chwilowo więc szukam pokory. "Ja sprzed roku" wstydzi się "mnie teraz". A to już chyba najgorsze. I to jeszcze, że zawodzę przyjaciół. Nawet tych, którzy starają się o nic nie prosić.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5990024985497271128?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5990024985497271128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5990024985497271128&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5990024985497271128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5990024985497271128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/10/ot-tak-to-wanie.html' title='Ot tak to właśnie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1775898534232482679</id><published>2007-10-08T16:29:00.000+02:00</published><updated>2008-01-10T10:33:45.216+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsesje'/><title type='text'>młodzież dzisiaj taka złota</title><content type='html'>no i tak, no i poczułam się innym pokoleniem, to chyba nie kwestia urodzin ani też nie przewiduję zmiany papieża, refleksja jest z gatunku tych sprzedawanych luzem. bo ja już chyba nie jestem młodzieżą, zrozumiałam nagle, wprawdzie trafi się czasem szaleniec proszący o dowód przy zakupie piwa, ale jednak, prawda. nie, żeby mnie to akurat bolało. nie, nie to akurat. wśród młodzieży dzisiaj to ja bym raczej nie miała szans, brakuje mi pewności siebie, ja jeszcze jestem z tych przepraszających za jakieś maleńkie materialne chcice, a oni są tacy złoci. czy raczej ona, ta młodzież. taka opromieniona blaskiem plazmy i świetlanej przyszłości po studiach za granicą. taka markowa i z doświadczeniem. ja tak nie umiem, a bym chciała czasem, bo mi nie wychodzi wcześniejsza opcja, gdzie nie ma blasku, ale jest dym, gdzie nie ma szkocji, ale jest pralka na raty. za to mam trzy konta bankowe, co nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1775898534232482679?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1775898534232482679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1775898534232482679&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1775898534232482679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1775898534232482679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/10/modzie-dzisiaj-taka-zota.html' title='młodzież dzisiaj taka złota'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5347406533207796297</id><published>2007-10-05T08:55:00.000+02:00</published><updated>2007-10-05T08:57:06.425+02:00</updated><title type='text'>na podniesione ciśnienie</title><content type='html'>proponuję taki oto ciśnienio-zbijacz.&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://fliiby.com/embed/gadget.swf" wmode="transparent" bgcolor="#ffffff" allowscriptaccess="always" flashvars="&amp;amp;fileID=762&amp;amp;fileShort=rkhxa42sn0" height="330" width="360"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5347406533207796297?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5347406533207796297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5347406533207796297&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5347406533207796297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5347406533207796297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/10/na-podniesione-cinienie.html' title='na podniesione ciśnienie'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2464805343381877421</id><published>2007-10-01T23:20:00.000+02:00</published><updated>2008-01-10T10:33:08.973+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tralala'/><title type='text'>bułki, czapki, kaszel, sen</title><content type='html'>W tytule notki zawarłam podsumowanie dnia niemalże, gdyż oto - że tak zagaję tonem pamiętnikarskim - wstałam, zjadłam i tyle było dnia. Maraton tłumaczeniowy skończył się nad ranem, kiedy sina od nikotyny  i z niewyspania oraz z dźwięczącą w uszach frazą "Well, I reckon" (ile razy można użyć jej w jednym filmie) podążyłam do osiedlowego sklepiku całodobowego celem nabycia sosu pesto. Taką miałam w zombie-fazie fantazję. Sosu pesto nie było, pachniały za to świeże bułki i wybrudzony poliester. Pan stojący przy kasie ciął powietrze najbardziej spedalonym głosem świata, ja chwiałam się przy serach, taki oto obrazek. Spałam później jak dziecko wystawiając czaszkę na silne słońce; czułam wręcz, jak mi się zwęglają początki kilku snów i to cholerne "Well,I reckon".  Potem zaś, drogi blogasku, kupiłam czapkę! ciepłą! drugą już w tym tygodniu, co zwiększa o 200% moje wyniki zakupowe w kwestii czapek z ostatnich kilku(nastu?) lat. Potrafię więc kupić czapkę, nie potrafię zaś wyprodukować domowego sosu pesto dysponując tępym nożem i zardzewiałym blenderem. Nobody's perfect, but I'm pretty fucking close, jak mawiają bohaterki seriali. Teraz kaszlę i się żegnam, ruszam do małego miasteczka na kilka dni, które poświęcimy zapewne z matką na jeszcze dogłębniejsza analizę trapiących ją problemów: a) dlaczego palę, b) dlaczego nie jem mięsa c)czy życie bez religii naprawdę mi odpowiada d)co ja mam zamiar w życiu robić e)dlaczego jestem taka złośliwa. I tak dalej aż do zet.&lt;br /&gt;P.S. Wprawdzie wracam chyba w sobotę, ale wyśnione karaoke ma się zdarzyć w piątek 12-ego, więc zainteresowanych niniejszym zapraszam, jeszcze nie wiem, gdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2464805343381877421?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2464805343381877421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2464805343381877421&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2464805343381877421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2464805343381877421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/10/buki-czapki-kaszel-sen.html' title='bułki, czapki, kaszel, sen'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-607432577750856696</id><published>2007-09-22T22:32:00.000+02:00</published><updated>2008-01-10T10:32:14.170+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsesje'/><title type='text'>miotaczka</title><content type='html'>Czytam mnóstwo blogów. Kilka regularnie, większość jednorazowo, w niektórych przeglądam całe archiwum, bo podglądactwo to jedno z moich ulubionych zajęć, przyznaję. Ostatnio niemal jedyne, gdyż się miotam, a gdy się miotam, najłatwiej znaleźć sobie cichą przystań w cudzym basenie.&lt;br /&gt;Niewiele z tego mojego podglądania wychodzi poza silną pewnością, że wszyscy mają jakieś życie, co jest godne pozazdroszczenia. Jednocześnie mam niejasne wrażenie uczestniczenia w jakimś światowym turnieju, w jakiejś walce na nazwy i pojęcia. Codzienność kontra biznes. Botki kontra czółenka. Filmy kontra literatura. Telewizja kontra internet. Google kontra Yahoo!. Korpo kontra frilans. Stabilizacja kontra tymczasowość. Big Brother kontra Sejm.&lt;br /&gt;Niewygodne miejsce na trybunach sprawia, że się wiercę, że nie wiem, jak się zachować. Smęt za smętem. Najwyraźniej czwartkowy miks przestał działać (czy to był czwartek?). W razie nagłego spadku formy niekoniecznie inwestujcie w zestaw napojów typu: herbatka ekologiczna pomocna w leczeniu depresji (zestaw śmierdzących ziół nabierający smaku po dolaniu 3 łyżek soku malinowego) + żelazo w musujących tabletkach + magnez w musujących tabletkach + wapń i mikroelementy w musujących tabletkach. Wszystko w osobnych kubkach, ale wypite jedno po drugim. Mało skuteczne. Napoje lecznicze kontra alkohol - w tej walce może być tylko jeden zwycięzca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-607432577750856696?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/607432577750856696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=607432577750856696&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/607432577750856696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/607432577750856696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/09/miotaczka.html' title='miotaczka'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-2705836626818985379</id><published>2007-09-18T23:48:00.000+02:00</published><updated>2007-09-19T00:05:22.178+02:00</updated><title type='text'>Once</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Za wybitne uważam filmy, które zostawiają uczucie niedosytu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Może dlatego, że nie umiem zamykać spraw. The end się nie pojawia. Jestem kumulacją efektów Zeigarnik. Ilość nigdy nie wyjaśnionych pomyłek, złych adresów, cichych dni, ciasnych wind, nie zdradzonych sekretów, kłótni bez sensu, cichych miłości, ukrytych wrogów, cisz zamiast burzy spokojnie wystarczy na dwa życia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Brnę przez lata trafiając na zieloną falę. Teraz chciałabym chodzić ulicami tego miasta pod prąd. Wrócić we wszystkie miejsca, w których zostały kawałki mojej głowy, pogubione jak zapalniczki przyjaźnie, sceny ze starych zdjęć, nigdy nie wypowiedziane"nie". Poukładać, zamknąć, nie wlec dalej. Ale nie umiem. Rilke mi na to:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;"z tym, co nadchodzi, cały splot obłędnych wspomnień podnosi się i uwiesza, jak mokre wodorosty na zatopionej rzeczy. Życia, o których nie byłby się człowiek dowiedział nigdy, wyłaniają się i mieszają z tym, co było naprawdę - i odpychają minione, o którym myślałeś, że je znasz: w tym co powstaje jest bowiem wypoczęta, nowa siła, to zaś, co było zawsze, zmęczone jest zbyt częstym wspominaniem."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;A co, jeśli nie, panie Rilke? Co, jeśli nie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-2705836626818985379?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/2705836626818985379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=2705836626818985379&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2705836626818985379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/2705836626818985379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/09/once.html' title='Once'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1806320853019821970</id><published>2007-09-17T15:43:00.000+02:00</published><updated>2007-09-17T16:43:36.396+02:00</updated><title type='text'>No wiem</title><content type='html'>Że jestem pipą. Wiem, że daję plamy i ciężko na mnie liczyć. Są tacy, którzy twierdzą, że się wręcz nie da. Może to dlatego, że w dzieciństwie przykleił mi się do czoła papierek po krówce. I krową zostałam. Nie umiem werbalizować ani wgłaskiwać sympatii.&lt;br /&gt;Nie pamiętam o ważnych datach i ulubionych kolorach. Nie umiem się dzielić i jestem egoistką.&lt;br /&gt;Czasem się dziwię, że ludzie nie rzucają we mnie pomidorami.&lt;br /&gt;Potem zawsze myślę, że i z krów jest jakiś pożytek i znów mi trochę lepiej.  Potem ktoś się obrazi, bo nie zadzwoniłam albo zadzwoniłam za późno/za wcześnie, za długo/krótko gadałam i już mi się nawet nie chce zdrapywać tego cholernego papierka. Wtedy znów jestem wielkim ciężkim krówskiem i nie chcę się z nikim spotykać, bo krowy są aspołeczne z natury. A w dodatku, to kto widział gadającą krowę. W fazie krówska nie ma zzzz.&lt;br /&gt;Zatem jeśli nie dzwonię, nie piszę to zwyczajnie chwilowo nie istnieję. Żuję sobie trawę i myślę.&lt;br /&gt;Krowy tak mają.&lt;br /&gt;Jak wróci zzzz - odpowie na zarzuty.&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1806320853019821970?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1806320853019821970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1806320853019821970&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1806320853019821970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1806320853019821970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/09/no-wiem.html' title='No wiem'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-1963536580671769299</id><published>2007-09-14T23:04:00.000+02:00</published><updated>2008-01-10T10:32:14.170+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsesje'/><title type='text'>przesłuchuję Klaxons i już wiem, że nigdy więcej</title><content type='html'>nagle dociera do mnie, że od kilku miesięcy w zasadzie nie wychodzę w piątki z domu, czasem się ten weekendowy marazm przeciąga aż do niedzieli, poniedziałku, jakkolwiek nazywają się dni tygodnia pracowniczego. tak, widzicie, znów przemawia przeze mnie frustracja, powodów poza zderzeniem łatwości podejmowania decyzji na nie z bolesną niemożnością podejmowania tych na tak jest mnóstwo. otóż na przykład wydaje mi się, że jestem postacią z gry komputerowej i zupełnie nie wykorzystuję wszystkich możliwości przeobrażeń, jestem więc nadal cholerną dwuwymiarową wersją level 1, podczas gdy wszyscy, z któymi zawsze byłam na jednym levelu, celują teraz we mnie jakąś nową bronią i nie chcą się kolegować z kimś o małym stopniu zlevelowania, bo mamy przecież 25 lat i czas się trochę podlevelować. albo, na przykład, swędzi mnie plaster typu nicorette, bo palenie straszliwych ilości papierosów też budzi frustrację i czasem wydaje mi się, że jestem ponad to. albo, powiedzmy, natrafia się na moment, w którym nikomu nie pozostały już nawet nędzne resztki ideałów tzw. młodości i kurwią się w słabym stylu, a to też rodzi frustrację, gdy okazuje się, że alternatywą dla kurwienia jest tylko i wyłącznie powolne więdnięcie. co oczywiście nie jest koniecznie faktem, ale tak to w piątkowe wieczory wygląda.&lt;br /&gt;oczywiście straszliwie kłamię, chociaż nie lubię. jaka frustracja. podobno jestem zajebista, tak mi kaffa powiedziała, gdy rzekłam, jestem zajebista, nie? no i cóż miała zrobić. wysłałam wczoraj hejtmejl i jest lepiej. zawsze mi lepiej, jak wyślę w świat odrobinę żółci. do tego spadają mi statystyki w dziedzinie nałogów i dotąd nie zabiłam waldemara, chociaż jak zdarzy się kot, to żegnaj, waldemarku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-1963536580671769299?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/1963536580671769299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=1963536580671769299&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1963536580671769299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/1963536580671769299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/09/przesuchuj-klaxons-i-ju-wiem-e-nigdy.html' title='przesłuchuję Klaxons i już wiem, że nigdy więcej'/><author><name>jakuzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04552229939728467739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-13985781.post-5168038496723720337</id><published>2007-09-11T13:24:00.000+02:00</published><updated>2007-09-11T13:34:52.647+02:00</updated><title type='text'>Dziękuję, kłaniam się w pas i ocieram łezkę</title><content type='html'>Nie często zdarza mi się uronić łzę.  Zwykle jestem oziębła i nie wzruszam sie niczym.  Zwykle. Ale ostatnio było niezwykle i się wzruszyłam.&lt;br /&gt;A wszystko przez urodziny moje, które skromnie wolałam ukryć i ze względu na wiek płynnie przejść do obchodzenia imienin. Ale się nie udało.&lt;br /&gt;Wszechwiedząca Mata Hari -  w tej roli Jakuzz, nabroiła i się zrobiła impreza.&lt;br /&gt;Podsumowanie: jeden zawał ( nawet nie wiecie jak przerażający jest widok 15 osób w Twoim własnym pokoju cicho czekających na zapalenie światła),  szampański humor na rok i moje rosnące uwielbienie dla wszystkich tam obecnych.&lt;br /&gt;Jednym słowem - dziękuję, kochani, dziękuję.&lt;br /&gt;Pięknie się kończyło 30 :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cause this is my United States of Whatever&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/13985781-5168038496723720337?l=psichy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://psichy.blogspot.com/feeds/5168038496723720337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=13985781&amp;postID=5168038496723720337&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5168038496723720337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/13985781/posts/default/5168038496723720337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://psichy.blogspot.com/2007/09/dzikuj-kaniam-si-w-pas-i-ocieram-ezk.html' title='Dziękuję, kłaniam się w pas i ocieram łezkę'/><author><name>zzzz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05707592879992423057</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry></feed>
